Data: 2002-12-18 05:29:43
Temat: Odp: słyszę głosy
Od: "Cezar \"Thanatos\" Matkowski" <g...@b...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
> czy spowoduje to wzrost wiedzy u przeciętnego kowalskiego?
> czy może jej zanik?
Sama w sobie? W zasadzie nie da się powiedzieć. Wszystko zależy od tego, z
czym ten fenomen powiążemy. Niestety, posługując się porównaniem prof.
Galara z PWr, nasza współczesna cywilizacja ("nasza" w znaczeniu
"zachodnioeuropejska" lub "euroatlantycka") przypomina rysunek Eschera -
każdy detal jest precyzyjnie okreslony i oddany, ale całość nie ma sensu.
Obecny rozwój informacji jest charakterystyczny dla innych rodzajów
rozwoju - przyrost ilości nowych elementów kulturotwórczych wyprzedza
przyrost zdolności posługiwania się nimi (taki pseudomaltuzjanizm
intelektualny :o).
Inaczej rzecz ujmując, jeśli nie nastąpi szybkie dostosowanie systemów
edukacji (co jest wykonalne i nawet powoli wprowadzane) oraz etyki (a z tym
będzie już znacznie gorzej) i odejście od przesadnego eudajmonizmu (bolączka
naszych czasów), to zbyt duży natłok informacji będzie miał skutek raczej
destrukcyjny dla "przeciętnych ludzi". Brak rozwiniętych możliwości selekcji
i analizy informacji doprowadzi do sytuacji, w której przeciętny człowiek
stanie się albo witkacowskim "bydlątkiem", szukającym rzeczy prostych i
przyjemnych, albo też stanie się bardzo podatny na manipulację [obecna
cenzura działa na zasadzie odwrotnej niż jej poprzednie modele - dziś szara
propaganda nie eliminuje przekazów, ale zatapia je w szumie informacyjnym].
Ani jedno, ani drugie nie kojarzy mi się z rozwojem cywilizacyjnym...
Jeśli jednak rozwiną się modele edukacyjne, przekazujące rzetelną wiedzę o
świecie i dające narzędzia do działania w nim, a także pojawi się wysoki
poziom etyki, zapewniający rzetelność przekazu i eliminujący redundancję czy
też choćby czynniki szkodliwe bądź destabilizujące społeczeństwo, to
"nieograniczony" dostęp do informacji jawi mi się jako czynnik stymulujący
rozwój cywilizacyjny. Ale najpierw trzeba zerwać z tymi elementami jej
dawnego modelu, które nie pasują.
Swoją drogą - sugeruję zapoznanie się z książką Neila Postmana "Technopol"
[PIW, W-wa 1994, o ile mnie pamięć nie myli].
> przeciętny kowalski mając np. dostep do internetu, radia i tv
> ma dostęp praktycznie do nieograniczonej ilosci informacji.
Ograniczonej jego czasem i zdolnością percepcyjną. U "przeciętnego
Kowalskiego" są to granice całkiem wąskie. Prawo Sturgeona wiecznie żywe.
> częśc z nich to wiedza, a część zwykłe śmieci.
A część to, dajmy na to, sztuka :o) Jeśli założymy, że społeczeństwo
informacyjne i krążąca w nim informacja tworzy układ synergetyczny, to nie
możemy mówić o czymś takim jak "zykłe śmieci". Innymi słowy - nawet
informacje z pozoru nieistotne mogą się przydać w takim lub innym procesie
poznawczym.
> - nie w tym rzecz).
Kto wie, czy właśnie nie w tym? Ale to tylko luźne spostrzeżenie. Muszę to
bardziej przetrawić.
> natomiast nie jesteśmy w stanie przed wszystkim się
> zabezpieczyć, wszystkiego zweryfikować..
Możemy. Ale po co?
> czy nie zaczeliśmy budować wieży babel..?
Owszem, już dawno. I całe szczęście.
Pozdrawiam
--
() * Skoro nie wiesz, co na ziemi się dzieje, chcialbyś *
/ \ * wiedzieć, co jest w niebie? (Sanhedryn 39) *
/ \/ \ tow. czeladnik Cezar "Thanatos" ben Matkowski
/ \ - papier.silesianet.pl - GG: 1730230
|