| « poprzedni wątek | następny wątek » |
1. Data: 2007-11-11 19:40:18
Temat: Reanimacja wołowegoZrobiłem rosół. Aby mięso do czegoś się jeszcze nadało, postąpiłem
niestandardowo, i wrzuciłem mięsko na wrzątek, na 25 minut w szybkowarze. Po
wyjęciu okazało się w środku jeszcze trochę różowe, i niemożliwie twarde.
Poddusiłem jeszcze trochę, z dodatkiem octu, i w efekcie powstała ładnie
przyrumieniona zelówka. :(
Czy powinienem się pogodzić z tym, że mięso skończy w koszalinie? Czy może
jest jednak sposób, żeby je w obecnym stanie zmiękczyć?
T. D.
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
Zobacz także
2. Data: 2007-11-11 19:49:26
Temat: Re: Reanimacja wołowegoTomasz Dryjanski pisze:
> Zrobiłem rosół. Aby mięso do czegoś się jeszcze nadało,
?
postąpiłem
> niestandardowo, i wrzuciłem mięsko na wrzątek, na 25 minut w szybkowarze. Po
> wyjęciu okazało się w środku jeszcze trochę różowe, i niemożliwie twarde.
> Poddusiłem jeszcze trochę, z dodatkiem octu, i w efekcie powstała ładnie
> przyrumieniona zelówka. :(
Mięso z rosołu powinno być miękkie, nadaje się do pierogów, naleśników
itp, zresztą samo też jest niezłe. Ne wiem, po co te późniejsze
machinacje, począwszy od szybkowaru aż po ocet?
> Czy powinienem się pogodzić z tym, że mięso skończy w koszalinie?
Teraz tak się mówi na kosz?
--
BBjk
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
3. Data: 2007-11-11 20:06:51
Temat: Re: Reanimacja wołowegoUżytkownik "BBjk" <b...@q...pl> napisał w wiadomości
news:fh7m9a$iko$1@inews.gazeta.pl...
> Tomasz Dryjanski pisze:
>> Zrobiłem rosół. Aby mięso do czegoś się jeszcze nadało,
>
> ?
> postąpiłem
>> niestandardowo, i wrzuciłem mięsko na wrzątek, na 25 minut w szybkowarze.
>> Po wyjęciu okazało się w środku jeszcze trochę różowe, i niemożliwie
>> twarde. Poddusiłem jeszcze trochę, z dodatkiem octu, i w efekcie powstała
>> ładnie przyrumieniona zelówka. :(
>
> Mięso z rosołu powinno być miękkie, nadaje się do pierogów, naleśników
> itp, zresztą samo też jest niezłe. Ne wiem, po co te późniejsze
> machinacje, począwszy od szybkowaru aż po ocet?
Bo twarrrrde było...
>> Czy powinienem się pogodzić z tym, że mięso skończy w koszalinie?
>
> Teraz tak się mówi na kosz?
Się tak mi powiedziało. ;) Ale nie ja wymyśliłem.
T. D.
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
4. Data: 2007-11-11 20:17:32
Temat: Re: Reanimacja wołowegoTomasz Dryjanski pisze:
> Bo twarrrrde było...
No to można było zemleć, doprawić i nadziać pierogi, a nie torturować.
>> Teraz tak się mówi na kosz?
> Się tak mi powiedziało. ;) Ale nie ja wymyśliłem.
:)
Jeden z powodów, dla których lubię Usenet.
--
BBjk
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
5. Data: 2007-11-11 21:13:25
Temat: Re: Reanimacja wołowegoTomasz Dryjanski pisze:
> Czy powinienem się pogodzić z tym, że mięso skończy w koszalinie? Czy może
> jest jednak sposób, żeby je w obecnym stanie zmiękczyć?
Dziwne zabiegi wykonałeś ;-). Jeżeli nie przeszło za bardzo tym octem,
to pokrój w większe kawałki i wrzuć do miksera razem z podsmażoną
cebulką - będzie dobry farsz do pierogów.
Pozdrawiam
Ewa
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
6. Data: 2007-11-12 06:29:16
Temat: Re: Reanimacja wołowegoW piękny dzień - Sun, 11 Nov 2007 21:06:51 +0100, urocza istota znana
wszem jako Tomasz Dryjanski napisała:
>>> Czy powinienem sie pogodziae z tym, ?e mieso skonczy w koszalinie?
>>
>> Teraz tak sie mówi na kosz?
>
> Sie tak mi powiedzia?o. ;) Ale nie ja wymy?li?em.
>
W Słupsku dosyć potoczne nawet.
/Fel kiedyś słupszczanka ;-)
--
http://felinity.jogger.pl/
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
7. Data: 2007-11-12 06:34:57
Temat: Re: Reanimacja wo?owegoFelinity pisze:
> W Słupsku dosyć potoczne nawet.
>
> /Fel kiedyś słupszczanka ;-)
No tak.
W Krakowie niektórzy powiadają, kiedy mają coś do przemyślenia, że "mają
Myślenice", a w Słupsku (ani w Koszalinie) pewnie nikt tak nie
powiedziałby.
--
BBjk
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
8. Data: 2007-11-12 07:06:52
Temat: Re: Reanimacja wołowegoW piękny dzień - Mon, 12 Nov 2007 07:34:57 +0100, urocza istota znana
wszem jako BBjk napisała:
> No tak.
> W Krakowie niektórzy powiadają, kiedy mają coś do przemyślenia, że "mają
> Myślenice", a w Słupsku (ani w Koszalinie) pewnie nikt tak nie
> powiedziałby.
Racja.
Chociaż i tak moim ulubionym określeniem na kosz (biurowy) jest "okrągły
segregator" ;-)
Pozdrawiam,
Fel
--
http://felinity.jogger.pl/
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
9. Data: 2007-11-12 08:19:22
Temat: Re: Reanimacja wołowegoNie wiem co chcesz zrobić z tego mięsa. Pieczeni, to raczej nie bedzie, ale
pogotuj jeszcze z 1,5 godziny i skonsumuj z musztardą. Ja, na ten przykład,
bardzo lubię mięso rosołowe z musztardą.
Niektórzy mówią, że mięso po kilkugodzinnym gotowaniu nadaje się do
wyrzucenia, ale ja wiem swoje ;)
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
10. Data: 2007-11-12 08:36:37
Temat: Re: Reanimacja wołowego
Użytkownik "Tomasz Dryjanski" <T...@s...o2.pl> napisał w
wiadomości news:fh7m53$pjb$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Zrobiłem rosół. Aby mięso do czegoś się jeszcze nadało, postąpiłem
> niestandardowo, i wrzuciłem mięsko na wrzątek, na 25 minut w szybkowarze.
> Po wyjęciu okazało się w środku jeszcze trochę różowe, i niemożliwie
> twarde.
Czegoś nie rozumiem. Zrobiłeś rosół - czyli gotowałeś dość długo (kilka
godzin) mięso z warzywami. Po czym to mięso wrzuciłeś do szybkowaru i nadal
było w środku rózowe?
Pozdrawiam - Agnieszka
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
| « poprzedni wątek | następny wątek » |