Data: 2002-02-05 17:27:31
Temat: Re: Re :J. Tchórzewski,Przesądy aniołów
Od: "Mania" <c...@w...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
[cut siebie samą]
Jerzy Twoje postulaty
o jakość myślenia
setki delicji jakimi nas karmisz
w poszukiwaniu ewoluenów w sensie cywilizacyjnym
bagatelizując sens ewolucyjny
padają przy tym stwierdzeniu:
> Dla-
> tego ani balerinie ani Tobie ja nie będę klaskał. Bo musiałbym
> klaskać ptakom, bo fruwają i krzesłu bo stoi.
~~
oto namacalny dowód na to, że w istocie nie czujesz nic a nic z tego
co rozumiesz (?)
oto odpowiedź na moje zastanawianie się
ale to nie mnie wgrzebywać się w Twoje zakleszczenia
bowiem istnieje prawdopodobieństwo, równe mniej więcej 100%
że wyrwałabym Ci sam odwłoczek zostawiając główkę
(a'propos kleszczy dodatkowy asumpt do wiedzy - istotą istnienia jest brak istoty -
czujesz coś z tego? )
w ciele żywiciela co nie wyszłoby nikomu na dobre
> O fajnie! Zastanów się dobrze, jakim cudem tak "łatwiutko" zmałpo-
> wałaś po Mani jej bardzo typowe i całkowicie nieświadome emocje ?
> "Jureczki", "syneczki" i "córunie" to nic innego tylko efekt 'ma-
> musinego politowania' - jak te dzieci są "glupiutkie" przy "naj-
> mądrzejszej mamusi"...
> Wszak "Wojna jest matką wszechrzeczy" [Heraklit?] (czyt.: Strach
> i stres jest 'matką' Zrozumienia) a nie spokój i harmonia (tzn.
> "błogostan").
> Jak ja uwielbiam, gdy mamuśka jest przekonana, że jest "mądrzej-
> sza" od swojego własnego dziecka
> "Ty głupia kretynko, wypchaj się ze swoimi rozkazami",
> ale ja - uważaj - już troszkę wyrosłem z becika
> Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
[...]
[Kahil Gibran "On Children"]
>
> Wiesz, z "mamuśkami" jest jak ze stonogą. "
[...]
> Jak go całkowicie 'zabić' nie 'zabijając' ani trochę ?
no a czy na to pytanie próbowałeś sobie odpowiedzieć?
(czy tez, zakleszczyłeś się w postawieniu pytania retorycznego)
zakładam, że tak, zakładam
szanując własny intelekt
ale szanując go również
muszę przyjąć że istnie jeszcze "setka" rozwiązań tego problemu
i co najmniej połowa z nich dotyczy Ciebie
Użytkownik Jerzy Turynski <j...@p...com> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:a3jkr0$ams$...@n...tpi.pl...
> > Kiedyś siedziałem 'na pogaduchach' u pewnej 'miejscowej' (by nie
> powiedzieć prowincjonalnej) "b. ważnej Przewodniczącej" i w pewnym
> momencie zadryndał telefon. BWP podniosła słuchawkę po czym 'strze-
> liła' w nią bez namysłu: "A pocałuj mnie w d..." - i z miejsca usły-
> szała - O! Trafiła Pani (BW)P w dziesiątkę, tego mi właśnie teraz
> potrzeba! Zatem... gdzie i kiedy ???? - na co BWP - Rany boskie!
> Przepraszam bardzo Panie (BW) Prezesie, ale pomyliłam Pana z zupeł-
> nie kimś innym... :-)))
> Jak nie dociera do rozumu, to pozostaje _potem_ tylko "całować" z
> 'protiwpołożnej'... "Nie kijem go, to pałką"...
~~
oho!
rozpoczęliśmy Zawody Bardzo Ważnych Person na 'p' w ramach WWG
no problem, możemy i w to się pobawić, biorąc dodatkowo pod uwagę
seksualną naturę moich permanentnych skojarzeń - cała przyjemność
po mojej stronie :o)
ps tym samym zgłaszam projekt nowego akronimu: ZBWP
[cut]
> "Czujesz się bohaterem" Maniu "przebiegłym, subtelnym i sprytnym"
> 'w rzeczy samej' ?
~~
w rzeczy samej
bo to 'miłe' uczucie
gramy nadal w ZBWP?
czy przechodzimy na relacje partnerskie per rodzeństwo zadowalając się
dyskusją pozbawioną emocji
ups sorrrrry co ja sobie głupia immaginuję
wszak z prorokami się nie dyskutuje
no to ZBWP
niech będzie :)
pobawimy się w wariant: kto jest większym prorokiem
;o)))
> > nio, i nie zrażaj się - miło mnie dotknęła Twa obecność w tym wątku
> >
> > :o)
>
> A co to jest "miło"? A prawda, masz WŁAŚNIE TO "rozgryźć" dopiero
> "w poniedziałek". Oby kiedyś nadszedł właśnie Ten "poniedziałek"...
~~
widzę Twoje pobożne życzenie
więc Ci powiem że dla Mani każdy "poniedziałek" jest właśnie tym "poniedziałkiem"
właśnie dlatego, że nigdy nim nie będzie
> Nie sztuka głośno i zawzięcie walić w ścianę, sztuka znaleźć
> w niej drzwi... i je otworzyć.
taaaa
wielce zgrabna metaforka, ale jak każda może przynieść biegunowo skrajnie
różne rozumienia (żadne z nich nie będzie jedynym trafnym i każde będzie trafione),
nawet umieszczona w kontekście
> > Mania
>
> JeT.
>
> P.S.
> << To co odrzucam , to fundacjonalizm, czyli kartezjańskie poszuki-
> wanie całkowicie pewnej podstawy, na której można oprzeć wszelką wie-
> dzę. Pogląd taki skłania do zdaniowego podejścia do teologii, przez
> co rozumiem dedukcyjne wyprowadzanie konsekwencji z dogmatycznych
> formuł, których pewność gwarantowana jest przez niekwestionowany au-
> torytet tym ostatnim mogą być płody ludzkiego umysłu, Pismo św., tra-
> dycja lub po prostu objawienie). Na tym polega właśnie wada wyjaśnie-
> nia związku między nauką a teologią, które podaje Carnes. Zakłada bo-
> wiem, że obie dyscypliny opierają się na aksjomatach. John Puddefoot
> słusznie nazywa ten pogląd mylącym:
> ponieważ traktuje aksjomaty, zarówno w matematyce, jak i w teologii,
> jak dane, tak jakby akjomaty nie miały historii. Na skutek tego pod-
> stawy systemów zostają ulokowane w całkiem złym miejscu: wybrany ak-
> sjomat nie jest bowiem podstawą systemu, ale wynikiem wielu matema-
> tycznych badań, badań, które w końcu zostały sformalizowane lub zak-
> sjomatyzowane.
> Nieuwzględnienie pochodzenia aksjomatów, czyli procesu ich wyłaniania
> się z doświadczenia, nazywa Puddefoot "grzechem rzutowanego wstecz wy-
> rafinowania". W rezultacie mamy dość wątpliwą atmosferę pewności, ro-
> dzaj nastawienia, przeciw któremu z imieniu fizyki zaprotestował Ein-
> stein w sławnej uwadze, że "dopóki twierdzenia matematyki odnoszą się
> do rzeczywistości, to nie są pewne, dopóki zaś są pewne, to nie odno-
> szą się do rzeczywistości". >>
> [J. Polkinkhorne, "Rozum i rzeczywistość"]
> "Łykasz" coś z tego ? Jeśli tak (a IMO - grubo oj grubo ponad 90% tzw.
> kadry naukowej nie pojmuje z powyższego ani jednego słówka, co skutku-
> je 'z automatu' - właśnie powszechnym i całkowicie nieświadomym popeł-
> nianiem powyższego "grzechu"), to przetłumacz powyższe TYLKO sobie i
> wyłącznie na to, w jaki sposób powinnaś wychowywać własne (i to już
> od najmniejszego) dzieci.
~~
dobrze wiesz ze tak formułowane myśli poskutkują oporem i możesz sobie pitolić,
że do formy czepiają się tylko debile i ignoranci - sam zauważyłeś, ze wszyscyśmy
kretyni, nie omijając własnego debilizmu, spastykujemy cały czas, o choćby tą zabawą
w ZBWP, Namacalnym dowodem Twojego zaś spastykowania jest niewinne słówko
"powinnaś". Najgorsze dla Ciebie jest to, że spastykujesz nieświadomie - a szkoda.
Nieświadomie?
Pozdry
Mania
PS Gdybym chciała jakoś prosto w miarę zrozumiale, czytelnie
to napisałabym Jerzy stara się przekazać ideę kreacji, nie kreując.
Popełnia ten sam błąd przed którym przestrzega, tatuśkuje podając instrukcje
obsługi. Ale... :o)
jest w tym jakiś sens
szara masa pracuje'
dlatego Jerzy nie przeszkadzaj sobie, działaj jak uważasz za stosowne,
paternizuj,
co by nie było
należy Ci się dziękuję
Mania
|