| « poprzedni wątek | następny wątek » |
1. Data: 2002-12-27 21:30:22
Temat: Re: Odp: Prośba o rad"PrawdziwaWiedzmaF." wrote:
[..]
> Teoretyzujesz. Jak sie w czyms tkwi to zupelnie inaczej
> wyglada niz w gdy ogladamy cos z boku. Pomysl o tym!
Nie. Mówię z praktyki.
Nie ma nic bardziej podłego niż decydować za kogoś. Nie można
dorosłych ludzi "uszczęśliwiać" na siłę.
> Zastanawiasz sie czasem co ty
> bredzisz???????????????????????!!!!!!!!!
Bredzę? Facet jest dorosły, tak? Tak.
Arek
--
http://www.sti.org.pl/0-700_XXX.htm
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
Zobacz także
1. Data: 2002-12-28 13:09:23
Temat: Odp: Odp: Prośba o radUżytkownik Elita.pl <b...@e...pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:3...@e...pl...
> Nie. Mówię z praktyki.
> Nie ma nic bardziej podłego niż decydować za kogoś. Nie można
> dorosłych ludzi "uszczęśliwiać" na siłę.
Tu nie chodzi o podejmowanie decyzju tylko o nieprzypominanie osobie
cierpiacej o czyms co bardzo boli. A poza tym ten facet moze chcialby zeby
ona usunela sie w cien ale sam nie ma wystarczajaco dosc sily zeby ja o to
poprosic.
> Bredzę? Facet jest dorosły, tak? Tak.
A czy dorosli ludzie zawsze zachwouja sie tak jak powinni?? Czasem emocje
biora gore. Czy to znaczy ze nie sa dorosli???
Pozdr.
PrawdziwWiedzmaF.
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
1. Data: 2002-12-28 13:10:12
Temat: Re: Odp: Odp: Prośba o rad"PrawdziwaWiedzmaF." wrote:
> Tu nie chodzi o podejmowanie decyzju tylko o nieprzypominanie osobie
> cierpiacej o czyms co bardzo boli.
Skąd wiesz co czuje? Jesteś jasnowidzem?
A jeśli nawet to ponawiam swoje pytanie - czy on jest dorosły czy nie?
Jeśli jest dorosły to on sam musi te sprawy rozstrzygnąć.
Decydowanie za niego to niedźwiedzia przysługa.
> A poza tym ten facet moze chcialby zeby ona usunela sie w cien
> ale sam nie ma wystarczajaco dosc sily zeby ja o to poprosic.
Już pisałem - decydowanie za kogoś na podstawie rojenia sobie co ten
ktoś czuje, chce i myśli to czyste skur....
> A czy dorosli ludzie zawsze zachwouja sie tak jak powinni??
> Czasem emocje biora gore. Czy to znaczy ze nie sa dorosli???
Nie. Dorośli mają prawo do tego by decydować sami za siebie.
I jak chcą się zachowywać jak niepowinni, a nikogo innego tym
nie krzywdzą, to jest to ich sprawa i nie można ich uszczęśliwiać
na siłę.
pozdrawiam
Arek
--
http://www.sti.org.pl/0-700_XXX.htm
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
1. Data: 2002-12-28 14:22:25
Temat: Re: Prośba o radę
Joanna Kozłowska wrote:
> Czy mam rozumieć, że polecasz odcięcie się?
> Jestem w stanie to zrobić, daj mi jednak argumenty, by mnie przekonać....
>
> Użytkownik "Paweł Niezbecki" <t...@p...neostrada.pl> napisał w
> wiadomości news:auh7ab$303$1@news.tpi.pl...
>
>>Joanna Kozłowska wrote:
>>[cut]
>>| Myślałam, że jednym ze sposobów byłoby "chamskie" odcięcie się od niego.
>>| Być może by to pomogło, jednak jest to wbrew moim poglądom.
>>[cut]
>>
>>Skoro ważniejsza jest dla Ciebie "zgoda ze swoimi poglądami", a nie jego
>>dobro...
>>
>>P.
>>
ale o co wlasciwie chodzi. nie podalas ani jednego (oprocz 16 godzinnego
dnia pracy) przykladu jego fiksacji na twoim punkcie. stad nie wiem o co
ci tak na prawde chodzi. moze facet ma taki sposob zycia, ze calkowicie
sie angazuje w prace, moze nie chce sie z nikim wiazac na razie.
piszesz, ze mieszkasz w innym miescie, ze sie widujecie sporadycznie i
rzadko dzwoni. Gdzie tu problem? Cos czuje, ze to ty na sile jestes
przyklejona do niego i jego "niedoli" po rozstaniu.
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
1. Data: 2002-12-28 14:38:16
Temat: Re: Prośba o radę Joanny
Pyzol wrote:
>
> Facet pracuje 16 godzin, znaczy swiadomie i dobrowolnie odebral sobie czas
> na szukanie innej kobiety, choc ta, do ktorej "czuje miete" wyraznie mu
> mowi, ze nie mam mowy o wspolnym zwiazku....
gdzie jest napisane w poście Joanny, ze "czuje miete" i gdzie ona mu
wyraznie odpowiada, ze "nie ma mowy"?
> Twierdzi,ze kocha kobiete, z ktora nie moze byc. Unika szukania innej
> kobiety, podtrzymuje przyjazn ( tylko tyle moze) z ta niby kochana...
znowu to samo pytanie. skad ty te dopowiedzenia bierzesz?
Nie szuka inne, bo jeszcze przezywa rozstanie. Joanna czepia sie tu nie
wiadomo czego, cos pisze o jego ideale, ktorego ona jest odbiciem, a z
ktorego on sie nie moze wyzwolic. To jest delikatnie mowiac jej zdanie
(zeby nie powiedziec konfabulacja). Nizej gdzies pisze, ze wydzwania
sporadycznie. No i dobra, chce podtrzymac znajomosc. Jesli natomiast
Joanna chce definitywnie z nim zerwac znajomosc, to niech to napisze
wprost, a nie uprawia podchody.
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
1. Data: 2002-12-28 21:47:56
Temat: Re: Prośba o radę Joanny
"ezra" <a...@w...pl> wrote in message news:3E0DB758.50705@wp.pl...
Ech to bylo pol-zartem pol-serio, Ezra. Nie bierz sobie tak tego do serca:)
Kaska
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
1. Data: 2002-12-30 10:09:47
Temat: Re: Prośba o radę> ale o co wlasciwie chodzi. nie podalas ani jednego (oprocz 16 godzinnego
> dnia pracy) przykladu jego fiksacji na twoim punkcie. stad nie wiem o co
> ci tak na prawde chodzi.
No może nie nazwałabym tego fiksają.... Ale w skrócie wygląda to tak....
Rozmawiamy średnio raz w tygodniu, zawsze jak jestem w rodzinnym mieście
(zwykle raz w miesiącu) widzimy się, no chyba, że nie oznajmie, że bedę.
Pracuje bardzo dużo, próbował ułożyć sobie życie z jakąś dziewczyną, bardzo
sie z tego ucieszyłam.... rozstali się niestety i powiedział mi, że nie
potrafi jej oszukiwać, że cokolwiek robił, zawsze myslał o mnie, gdy się do
niej przytulał, zamykał oczy i wyobrażał sobie mnie, itd...
Spotykałam się z kimś o czym on wiedział, oznajmił mi, że nie przeszkadzało
by mu to, najważniejsze jest to, żebym z nim była....
Nie przeszkadzałoby mu nawet gdybym go zdradzała, bym tylko była blisko
niego...
Ostatnio, gdy rozmawialiśmy zapytał, czy za niego wyjdę, niby żartem....
na moje pytanie, czy może kogoś poznał, zawsze odpowiada, że poznał kiedys
taka jedną, pokochał i nie potrafi o niej zapomnieć
>moze facet ma taki sposob zycia, ze calkowicie
> sie angazuje w prace, moze nie chce sie z nikim wiazac na razie.
może, ale szczerze mówiąc chyba chciałby być z kimś, ale nie potrafi sobie z
tym poradzić...
> piszesz, ze mieszkasz w innym miescie, ze sie widujecie sporadycznie i
> rzadko dzwoni. Gdzie tu problem? Cos czuje, ze to ty na sile jestes
> przyklejona do niego i jego "niedoli" po rozstaniu.
być może, napewno jest mi bliską osobą, jestem od niego starsza i chyba
zawsze bardziej traktowałam go jak młodszego brata i tak jak dla brata dla
niego chciałabym jak najlepiej, chciałabym by jego życie wyglądało inaczej
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
1. Data: 2002-12-30 10:13:33
Temat: Re: Prośba o rad
> Moim zdaniem powinnas zalatwic to w taki dosyc typowy sposob. Mianowicie
namow
> jakas swoja dosc atrakcyjna kolezanke ktorej on nie zna a ktorej on sie
> spodoba - niech go poderwie - bez zadnych tam gierek, poprostu rach ciach
i
> rozkochany - wtedy i ty bedziesz dla niego calkowicie innym obiektem.
A wiesz, że o tym myślałam ostatnio :)
> Potem trzeba bedzie co by ona z nim zerwala (jesli bedzie chciec ;) ), to
juz
> wystarczy ze sie zmieni dla niego na takom okropnom jedze ze on sam z niom
> zerwie. Powinno pomoc.
Ale czy wtedy nie wrócimy do punktu wyjścia, że znowu stwierdzi, że ja to
jednak byłam idealna (rozstaliśmy się naprawde po wielu przyjacielskich
rozmowach)
Joanna
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
1. Data: 2002-12-30 10:14:34
Temat: Re: Prośba o rad>
> A moze sama znajdz sobie chlopaka i pokaz sie mu z nim. Naturalnie i
prosto.
> IMHO
> pozdrawiam Grzegorz
>
Znalazłam, nie pomogło... Stwierdził tylko, że wtedy chciał mnie
znienawidzieć, ale nie potrafił....
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
1. Data: 2002-12-30 10:18:31
Temat: Re: Prośba o radę Joanny> A nie jest on, czasem, gej? ( wcale nie musi z tego sobie zdawac sprawy!)
Nie, nawet na pewno nie :)
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
| « poprzedni wątek | następny wątek » |