Data: 2017-09-03 13:03:39
Temat: Re: Duchy
Od: "Chiron" <c...@t...ja>
Pokaż wszystkie nagłówki
Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <l...@l...net> napisał w wiadomości
news:ooge5e$1kh$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
> Jakub A. Krzewicki pisze:
>> W dniu sobota, 22 lipca 2017 09:48:07 UTC+2 użytkownik pinokio
>> napisał:
>>> W dniu 22.07.2017 o 02:11, Jakub A. Krzewicki pisze:
>
>>>> przypuszczalne ślady umysłu, które pozostawił człowiek zmarły. A
>>>> umysł jest informacją.
>
>>> Duchy nie mają nic wspólnego ze zmarłymi, którzy idą bezpośrednio
>>> do nieba, czyśćca lub piekła. Duchy to manifestacje demoniczne.
>
>> Besserwisser się znalazł. To, gdzie idzie zmarły, nie wyklucza
>> możliwości, że zostawi za sobą swoje ślady np. z ciężkich przeżyć
>> fizycznych czy emocjonalnych niedługo przed śmiercią. Mówisz, że to
>> są manifestacje demoniczne, ponieważ jesteś w pewnym stopniu
>> okazjonalistą i nie bierzesz pod uwagę powstawania współzależnego.
>
> Myślę, że mogę dołożyć istotną cegiełkę w temacie.
> To działo się 13 września 1994 r. 11 dni po wyjeździe mojej Kasi z USA
> do Polski. Jak zwykle rozpocząłem pracę o 7.00 rano wykonując normalne
> codzienne czynności. Około 10 wydało mi się trochę dziwne, że mój boss
> Leo nie zajrzał jeszcze do galwanizerni jak zwykł był to czynić
> ostatnimi dniami codziennie rano. Przez ostatnich kilka dni był, o
> dziwo, również codziennie trzeźwy i czas spędzał w firmie.
>
> W biurze, na ekranie umieszczonym pod sufitem, wyświetlany był cały czas
> przekrój feralnego tłoka z siłownika hydraulicznego w miejscu gdzie
> wystąpiło zerwanie się tłoka spowodowane zjawiskiem karbu, które z kolei
> zostało wywołane przegrzaniem podłoża podczas szlifowania chromu gdy
> wirująca tarcza szlifierska uderzyła w tłoczysko podczas jej
> przystawiania do detalu.
>
> W panującej w firmie atmosferze rywalizacji, chcąc się popisać przed
> innymi pracownikami naszymi umiejętnościami czynienia "cudów", ukryliśmy
> defekt tłoczyska pod grubszą warstwa chromu. Ale wady karbu nie
> naprawiliśmy gdyż było to fizycznie niemożliwe. Tłoczysko, które zostało
> zamontowane w siłowniku hydraulicznym sterującym położeniem łopaty w
> wirniku śmigłowca w pewnym momencie się urwało wywołując awarię
> maszyny. I chociaż nikt nie zginął, gdyż zadziałały systemy
> zabezpieczające, to jednak fakt wypuszczenia bubla spowodował problemy
> firmy z głównym dostarczycielem zleceń.
>
> Ponieważ firma zdobywała zamówienia rządowe dzięki zaufaniu, jakim od
> lat była darzona, oraz niskim cenom i balansowaniu na granicy
> opłacalności więc wpadka oznaczała utratę zaufania oraz potencjalnie
> utratę dalszych zamówień i upadek firmy. Nie był to jednak jedyny
> kłopot Leo'a. Gnębiły go również problemy rodzinne (był co najmniej w
> separacji ze swoją żoną) w tym córki, które odwiedzały go tylko wtedy
> gdy potrzebowały pieniędzy. Obserwował mnie i moje relacje rodzinne i
> pewnie wyrobił sobie zdanie o tym co się działo w mojej rodzinie a z
> czego ja jeszcze nie zdawałem sobie sprawy. Tuż przed powrotem Kasi do
> Polski podczas lunchu, gdy Kaśka przyszła do mnie do firmy, zaśmiał się
> i rzucił pół-żartem pół-serio, że by się z nim ożeniła. Patrzył przy tym
> na mnie jak zareaguję na jego słowa.
>
> Po wyjeździe Kasi rozmawialiśmy ze sobą od czasu do czasu. Akurat na
> tapecie był Ted Kaczynski, "Unabomber". Podsuwałem Leo'wi książkę
> "Toksyczni rodzice" Susan Forward ale potraktował mnie pobłażliwie i
> powiedział, że on to wszystko już sam przerobił. Pomimo tego, że
> wiedział, że popełniłem błąd na skutek którego jego firma może upaść
> zachowywał się w stosunku do mnie bardzo przyjaźnie a już szczególnie
> wtedy gdy zacząłem mu ujawniać swoje przemyślenia.
DLACZEGO tak się zachowywał? Dlaczego nie okazywał Ci wrogości, złości,
nawet przez chwilę? Przecież wtedy byłoby to coś normalnego. Odpowiedz sobie
na to- stań w prawdzie.
--
Chiron
|