Data: 2005-11-01 10:11:08
Temat: O smierci
Od: "Duch" <n...@n...com>
Pokaż wszystkie nagłówki
Czy mamy także do czynienia z "kryzysem śmierci"?
Po pierwsze - z niechęcią do myślenia o śmierci. Co najmniej od pierwszej
połowy XX w. śmierć zaczęła być w coraz większym stopniu hospitalizowana.
Załamał się model śmierci tradycyjnej, skończyło się umieranie w otoczeniu
rodziny. Hospitalizacja spowodowała zmianę sposobu traktowania śmierci
bliskiej osoby, zdystansowanie się wobec zmarłego.
Aspekt drugi to - wedle trafnego określenia Amerykanina Geoffreya Gorera -
"pornografia śmierci". Reżyserzy filmowi starają się dziś wymyślić jak
najbardziej zmyślną, sensacyjną jej postać. Nie dość, że facet dostaje kulę,
to jeszcze spada z trzydziestometrowej skały i wpada do rzeki, porywającej
jego ciało. To właśnie "pornografia śmierci" w dużej mierze powoduje rodzaj
kryzysu kulturowego.
I sprawa trzecia - przestawienie filozofii życia na filozofię sukcesu.
Popatrzmy na reklamy telewizyjne: wszyscy jesteśmy zdrowi, choroby nas się
nie imają, wystarczy biovital i można jeździć na rowerze nawet w wieku
dziewięćdziesięciu lat. Śmierć traktuje się jako porażkę. Otoczenie nie
bardzo potrafi reagować na to, że kolegę spotkała śmierć w rodzinie. Na jego
widok skręca się w korytarzu w najbliższe drzwi, żeby nie stanąć wobec
niewiarygodnie trudnego zadania, jakim jest powiedzenie: "współczuję ci,
przeżywam to".
http://wiadomosci.onet.pl/1256950,242,kioskart.html
|