Strona główna Grupy pl.rec.kuchnia Co w chlebie piszczy?

Grupy

Szukaj w grupach

 

Co w chlebie piszczy?

Liczba wypowiedzi w tym wątku: 22


« poprzedni wątek następny wątek »


11. Data: 2018-03-28 17:44:48

Temat: Re: Co w chlebie piszczy?
Od: t...@g...com szukaj wiadomości tego autora

>Chleb, przynajmniej ten w wydaniu północnym, sobie
> odpuszczam. Miejsce kiszenia zakwasów jest w piekarni, nie w domu
> (teraz dopiero uświadomiłem sobie litewskość mego podejścia).

Mógłbyś wytłumaczyć ową "litewskość" ?
Na czym to polega ?

----

http://www.gloswielkopolski.pl/wiadomosci/g/grzechy-
o-ktorych-nie-mieliscie-pojecia-z-czego-nalezy-sie-w
yspowiadac-grzechy-za-ktore-nie-otrzymasz-rozgrzesze
nia-lista,13040390,28099810/

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


Zobacz także

12. Data: 2018-03-28 19:46:14

Temat: Re: Co w chlebie piszczy?
Od: Jarosław Sokołowski <j...@l...waw.pl> szukaj wiadomości tego autora

t...@g...com pisze:

>> Chleb, przynajmniej ten w wydaniu północnym, sobie odpuszczam.
>> Miejsce kiszenia zakwasów jest w piekarni, nie w domu (teraz
>> dopiero uświadomiłem sobie litewskość mego podejścia).
>
> Mógłbyś wytłumaczyć ową "litewskość" ? Na czym to polega ?

Pisałem o niej o niej trzy oczka wyżej w tym wątku. Na pieczeniu
chleba w piekarni polega, nie w domu.

Co do tego wileńskiego chleba, zbyt ciężki on dla mnie. Lubię też
chleby razowe, ale po prostu razowe. A ten jakiś taki pośredni.
Jako chleb powszedni wolę lżejsze gatunki.

Jarek

--
Mości panie! -- mówił ukazując Litwina -- oto tydzień już piję wino za
pieniądze tego szlachcica, któren ma miecz za pasem równie ciężki jak
trzos, a trzos równie ciężki jak dowcip. Ale jeślim pił kiedy wino za
pieniądze większego cudaka, to pozwolę się nazwać takim kpem, jak ten,
co mi wino kupuje.

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


13. Data: 2018-03-28 20:06:20

Temat: Re: Co w chlebie piszczy?
Od: Animka <a...@t...wp.pl> szukaj wiadomości tego autora

W dniu 2018-03-28 o 16:58, Jarosław Sokołowski pisze:

> Za to robię czasem w domu rozmaite pieczywo z charakterem południa.
> Czyli z białej mąki pszennej, dobrze wyrośnięte w cieple na drożdżach.
> Z dodatkami w środku, bez dodatków, z dodatkami na wierzchu. Różnie.
> To nie pochłania czasu (choć samo rośnie długo), jest przewidywalne
> (w tym senisie, że będzie jadalne, bo forma bywa różna).

Masz maszynę do pieczenia chleba, wyrabiasz ciasto ręcznie, czy mikserem?


--
animka

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


14. Data: 2018-03-28 20:32:16

Temat: Re: Co w chlebie piszczy?
Od: Jarosław Sokołowski <j...@l...waw.pl> szukaj wiadomości tego autora

Animka pisze:

>> Za to robię czasem w domu rozmaite pieczywo z charakterem południa.
>> Czyli z białej mąki pszennej, dobrze wyrośnięte w cieple na drożdżach.
>> Z dodatkami w środku, bez dodatków, z dodatkami na wierzchu. Różnie.
>> To nie pochłania czasu (choć samo rośnie długo), jest przewidywalne
>> (w tym senisie, że będzie jadalne, bo forma bywa różna).
>
> Masz maszynę do pieczenia chleba, wyrabiasz ciasto ręcznie, czy mikserem?

Maszyny nie mam. Wyrabiam zwykle mikserem, a jeśli go nie mam, to ręcznie.

Jarek

--
Mało nas, mało nas do pieczenia chleba,
Tylko nam, tylko nam, ciebie tu potrzeba.

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


15. Data: 2018-03-28 23:45:59

Temat: Re: Co w chlebie piszczy?
Od: Animka <a...@t...wp.pl> szukaj wiadomości tego autora

W dniu 2018-03-28 o 20:32, Jarosław Sokołowski pisze:
> Animka pisze:
>
>>> Za to robię czasem w domu rozmaite pieczywo z charakterem południa.
>>> Czyli z białej mąki pszennej, dobrze wyrośnięte w cieple na drożdżach.
>>> Z dodatkami w środku, bez dodatków, z dodatkami na wierzchu. Różnie.
>>> To nie pochłania czasu (choć samo rośnie długo), jest przewidywalne
>>> (w tym senisie, że będzie jadalne, bo forma bywa różna).
>>
>> Masz maszynę do pieczenia chleba, wyrabiasz ciasto ręcznie, czy mikserem?
>
> Maszyny nie mam. Wyrabiam zwykle mikserem, a jeśli go nie mam, to ręcznie.

Dzięki. Piekłam kiedyś chlebki bezglutenowe i ciasto jest rzadsze, więc
wyrabiałam mikserem.
Jeśli mikser daje radę (nie padnie) to ja chyba znowu zacznę piec
chleby, ale już z mąki pszennej (żytnia mąka nie jest lepsza?).
Oczywiście będę sobie piekła jak zwykle w piekarniku.
Możesz podać jakis wypróbowany przepis bez dodawania jakichs sliwek, czy
orzechów itp? Po prostu normalny chleb. Może trochę kminku sobie do
niego dodam. Czy Ty dodajesz olej? Mnie już mierzi olej bo do
bezglutenowych trzeba było dodawać.


--
animka

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


16. Data: 2018-03-29 10:39:35

Temat: Re: Co w chlebie piszczy?
Od: t...@g...com szukaj wiadomości tego autora

W dniu środa, 28 marca 2018 19:46:28 UTC+2 użytkownik Jarosław Sokołowski napisał:
> t...@g...com pisze:
>
> >> Chleb, przynajmniej ten w wydaniu północnym, sobie odpuszczam.
> >> Miejsce kiszenia zakwasów jest w piekarni, nie w domu (teraz
> >> dopiero uświadomiłem sobie litewskość mego podejścia).
> >
> > Mógłbyś wytłumaczyć ową "litewskość" ? Na czym to polega ?
>
> Pisałem o niej o niej trzy oczka wyżej w tym wątku. Na pieczeniu
> chleba w piekarni polega, nie w domu.
>
> Co do tego wileńskiego chleba, zbyt ciężki on dla mnie. Lubię też
> chleby razowe, ale po prostu razowe. A ten jakiś taki pośredni.
> Jako chleb powszedni wolę lżejsze gatunki.
>

Mam żołądek tak na dwa cepeliny.
pz

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


17. Data: 2018-04-01 15:02:39

Temat: Re: Co w chlebie piszczy?
Od: Jarosław Sokołowski <j...@l...waw.pl> szukaj wiadomości tego autora

Animka pisze:

>>>> Za to robię czasem w domu rozmaite pieczywo z charakterem południa.
>>>> Czyli z białej mąki pszennej, dobrze wyrośnięte w cieple na drożdżach.
>>>> Z dodatkami w środku, bez dodatków, z dodatkami na wierzchu. Różnie.
>>>> To nie pochłania czasu (choć samo rośnie długo), jest przewidywalne
>>>> (w tym senisie, że będzie jadalne, bo forma bywa różna).
>>>
>>> Masz maszynę do pieczenia chleba, wyrabiasz ciasto ręcznie, czy mikserem?
>>
>> Maszyny nie mam. Wyrabiam zwykle mikserem, a jeśli go nie mam, to ręcznie.
>
> Dzięki. Piekłam kiedyś chlebki bezglutenowe i ciasto jest rzadsze,
> więc wyrabiałam mikserem.
> Jeśli mikser daje radę (nie padnie) to ja chyba znowu zacznę piec
> chleby, ale już z mąki pszennej (żytnia mąka nie jest lepsza?).

Żyto nie rymuje się z południem.

> Oczywiście będę sobie piekła jak zwykle w piekarniku.
> Możesz podać jakis wypróbowany przepis bez dodawania jakichs sliwek,
> czy orzechów itp? Po prostu normalny chleb. Może trochę kminku sobie
> do niego dodam. Czy Ty dodajesz olej? Mnie już mierzi olej bo do
> bezglutenowych trzeba było dodawać.

Już mnie tu pare razy namawiano do spisania przepisu krok po kroku.
Ale nie ma lekko, ja tak nie potrafię. Mąka, woda, drożdże, sól -- to
wszystko co niezbędne do wypieku. A czy będzie z tego płaski twardawy
placek włoskiej pizzy, czy puszysta francuska bagietka -- to kwastia
podejścia do ingrediencji. Dodatek oliwy (a niechby i oleju) sprawi, że
pieczywo będzie wilgotne, taki bardziej gąbczasty chleb niż chrupiąca
bułeczka. Za to dłużej utrzyma świeżość. Czy to jest obowiązkowe przy
wypieku bezglutenowym -- tego nie wiem. Nie znam się na tym.

Zaczynam od drożdży. Tu przyznam, że z cukrem, co niektórzy pewnie
uznają za karygodne odstępstwo od sztuki. Ale tak jest szybko i pewnie.
Połączone z taką samą ilościa cukru w ciągu kilku minut rozpływają się
w swym szczęściu. Gdy się już nacieszą, dajemy im mąki i wody, ale nie
aż tyle, ile było w panach. Może z połowę. Teraz trzeba to wyrobić, by
uzyskało postać gęstej śmietany. Wtedy jest czas na dodanie soli.

Jak sie towarzystwo rozrusza, ale nie aż tyle, by się wyprztykać z sił
witalnych i narobić wielkich bąbli gazu, dodajemy mąki i wody ile trzeba.
Wszystkie operacje muszą byc oczywiście prowadzone w cipłym pomieszczeniu.
Bardzo ciepłym najlepiej.

Bezpieczniej jest zrobić ciasto zbyt rzadkie, niż zbyt gęste. Wtedy
na pewno wyrośnie, o ile nie będzie zbyt grube. Wylewa się na blachę
czy do formy, tam formuje w placek gruby na pół cala czy cal, potem
ono rośnie w górę ze trzy razy. Uzyskujemy w ten sposób coś w rodzaju
chorwackiego chleba. Nieco cieńszy placek przyciśnięty podsmżoną cebulą
-- to będzie podróż w kierunku cebularza lubelskich Żydów. Przy trochę
bardziej gęstym cieście łatwo uformować newielkie bułeczki, które po
luźnym ułożeniu blisko siebie w formie urosną i zrosną się na kształ
kamiennego bruku. Łatwo później łamać wzdłuż linii zrostu. Cienki placek
można zwinąć i uzyskać bułę zwijaną...

Sposobów jest dużo. Posypać można makiem, kminkiem, ziołami prowansalskimi
czy dalmatyńskimi. Albo papryką. Grecy do środka buły dodają czasem siekane
oliwki, więc też można.

--
Jarek

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


18. Data: 2018-04-01 15:03:49

Temat: Re: Co w chlebie piszczy?
Od: Jarosław Sokołowski <j...@l...waw.pl> szukaj wiadomości tego autora

t...@g...com pisze:

>> Co do tego wileńskiego chleba, zbyt ciężki on dla mnie. Lubię też
>> chleby razowe, ale po prostu razowe. A ten jakiś taki pośredni.
>> Jako chleb powszedni wolę lżejsze gatunki.
>
> Mam żołądek tak na dwa cepeliny.

Droga do Wilna wiedzie przez Suwalszczyznę. To w tamtejszej kuchni
występuja cepeliny. Zwykle zjadam więcej niż dwa.

--
Jarek

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


19. Data: 2018-04-01 19:19:32

Temat: Re: Co w chlebie piszczy?
Od: Animka <a...@t...wp.pl> szukaj wiadomości tego autora

W dniu 2018-04-01 o 15:02, Jarosław Sokołowski pisze:
> Animka pisze:
>
>>>>> Za to robię czasem w domu rozmaite pieczywo z charakterem południa.
>>>>> Czyli z białej mąki pszennej, dobrze wyrośnięte w cieple na drożdżach.
>>>>> Z dodatkami w środku, bez dodatków, z dodatkami na wierzchu. Różnie.
>>>>> To nie pochłania czasu (choć samo rośnie długo), jest przewidywalne
>>>>> (w tym senisie, że będzie jadalne, bo forma bywa różna).
>>>>
>>>> Masz maszynę do pieczenia chleba, wyrabiasz ciasto ręcznie, czy mikserem?
>>>
>>> Maszyny nie mam. Wyrabiam zwykle mikserem, a jeśli go nie mam, to ręcznie.
>>
>> Dzięki. Piekłam kiedyś chlebki bezglutenowe i ciasto jest rzadsze,
>> więc wyrabiałam mikserem.
>> Jeśli mikser daje radę (nie padnie) to ja chyba znowu zacznę piec
>> chleby, ale już z mąki pszennej (żytnia mąka nie jest lepsza?).
>
> Żyto nie rymuje się z południem.

Powinnam napisać: zamiast z mąki bezglutenowej- z mąki pszennej :-)

>> Oczywiście będę sobie piekła jak zwykle w piekarniku.
>> Możesz podać jakis wypróbowany przepis bez dodawania jakichs sliwek,
>> czy orzechów itp? Po prostu normalny chleb. Może trochę kminku sobie
>> do niego dodam. Czy Ty dodajesz olej? Mnie już mierzi olej bo do
>> bezglutenowych trzeba było dodawać.
>
> Już mnie tu pare razy namawiano do spisania przepisu krok po kroku.
> Ale nie ma lekko, ja tak nie potrafię. Mąka, woda, drożdże, sól -- to
> wszystko co niezbędne do wypieku. A czy będzie z tego płaski twardawy
> placek włoskiej pizzy, czy puszysta francuska bagietka -- to kwastia
> podejścia do ingrediencji. Dodatek oliwy (a niechby i oleju) sprawi, że
> pieczywo będzie wilgotne, taki bardziej gąbczasty chleb niż chrupiąca
> bułeczka. Za to dłużej utrzyma świeżość. Czy to jest obowiązkowe przy
> wypieku bezglutenowym -- tego nie wiem. Nie znam się na tym.
>
> Zaczynam od drożdży. Tu przyznam, że z cukrem, co niektórzy pewnie
> uznają za karygodne odstępstwo od sztuki. Ale tak jest szybko i pewnie.
> Połączone z taką samą ilościa cukru w ciągu kilku minut rozpływają się
> w swym szczęściu. Gdy się już nacieszą, dajemy im mąki i wody, ale nie
> aż tyle, ile było w panach. Może z połowę. Teraz trzeba to wyrobić, by
> uzyskało postać gęstej śmietany. Wtedy jest czas na dodanie soli.
>
> Jak sie towarzystwo rozrusza, ale nie aż tyle, by się wyprztykać z sił
> witalnych i narobić wielkich bąbli gazu, dodajemy mąki i wody ile trzeba.
> Wszystkie operacje muszą byc oczywiście prowadzone w cipłym pomieszczeniu.
> Bardzo ciepłym najlepiej.
>
> Bezpieczniej jest zrobić ciasto zbyt rzadkie, niż zbyt gęste. Wtedy
> na pewno wyrośnie, o ile nie będzie zbyt grube. Wylewa się na blachę
> czy do formy, tam formuje w placek gruby na pół cala czy cal, potem
> ono rośnie w górę ze trzy razy. Uzyskujemy w ten sposób coś w rodzaju
> chorwackiego chleba. Nieco cieńszy placek przyciśnięty podsmżoną cebulą
> -- to będzie podróż w kierunku cebularza lubelskich Żydów. Przy trochę
> bardziej gęstym cieście łatwo uformować newielkie bułeczki, które po
> luźnym ułożeniu blisko siebie w formie urosną i zrosną się na kształ
> kamiennego bruku. Łatwo później łamać wzdłuż linii zrostu. Cienki placek
> można zwinąć i uzyskać bułę zwijaną...

Dzięki :-)
Dobrze, że ciasto na normalny chleb może być takie jak napisaleś.

> Sposobów jest dużo. Posypać można makiem, kminkiem, ziołami prowansalskimi
> czy dalmatyńskimi. Albo papryką. Grecy do środka buły dodają czasem siekane
> oliwki, więc też można.

No właśnie. To zależy co kto akurat lubi.

Tęsknię za chlebem razowym na miodzie, ale w sklepach już nigdzie nie
widzę. Jest tylko jakiś długo leżący-ze śliwkami. Takiego świństwa to
nie kupię.


--
animka

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


20. Data: 2018-04-02 22:06:16

Temat: Re: Co w chlebie piszczy?
Od: Jarosław Sokołowski <j...@l...waw.pl> szukaj wiadomości tego autora

Animka pisze:

> Tęsknię za chlebem razowym na miodzie, ale w sklepach już nigdzie nie
> widzę. Jest tylko jakiś długo leżący-ze śliwkami. Takiego świństwa to
> nie kupię.

"Tylko"?! W okolicznych sklepach sprzecają ze trzydzieści gatunków
pieczywa. Taki ciemny ze śliwkami też. Inny zaś obok z morelami.
Kupiłem raz czy dwa. Świństwem tego nie nazwę. Ale chlebem też nie,
bliżej mu było do piernika. Takiego prastarego, jeszcze bez przesytu
przypraw.

"Chleb razowy na miodzie", taki z papierową żółto-brązową opaską
pamiętam. Że był. I że nawet całkiem jadalny. Ale nie tęsknię za
nim, ani za jego czasami. Dzisiaj kupowanie chleba razowego łączy
się z mniejszą niepewnością, niż w przypadku białego. Jeśli tylko
odsiejemy przypadki jawnego fałszerstwa, takie jak karykatruralnie
intensywne barwienie karmelem, to zostają zupełnie akceptowalne
wypieki. Nie najtańsze, bo niebiałe pieczywo to dziś margines, nie
cena tu się liczy. Problemy dotyczą chleba naszego powszedniego --
co dla wielu niestety oznaczać musi chleb "baltonowski", czyli ten
najtańszy. I tu niestety jest coś z odpowiedzialnoćie zbiorowej.
Z moich peregrynacji po kraju wiem, że są rejony, gdzi einnego nie
da się kupić.

--
Jarek

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


 

strony : 1 . [ 2 ] . 3


« poprzedni wątek następny wątek »


Wyszukiwanie zaawansowane »

Starsze wątki

świąteczne ciasto bergamotkowe
Petycja o likwidację Ministerstwa Zdrowia
Ktoś coś sobie ozonuje?
chrupiące osmiorniczki miodowe
Martwa grupa.

zobacz wszyskie »

Najnowsze wątki

To.
Gruszkami zasypanam!
Arszenik w ryzu
jabłka
Moje kuchenne ,,teorie" ?

zobacz wszyskie »



  X   Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.   X