Data: 2015-10-11 13:55:57
Temat: Re: Kastrowanie kobiet polskich
Od: krys <w...@n...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
FEniks wrote:
> W dniu 2015-10-11 o 08:44, krys pisze:
>> FEniks wrote:
>
>>>>> Nikt nie broni wybrać jednej ze skrajności.
>>>>> Można jednak mieć odrobinę rozsądku i zachować balans w ocenie
>>>>> sytuacji.
>
> To:
>
>>>> Nie mozna być trochę w ciąży.
>>>
>>> Wyjątkowo głupie porównanie.
>>> W myśl tej zasady zawsze też kochasz lub nienawidzisz? Nie ma innej
>>> opcji?
>>
>> A rozmawiamy o wszystkich mozliwosciach, zey o konkretnet sytuacji?
>> Bo balans sytuacji z autem dla mnie to jest taki: Widziały gały co brały.
>> Ale dla mnie takie stosunki w małżeństwie są nie do przyjęcia. Nie
>> "trochę mogą być".
>
>>> No, był. I to on stwierdził, że takie zachowanie to norma wśród
>>> dzisiejszej "młodzieży".
>
> I to:
>
>> Z moich obserwacji też wynika, że ma rację.
>> Co nie oznacza, że wszyscy się tak zachowują.
>
> Się zdecyduj, bo tak się nie da rozmawiać, serio.
Zwłaszcza, jak się potnie przypadkowo.
I tak - z moich obserwacji wynika, ze młodsze pokolenie inaczej podchodzi do
relacji między sobą. Wcześniej już pisałam o normach starszego pokolenia, w
których chamstwo i tumiwisizm były marginesem i o odwrotności wśród
"młodych". Nie chce mi sie pisać w kółko. Kto miał zrozumieć - zrozumiał.
>
> I ostatni raz z mojej strony - ja też uważam, że opisana przez Ciebie
> sytuacja z zepsutym samochodem świadczyła o beznadziejnej relacji w TYM
> KONKRETNYM małżeństwie. Ale ja nie wnioskuję na tej podstawie o
> relacjach we wszystkich czy nawet w większości innych małżeństw
> młodszego pokolenia. Jeżeli się z czymś nie zgadzam, to z Twoim
> negatywnym generalizowaniem
Każdy widzi, co chce.
>
>> A ja wolę nie mieć klapek na oczach i widzieć konia takim, jakim jest.
>
> I zawsze stawiasz na czarnego?
Staram się.
O ile rozumiesz ideę "czarnego konia".
--
J
|