Strona główna Grupy pl.sci.medycyna Opinia o badaniu rezonansem magnetycznym, Fort Wola 22, Warszawa.

Grupy

Szukaj w grupach

 

Opinia o badaniu rezonansem magnetycznym, Fort Wola 22, Warszawa.

Liczba wypowiedzi w tym wątku: 3


« poprzedni wątek następny wątek »


1. Data: 2017-03-30 15:52:25

Temat: Opinia o badaniu rezonansem magnetycznym, Fort Wola 22, Warszawa.
Od: "Stokrotka" <o...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

Opinia o badaniu rezonansem magnetycznym, Fort Wola 22, Warszawa.
Jest się czego bać.
Badanie jest bardzo nieprzyjemne zwłaszcza dla kogoś mającego klaustrofobię
nawet w niewielkim stopniu. Bez problemu jeżdżę windą,
ale lubię gdy drzwi w pomieszczeniu, zwłaszcza małym są otwarte,
a klaustrofobiczny strach w trakcie badania wyraźnie odczułam,
mimo, że nie jest duszno, jest dość silny nawiew świeżego powietrza.
Jest się w ciasnej rurze, której szczyt jest tuż nad nosem.
Najgorsza dla mnie, zwłaszcza na początku była nieświadomość
czy rura od strony głowy jest otwarta czy zamknięta i jak daleko jest wylot,
czy da się stamtąd wyleźć jak by się coś stało?
Wrażenie klaustrofobii potęgowane jest przez nałożone na brzuch
tuż przed badaniem, ciężkawe o sporej powierzchni cewki
czy jakoś tak nazwał to obsługujący urządzenie.
Pomyślałam sobie, że w podobnej sytuacji zasypani lawiną
przeżywają kilkanaście godzin, to ja w komfortowych warunkach
- ciepło, nawiew świeżego powietrza - nie wytrzymam jednej godziny? No
wstyd.
Na wszelki wypadek zamknęłam oczy, przynajmniej nie widać tej okropnej rury.

Obsługa spokojnie, jednoznacznie mówi co się ma robić.
Jednak oceniając ich zachowanie z perspektywy kilku dni narusza
wielokrotnie podstawowe zasady.
Zakładając mi "stend" do żyły by potem podać kontrast nie używali
rękawiczek.
Nie pokazano mi czy ta rura ma wylot, nie opisano jak będzie wyglądać
badanie,
nie było komunikacji ze mną typu mikrofon, jak w internetowym opisie
(znaczy nie miałam możliwości mówienia, pytania).
Rzeczy zostawia się w osobnym pomieszczeniu.
Ponieważ nie można zapłacić przed , pieniądze 1250 zł są schowane niepewnie.
Gdyby wpłacić wcześniej, można by wziąć ze sobą kwit do kieszeni.
Pieniędzy nie można wziąć do kieszeni bo zabezpieczenia zawierają
metalowe opiłki.
Wzięłam więc je ze sobą na salę z urządzeniem
i zostawiłam co tu dużo gadać , nie w skarpetce, a w bucie.
To też nie ma sensu, bo będąc w rurze w ogóle się nic nie widzi.
Więc pozorna bezpieczeństwo rzeczy jest parodią.

Maszyna przesuwa człowieka w tył i w przód.
Pomiędzy okresami ewidentnego skanowania dość długie przerwy.
Nie mam odwagi otworzyć oczu. Po co? By zobaczyć tę okropną rurę,
co tu dużo mówić przypominającą trumnę?
Wciskam guzik alarmowy. Maszyna przesuwa mnie w tył otwieram oczy,
a nade mną prawie sufit pomieszczenia. Dowiaduję się, że jest 1/3 badania,
Jest już zdecydowanie lepiej- jednak ta rura jest otwarta,
i jak by co można zawsze zwiać,
nie ma się w tym ustawieniu maszyny tego okropnego wrażenia zamknięcia.
Hałas: jest. Jest taki jak odgłosy na dużej budowie, młoty pneumatyczne,
itp.
Hałas jest zbawieniem dla klaustrofobika. Nie wiem dlaczego, ale tak jest.
Jest po prostu czymś przyjemnym, uspokajającym,
bo odwraca istotnie uwagę od samej klaustrofobii,
może informuje podświadomość, że jakieś życie jest obok.
Jak ktoś nie lubi może nie słuchać. Nakładają wcześniej słuchawki,
które można założyć krzywo lub prosto, jak prosto, to mało słychać hałasu,
jak krzywo hałas jest głośniejszy.
Słuchawki muszą być, bo przez nie podawane są polecenia obsługi.
Gdy wychodziłam z urządzenia powiedziano by powoli,
pewnie by po długim leżeniu nie zrobiło się ciemno przed oczami.
Pomyślałam sobie o swoim psie jak chodziłam z nim do weterynarza.
Pewnie jego odczucia co do spotykanych tam wrażeń były podobne.

A co potem?
POTEM PARODIA WYNIKU.
Otrzymałam od razu CD-ROM z obrazkami i programem do odczytu.
Nie jestem radiologiem, sprawdziłam więc tylko w domu po zrobieniu
kopii bezpieczeństwa czy się faktycznie otwiera, czy coś widać.
Coś widać.
Dwa dni potem przyszedł mejlem opis wyniku badania.
DNO.
Dane nie zgadzają się ze mną.
Rozmiary organów nie zgadzają się z powtarzalnym USG o 25-30%.
Podstawowa zawartość brzucha też.
Zastanawiam się, czy mi przypadkiem wyrostek nie odrósł,
skoro nic nie ma o zrostach, lub o tym, że tego wyrostka nie ma.
Brak rozmiaru podstawowych organów, rozmiarów podawanych w przeciętnym USG.
Brak jakiegokolwiek odwołania do obrazków.
W USG jest załącznik obrazka.
A tu nie ma bo na otrzymanym CD-ROMie wyraźnie pisze, że tylko dla pacjenta,
że to nie ma żadnej wartości diagnostycznej.
Zwyczajne oszustwo, nie wiem czy nie otrzymałam jakiegoś DEMO.
Wynik badania podpisał: Arkadiusz Rotkiewicz.
Nie znam imion i nazwisk obsługi.

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


Zobacz także

2. Data: 2017-04-17 13:25:57

Temat: Re: Opinia o badaniu rezonansem magnetycznym, Fort Wola 22, Warszawa.
Od: xenia <n...@g...com> szukaj wiadomości tego autora

W dniu 2017-03-30 o 15:52, Stokrotka pisze:
> Opinia o badaniu rezonansem magnetycznym, Fort Wola 22, Warszawa.
> Jest się czego bać.
> Badanie jest bardzo nieprzyjemne zwłaszcza dla kogoś mającego klaustrofobię
> nawet w niewielkim stopniu. Bez problemu jeżdżę windą,
> ale lubię gdy drzwi w pomieszczeniu, zwłaszcza małym są otwarte,
> a klaustrofobiczny strach w trakcie badania wyraźnie odczułam,
> mimo, że nie jest duszno, jest dość silny nawiew świeżego powietrza.
> Jest się w ciasnej rurze, której szczyt jest tuż nad nosem.
> Najgorsza dla mnie, zwłaszcza na początku była nieświadomość
> czy rura od strony głowy jest otwarta czy zamknięta i jak daleko jest
> wylot,
> czy da się stamtąd wyleźć jak by się coś stało?
> Wrażenie klaustrofobii potęgowane jest przez nałożone na brzuch
> tuż przed badaniem, ciężkawe o sporej powierzchni cewki
> czy jakoś tak nazwał to obsługujący urządzenie.
> Pomyślałam sobie, że w podobnej sytuacji zasypani lawiną
> przeżywają kilkanaście godzin, to ja w komfortowych warunkach
> - ciepło, nawiew świeżego powietrza - nie wytrzymam jednej godziny? No
> wstyd.
> Na wszelki wypadek zamknęłam oczy, przynajmniej nie widać tej okropnej
> rury.
>
> Obsługa spokojnie, jednoznacznie mówi co się ma robić.
> Jednak oceniając ich zachowanie z perspektywy kilku dni narusza
> wielokrotnie podstawowe zasady.
> Zakładając mi "stend" do żyły by potem podać kontrast nie używali
> rękawiczek.
> Nie pokazano mi czy ta rura ma wylot, nie opisano jak będzie wyglądać
> badanie,
> nie było komunikacji ze mną typu mikrofon, jak w internetowym opisie
> (znaczy nie miałam możliwości mówienia, pytania).
> Rzeczy zostawia się w osobnym pomieszczeniu.
> Ponieważ nie można zapłacić przed , pieniądze 1250 zł są schowane
> niepewnie.
> Gdyby wpłacić wcześniej, można by wziąć ze sobą kwit do kieszeni.
> Pieniędzy nie można wziąć do kieszeni bo zabezpieczenia zawierają
> metalowe opiłki.
> Wzięłam więc je ze sobą na salę z urządzeniem
> i zostawiłam co tu dużo gadać , nie w skarpetce, a w bucie.
> To też nie ma sensu, bo będąc w rurze w ogóle się nic nie widzi.
> Więc pozorna bezpieczeństwo rzeczy jest parodią.
>
> Maszyna przesuwa człowieka w tył i w przód.
> Pomiędzy okresami ewidentnego skanowania dość długie przerwy.
> Nie mam odwagi otworzyć oczu. Po co? By zobaczyć tę okropną rurę,
> co tu dużo mówić przypominającą trumnę?
> Wciskam guzik alarmowy. Maszyna przesuwa mnie w tył otwieram oczy,
> a nade mną prawie sufit pomieszczenia. Dowiaduję się, że jest 1/3 badania,
> Jest już zdecydowanie lepiej- jednak ta rura jest otwarta,
> i jak by co można zawsze zwiać,
> nie ma się w tym ustawieniu maszyny tego okropnego wrażenia zamknięcia.
> Hałas: jest. Jest taki jak odgłosy na dużej budowie, młoty pneumatyczne,
> itp.
> Hałas jest zbawieniem dla klaustrofobika. Nie wiem dlaczego, ale tak jest.
> Jest po prostu czymś przyjemnym, uspokajającym,
> bo odwraca istotnie uwagę od samej klaustrofobii,
> może informuje podświadomość, że jakieś życie jest obok.
> Jak ktoś nie lubi może nie słuchać. Nakładają wcześniej słuchawki,
> które można założyć krzywo lub prosto, jak prosto, to mało słychać hałasu,
> jak krzywo hałas jest głośniejszy.
> Słuchawki muszą być, bo przez nie podawane są polecenia obsługi.
> Gdy wychodziłam z urządzenia powiedziano by powoli,
> pewnie by po długim leżeniu nie zrobiło się ciemno przed oczami.
> Pomyślałam sobie o swoim psie jak chodziłam z nim do weterynarza.
> Pewnie jego odczucia co do spotykanych tam wrażeń były podobne.
>
> A co potem?
> POTEM PARODIA WYNIKU.
> Otrzymałam od razu CD-ROM z obrazkami i programem do odczytu.
> Nie jestem radiologiem, sprawdziłam więc tylko w domu po zrobieniu
> kopii bezpieczeństwa czy się faktycznie otwiera, czy coś widać.
> Coś widać.
> Dwa dni potem przyszedł mejlem opis wyniku badania.
> DNO.
> Dane nie zgadzają się ze mną.
> Rozmiary organów nie zgadzają się z powtarzalnym USG o 25-30%.
> Podstawowa zawartość brzucha też.
> Zastanawiam się, czy mi przypadkiem wyrostek nie odrósł,
> skoro nic nie ma o zrostach, lub o tym, że tego wyrostka nie ma.
> Brak rozmiaru podstawowych organów, rozmiarów podawanych w przeciętnym USG.
> Brak jakiegokolwiek odwołania do obrazków.
> W USG jest załącznik obrazka.
> A tu nie ma bo na otrzymanym CD-ROMie wyraźnie pisze, że tylko dla
> pacjenta,
> że to nie ma żadnej wartości diagnostycznej.
> Zwyczajne oszustwo, nie wiem czy nie otrzymałam jakiegoś DEMO.
> Wynik badania podpisał: Arkadiusz Rotkiewicz.
> Nie znam imion i nazwisk obsługi.
>
ty zwykła histeryczna hipochondryczka jesteś :-)
i zdaje się duuuużch gabarytów skoro nos miałaś blisko ściany. dla mnie
najgorsze MR jest hałas, ale można zacisnąć zęby. kontrast powoduje
różne objawy to normalne od parcia na cewkę do poczucia że płoniesz
żywcem ale nic nie ma za darmo w przyrodzie. ;-)

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


3. Data: 2017-04-19 19:22:14

Temat: Re: Opinia o badaniu rezonansem magnetycznym, Fort Wola 22, Warszawa.
Od: "Stokrotka" <o...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

>....dla mnie najgorsze MR jest hałas, ale można zacisnąć zęby.
Jak ktoś jet masohistą, to może zacisnąć zęby,
ale w zasadzie do zmniejszenia hałasu służą słuhawki. Nie było ih?



> kontrast powoduje różne objawy to normalne od parcia na cewkę do poczucia
> że płoniesz żywcem ale nic nie ma za darmo w przyrodzie. ;-)

U mnie przede wszystkim spowodował kilkadziesią bąbli po spożyciu dowolnego
ważywa.
Musieli mi podać kontrast z jodem, a wpisałam uczulenie na jod, i pytałam o
to specjalnie w recepcji. Miał być bez jodu.
Teraz się odtruwam kaszą.

--
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. ( ortografia . pev . pl )

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


 

strony : [ 1 ]


« poprzedni wątek następny wątek »


Wyszukiwanie zaawansowane »

Starsze wątki

Gdzie w internecie można znaleść opinie o przychodniach, badaniach itp?
Zagadka
Jak być pięknym na lata
Choroba refluksowa przełyku. Pakiet Pacjenta (zestaw)
Dna moczanowa. Pakiet Pacjenta (zestaw)

zobacz wszyskie »

Najnowsze wątki

slang lekarski
Dlaczego wirusy nie są uważane za żywe istoty?
Perkun - projekt z AI
Jan Gietka hepatolog opinia
Jacek Juszczyk, opinia

zobacz wszyskie »



  X   Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.   X