Strona główna Grupy pl.sci.psychologia Kosztowne badania psychiatryczne Re: Kosztowne badania psychiatryczne

Grupy

Szukaj w grupach

 

Re: Kosztowne badania psychiatryczne

« poprzedni post
Data: 2003-01-02 16:30:26
Temat: Re: Kosztowne badania psychiatryczne
Od: "Pyzol" <p...@s...ca>
Pokaż wszystkie nagłówki


Trybunał uznał, że zatrzymanie p.
> Nowickiej na łącznie 83 dni ( w latach: 1994-1995) w związku z orzeczonym
> przez sąd badaniem psychiatrycznym, (...)

Dlugie, ale skopiuje, bo wazne
....................................................
..........

Psychuszka
Piotr Lisiewicz


Jak w poprzednim systemie, można dziś w Polsce zamknąć zdrowego człowieka w
zakładzie psychiatrycznym, odizolować od rodziny i faszerować środkami
odurzającymi.


Piotr Trznadel, były zastępca Andrzeja Leppera, ujawniał fakty
kompromitujące
Samoobronę i SLD. Dziś jest w zakładzie psychiatrycznym, gdzie został
przykuty
do łóżka pasami, zakazano mu kontaktów z rodziną i odebrano telefon
komórkowy

Żona: - Żyję z człowiekiem 16 lat. I teraz jakiś sąd mówi mi, że on jest
niebezpieczny i trzeba go izolować. Wiem, że to bzdura. Zawsze śmiałyśmy,
się,
że on jest jak ten Mazowiecki na plakatach - siła spokoju. Jego nie dało się
wyprowadzić z równowagi.

Córka: - Ojciec przez całe życie nie zrobił mi nic złego. Nigdy mnie nie
skrzywdził.

Dlaczego ordynator oddziału 24 Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i
Psychicznie
Chorych "Dziekanka" w Gnieźnie łamie ustawę o ochronie zdrowia psychicznego
i
uniemożliwia kontakt z nim nawet jego rodzinie? Dlaczego odebrano mu telefon
komórkowy? Odpowiedzi są sprzeczne.

Ewa Kociałkowska, zastępca dyrektora ds. medycznych:

- Z powodów medycznych. Pacjent powinien się wyciszyć.

Agnieszka Grodzka-Bartel, ordynator oddziału 24, w rozmowie z adwokat
Elżbietą
Kubską: - To kara regulaminowa.

Dlaczego pacjent - Piotr Trznadel został przywiązany pasami do łóżka?

Barbara Trafarska, dyrektor szpitala: - Sąd nakazał nam przymusowe leczenie
tego pana. Robimy to i tyle.

Agnieszka Grodzka-Bartel:

- Dlatego, że jego stan się pogorszył.

Kto panu
pozwolił tam wejść?!

Historia zaczyna się od telefonu od Piotra Trznadla: - Jestem w szpitalu
psychiatrycznym w Gnieźnie. Zostałem internowany. Nie żartuję, tak to się
właśnie nazywa.

Do Gniezna dojeżdżam w środę o dziewiątej rano. Ze stacji dzwonię do Piotra
Trznadla:

- Widzimy się za pół godziny. Trznadel rozmawia spokojnie. W kiosku koło
dworca
kupuję mu obiecane gazety, bo chorzy nie mają do nich dostępu.

Docieram na oddział 24.

- Proszę poczekać w pomieszczeniu dla gości - mówi pielęgniarka. Czekanie
przedłuża się. Dziesięć minut, dwadzieścia, chyba już pół godziny. W końcu
podchodzi do mnie mężczyzna z krótko obciętymi włosami.

- Do pana Trznadla?

- Tak.

Kiwa głową, żebym poszedł za nim. Wchodzę do pokoju. Trznadel, z którym
jeszcze
pół godziny wcześniej swobodnie rozmawiałem przez telefon, leży przykuty
pasami
do łóżka. Dowiaduję się, że przed chwilą przymusowo dostał zastrzyk.
Wcześniej
nie był przykuwany. Zabrano mu telefon komórkowy. Kiedy? Niecałe pół godziny
temu.

Po dwóch minutach do pokoju wbiega ordynator oddziału.

- Proszę opuścić pokój! Proszę iść ze mną.

- Ale niech pan wróci - prosi Trznadel.

- Wrócę, zostawiam torbę - uspokajam.

Idę z panią ordynator do pokoju. - Proszę, żeby pan opuścił oddział i
zakończył
odwiedziny. Ordynator Agnieszka Grodzkiej-Bartel drżą ręce, jest
roztrzęsiona.

- Ale my rozmawialiśmy tylko dwie minuty. Przyjechałem specjalnie z
Poznania...

- Proszę opuścić oddział.

- Dlaczego pan Trznadel jest przywiązany pasami?

- Jego stan się pogorszył.

- Ale przecież rozmawiałem z nim pół godziny temu. Zresztą, teraz w pokoju
też
zachowuje się spokojnie.

- Nie jest pan z rodziny, nie udzielę panu informacji o stanie pacjenta.

- Dlaczego zabrała mu pani telefon komórkowy?

- Nie będę panu udzielać takich informacji.

- Kiedy będę mógł z nim porozmawiać przez telefon? Niepokoję się, co z nim
jest...

- Nie mam obowiązku udzielać panu takich informacji. Pan jest jego kolegą?

- Tak.

- Jakim kolegą? Skąd się znacie?

- Współpracowaliśmy. Robiliśmy różne rzeczy razem w Poznaniu.

- Aha - pani ordynator z kpiącym uśmieszkiem kiwa głową.

Po chwili wybucha:

- Kto pana wpuścił na oddział? Kto panu pozwolił tam wejść?!

Idę do pokoju Trznadla. Usiłuję z nim rozmawiać. Pani ordynator stoi nade
mną.
Przerywa każde zdanie. Powtarza do znudzenia jak automat: "opuścić oddział".

W dziesięć minut później docieram do gabinetu dyrektor szpitala, Barbary
Trafarskiej, która po chwili wybiega na korytarz, żeby oświadczyć, że nie
będzie ze mną rozmawiać. Mimo to zadaję pytania. - Jeśli chce pan pomóc
pacjentowi, to lepiej niech pan tu nie przychodzi. Tylko mu pan zaszkodzi,
bo
trudniej będzie przekonać sąd, że paranoja minęła - odpowiada.

Szpital wzywa policję

Piotr Trznadel umieszczony w szpitalu 16 listopada, 22 listopada dostał
pierwszy zastrzyk. Wykręcono mu ręce. Trznadel zadzwonił po policję,
domagając
się przeprowadzenia obdukcji. - Widziałam, jakie miał sińce, na ciele
odciśnięte palce. Policja przyjechała, ale zatrzymała się na dyżurce. Tam
wytłumaczono jej, że to taki pacjent, co ma paranoję - opowiada córka
Trznadla. - Ojciec jest przywiązany do łóżka i boi się pić, żeby nie zsikać
się
w łóżku. Przykrycie na nogi jest po to, żeby zamaskować przed osobami
przechodzącymi korytarzem to, co jest pod spodem. To jest barłóg.

Ordynator od samego początku niechętnie rozmawiała z nią o stanie zdrowia
ojca. - Pani jest niepoważna. Nie mam obowiązku udostępniać pani karty.
Karta
jest dla lekarzy - usłyszała. Wtedy wyjęła ustawę o ochronie zdrowia
psychicznego. Ordynator rzuciła jej teczkę.

Córka i żona odwiedziły Piotra Trznadla dzień po mnie, w ubiegły czwartek.
Zapytały, dlaczego skrępowany jest pasami. Lekarz dyżurny odmówił
odpowiedzi.
Śmiał się w żywe oczy. Żona odpięła go z pasów, żeby mógł pójść do ubikacji.
Lekarz dyżurny kazał obu kobietom opuścić oddział. Odmówiły. Wtedy wezwał
policję.

Od czwartku zeszłego tygodnia ordynator do Trznadla nie wpuszcza nikogo. Ani
adwokata, ani członków najbliższej rodziny. Z informacji, jakie uzyskaliśmy,
wynika, że przez kolejne dni Trznadel był przywiązany do łóżka.

Zły system myślenia

Informacje, jakie Piotr Trznadel przekazywał na temat Andrzeja Leppera,
były
prawdą:

Trznadel informował nas, m.in. że Andrzej Lepper finansowany jest przez
biznesmena i senatora Henryka Stokłosę. Stokłosa potwierdził.

Trznadel mówił, że Lepper obsadzał swoimi ludźmi władze ubezpieczenia
rolniczego KRUS. Ustaliliśmy, że trzech posłów Samoobrony zasiada we
władzach
KRUS.

Dyrektor Barbara Trafarska:

- Fakty podawane przez osobę mającą paranoję mogą być prawdziwe. Zły jest
system myślenia.

Dyrektor Ewa Kociałkowska: - To, co mówił, było wiarygodne? Tak, paranoicy

bardzo wiarygodni.

Spór o miedzę
i jego skutki

Piotr Trznadel został umieszczony w szpitalu decyzją składu sędziowskiego na
czele z Piotrem Giedrysem, sędzią Sądu Rejonowego w Chodzieży. Wśród
pytanych
przez nas prawników sąd w Chodzieży nie ma dobrej opinii. - Prywatnie mogę
powiedzieć: dno - mówi jeden z nich.

Gdy przed jedną z rozpraw Piotr Trznadel zwołał konferencję prasową, Giedrys
odgrażał się, że być może zastosuje wobec Trznadla środek zapobiegawczy w
postaci "badań psychiatrycznych w zamkniętym zakładzie".

Sprawę przeciwko Trznadlowi wniósł sąsiad Mirosław Przybysz. Zarzucał mu
wyrwanie słupka granicznego oraz groźby karalne: Trznadel groził, że będzie
się
z nim strzelać. Zaś Trznadel twierdzi, że to głupoty i nie groził sąsiadowi.

Mirosław Przybysz był przyjacielem rodziny, ojcem chrzestnym najmłodszej
córki
Trznadla. Na początku lat 90. firma Trznadla upadła. Skończyło się na
licytacji
majątku. Przybysz kupił część jego działki. - Potem sugerował nam, że jest
podstawiony przez Leppera - wspomina żona Piotra Trznadla.

Ze względu na podejrzenie o groźby karalne Trznadla wysłano na badania
psychiatryczne. Na rozmowę poszedł dobrowolnie. Wrócił zdziwiony. Zamiast
badać, lekarz wypytywał go o Leppera. Biegli stwierdzili u Trznadla paranoję
pieniaczą oraz osobowość zaburzoną pierwotnie typu
paranoicznego. "Pozostawienie go na wolności nie będzie stanowiło poważnego
zagrożenia dla porządku prawnego, ale będzie uciążliwe ze względu na postawę
paranoiczną, pieniaczą" (opinia z 13 maja 1999 r.).

Trudno osobom postronnym oceniać opinię psychiatry, ale - jak mówi rodzina -
w
jednej z opinii pojawiła się informacja, że Trznadel ma urojenia na punkcie
Andrzeja Leppera. Pojawia się nawet określenie "lepperomania".

- Lepperomania? W Związku Radzieckim wymyślono jednostkę chorobową o
nazwie "dysydentyzm" - mówi Adam Sandauer ze Stowarzyszenia Obrony Pacjenta.

22 maja sąd w Chodzieży orzekł wobec Trznadla "zastosowanie środka
zabezpieczającego w postaci umieszczenia w zamkniętym zakładzie
psychiatrycznym". 16 listopada zatrzymała go drogówka. Policjanci
powiedzieli
mu, że chyba coś pił (Trznadel jest abstynentem), ale - niestety - nie mają
alkomatu i muszą zabrać go na komisariat.

Tam poinformowali Trznadla, że jest polecenie internowania go w zakładzie
zamkniętym. Najpierw rzekomego chorego wpakowali na noc... na dołek.
Następnego
dnia przewieźli do Gniezna.

Nigdy więcej nie przyjmę żadnej sprawy w Chodzieży

Obrońcy Piotr Trznadla o sędzim Giedrysie mówią źle. - Nigdy więcej nie
przyjmę
żadnej sprawy w sądzie w Chodzieży. Tu się nie da bronić. Uniemożliwiano mi
skuteczną obronę klienta - twierdzi mecenas Elżbieta Kubska. - Pan Trznadel
przez dwa lata nie miał z nikim innym w jego wsi konfliktu. Przez wszystkich
jest lubiany. On taki jest, że jest gotowy iść w ogień za cudze sprawy. Jaki
jest sens, żeby umieszczać go w zakładzie? Wnosiłam o powołanie biegłych
psychiatrów spoza Wielkopolski, bo praktyka jest taka, że biegli z
Wielkopolski
wzajemnie "przyklepują" swoje opinie, nie chcąc podważać autorytetu kolegi -
mówi mecenas Kubska.

- To może nie jest zły sędzia, jak nie jest do kogoś uprzedzony. Ale ja to
rozumiem tak: trzeba pamiętać, że najpierw jest się człowiekiem, a dopiero
później sędzią - tak o Giedrysie mówi poprzedni obrońca Trznadla, mecenas
Szkudlarek.

Sędzia Piotr Giedrys nie chce odpowiadać na wszystkie pytania. Dlaczego nie

zgodził się na przebadanie Trznadla przez biegłych spoza Wielkopolski?

- Rozprawa była niejawna. Nie mogę ujawniać jej szczegółów. Dlaczego po
ponad
dwóch latach od badania wysłał Trznadla do szpitala? - Obrońcy stosowali
obstrukcję. A ja musiałem przesłuchać wszystkich świadków. Sąd musiał
ustalić,
czy pan Trznadel popełnił zarzucany mu czyn, czy jest on społecznie
szkodliwy,
czy jest chory, czy istnieje prawdopodobieństwo popełnienia czynu ponownie.
Odpowiedzi były pozytywne.

Dlaczego ordynator oddziału 24 mówi rodzinie, że nie może wypuścić Trznadla,
bo
ten znów naubliża sędziemu? - Nie wiem, dlaczego ordynator tak mówi. Pan
Trznadel został tam umieszczony ze względu na sprawę z panem Przybyszem, a
nie
konflikt ze mną.

Kiedy może cofnąć decyzję dotyczącą przymusowego leczenia Trznadla? - Kiedy
biegli stwierdzą, że jego stan zdrowia na to pozwala.

Panie, tam jest jak w Rosji

Nie wiemy, jaki jest teraz stan zdrowia Piotra Trznadla. Z relacji rodziny
wiadomo tylko, że czuje się coraz gorzej, bo ciągle dostaje leki
psychotropowe.

- On ma bardzo silną psychikę. Kiedy trafił do szpitala, to właśnie on
pocieszał nas, że sytuacja jest przejściowa, że wszystko się wyjaśni. A
teraz,
kiedy zapytałam go, jak się czuje, powiedział tylko: źle - mówi żona.

Na oddziale 24 szpitala w Gnieźnie powszechne jest przypinanie pacjentów do
łóżek na noc. Nie mają w nocy możliwości pójścia do ubikacji. Trznadel
naraził
się pani ordynator m.in. tym, że dzwonił do ich rodzin.

Według relacji córki, podczas jednej z nocy, kiedy przywiązani do łóżek
staruszkowie jęczeli, Trznadel odpiął ich z pasów. Przestali jęczeć, do rana
spali dobrze. Personel szpitala nic nie zobaczył, bo też spał. Powiadomione
przez Trznadla rodziny interweniowały u ordynatora albo dyrekcji.

Pan Bronisław z małej miejscowości pod Lesznem ma 80 lat. Na oddziale 24 był
trzy dni.

Czy lekarze przykuwają chorych do łóżek? - pytam.

- Tak, ilu jeszcze! Niby że nie chcą się zgodzić na leczenie, a to
nieprawda.
Pierwszy raz byłem w szpitalu, w którym tak ludzi traktowali. Tam jest jak w
Rosji. Tam też były takie szpitale.

- A odczepiają chorych z pasów, jak chcą iść do łazienki?

- Nie, mają robić pod siebie.

Pan Bronisław musiał sam chodzić do sali zabiegowej, mimo że nie miał siły.
Jedynie Trznadel mu pomagał - prowadził go, bo był za słaby.

To się nie mieści w głowie

Szpital psychiatryczny przy warszawskiej Akademii Medycznej. Czy tu też
uniemożliwia się pacjentowi kontakt z rodziną?

- Nie, nigdy nie mieliśmy takiego przypadku. Rodziny sami zapraszamy -
odpowiada profesor Waldemar Szelenberger. A odbieranie telefonu
komórkowego? -
Nigdy. Przykuwanie do łóżka? - Tylko w przypadku groźby utraty życia lub
zdrowia, bardzo rzadko. Każdy przypadek musi być odnotowany w karcie
chorego.

Zofia Romaszewska, która badała sprawę jako przedstawiciel biura senatora
Zbigniewa Romaszewskiego: - Decyzja sądu jest niebywałym nadużyciem. Nie
słyszałam nigdy, żeby w wyniku opinii lekarskiej, polegającej na rozmowie z
pacjentem, sąd zdecydował o jego przymusowym leczeniu. Przecież przez dwa i
pół
roku ten pan był na wolności i nic złego nie zrobił. Dziś jest niemal
torturowany, a my płacimy za ten pomysł z naszych podatków.

O sytuacji w szpitalu: - Odnoszę wrażenie, że przywiązywanie pacjentów do
łóżek
jest zabiegiem mającym gwarantować szpitalowi sukces rynkowy - jest tańsze
niż
zatrudnienie większej ilości pracowników do pilnowania.

Pies Rocky czeka

W szpitalu Piotr Trznadel otrzymał postanowienie o czasowym odebraniu mu
pozostawionych bez opieki zwierząt: dwóch psów, pięciu kotów, jednej kozy,
czterech prosiaków, trzydziestu kaczek oraz gołębi. Zwierzęta zatrzymała
gmina,
a koszty opieki nad nimi ponosić ma przebywający w szpitalu Trznadel.

Najgorzej ze zwierząt "internowanie" znosi pies Rocky, od dziesięciu lat nie
odstępujący na krok swojego pana.

Najmłodsza z córek Piotra Trznadla ma 14 lat. Na początku bez przerwy
wysyłała
tacie SMS-y. Teraz nie potrafi zrozumieć, dlaczego jej ojciec jest tak
niebezpieczny, że nie wolno się z nim kontaktować. Nie wierzy, by Wigilia
bez
ojca była możliwa.



Piotr Lisiewicz





"Osoba z zaburzeniami psychicznymi leczona w szpitalu psychiatrycznym (...)
ma
prawo do porozumiewania się bez ograniczeń z rodziną i innymi
osobami". "Ochrona zdrowia psychicznego polega w szczególności na (...)
kształtowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi właściwych postaw
społecznych, zwłaszcza zrozumienia, tolerancji, życzliwości, także
przeciwdziałaniu ich dyskryminacji" (ustawa o ochronie zdrowia
psychicznego)."





 

Zobacz także


Następne z tego wątku Najnowsze wątki z tej grupy Najnowsze wątki
02.01 laggard
02.01 l...@o...pl
02.01 Elizabeth
02.01 Elizabeth
02.01 l...@o...pl
02.01 l...@o...pl
02.01 laggard
02.01 Pyzol
03.01 hmarszalek
03.01 l...@o...pl
03.01 Pyzol
04.01 Elizabeth
04.01 Pyzol
04.01 l...@o...pl
04.01 l...@o...pl
Cukier drogi?
począteKonieCiągłości
Myszom :)
Armia lekarzy w gotowości ?
Niemcy+Rosja=?
Mięso armatnie za ziarno?
,,Dla planety"...
Motto na katastrofalne rozbrojenie Polaków.
Motto na ,,pandemię".
7
Medycy ?
Holandia tonie...
A co tam w Węgrzech?
Statystyki kowidowe jedyne prawdziwe.
Tajna ,,pandemia".
Cukier drogi?
Buy fake Canadian dollars ( https://buyqualitynotes.com/ ) WHATSAPP : +1(725) 867-9567 Buy Fake Canadian banknotes WHATSAPP : +1(725) 867-9567 purchase Canadian dollars online WHATSAPP : +1(725) 867-9567 where to buy Canadian dollars
Buy fake Canadian dollars ( https://buyqualitynotes.com/ ) WHATSAPP : +1(725) 867-9567 Buy Fake Canadian banknotes WHATSAPP : +1(725) 867-9567 purchase Canadian dollars online WHATSAPP : +1(725) 867-9567 where to buy Canadian dollars
począteKonieCiągłości
Myszom :)
Armia lekarzy w gotowości ?
Niemcy+Rosja=?
Mięso armatnie za ziarno?
,,Dla planety"...
Motto na katastrofalne rozbrojenie Polaków.
Motto na ,,pandemię".
7
Hello I am Melina Please i just took up exoticshorthairkittens breeding as a hobby after my mom passed away because they were her favorite cats, they remind me of her. I am looking to get more information on how to expand my breeding program and ma
Hello I am Melina Please i just took up exoticshorthairkittens breeding as a hobby after my mom passed away because they were her favorite cats, they remind me of her. I am looking to get more information on how to expand my breeding program and ma
Hello I am Melina Please i just took up exoticshorthairkittens breeding as a hobby after my mom passed away because they were her favorite cats, they remind me of her. I am looking to get more information on how to expand my breeding program and ma