Data: 2010-07-23 16:10:00
Temat: Re: Duch Mengele.
Od: Sender <l...@n...piotrek>
Pokaż wszystkie nagłówki
regen pisze:
> On 23 Lip, 16:58, Sender <l...@n...piotrek> wrote:
>> Ikselka pisze:
>>
>>> Po 30 miesiącach badań, w trakcie których część
>>> kobiet stosowała żel, a część placebo, wirusem HIV zaraziło się 98 kobiet -
>>> 38 stosujących żel i 60, które dostawały placebo."
>> Po namyśle stwierdzam, że ten artykuł jest trochę bez sensu.
>> Po co podawać badanym placebo?
>> Przecież wystarczyło przeprowadzić badanie tylko na połowie próbki.
>
> Nie wystarczyło. Chodziło m.in. o to , że to nie żel działa jako
> bariera antywirusowa a środek zawarty w żelu. Są jeszcze inne
> kwestie, np. efekt placebo, który trzeba uwzględnić w badaniu.
>
> Wracając do etyki- nie jest to prosta sprawa. W skrajnym przypadku
> mogło się okazać, że np. 10 % kobiet które stosowały żel antywirusowy
> stało się niepłodne, albo dostało wstrząsu anafilaktycznego i nie
> przeżyło tego eksperymentu. Szansa na to bardzo mała, ale istnieje.
> Stąd też wymóg zgody. Wszelkie plusy i minusy nowego leku przyjmuje
> grupa wylosowana. W Polsce też przeprowadza się wiele badań z grupą
> kontrolną. Jeśli chorzy są dobrze poinformowani i wyrażają zgodę, to
> nie ma w tym nic nieetycznego.
>
> Pozdrawiam-
> regen
Sorry za mój krytycyzm, ale dla mnie Twoje wyjaśnienia jeszcze bardziej
dyskredytują sens użycia placebo i całego tego opisu.
Z tego co pamiętam, efekt placebo sprawdza się wyłącznie w kontrolowanym
środowisku i warunkach. Czyli tutaj próbka n kobiet odbywa n-stosunków
stosunek z tymi samymi zarażonymi w możliwie takich samych warunkach,
z czego połowa dostaje placebo jednak bez informacji o tym.
Poza tym sam intymny żel jako bariera dla wirusa HIV?
To wydaje się naciągane chyba dla każdego.
Podobnie uprzednie testy dermatologiczne żelu, musiałby być
przeprowadzane wcześniej bez kontaktu z zarażonymi
(no bo po co ryzyko na tym etapie),
aby nie fałszowały wyników badania właściwego środka.
Jeśli zaś chodzi o etykę, to tu chyba jest najbardziej zagadkowa sprawa.
Nie wyobrażam sobie tego badania bez udziały lekarzy czy jakiejś
chociażby podstawowej opieki medycznej i jednocześnie nie wyobrażam
sobie, jakby tego typu badanie mogło obejść przysięgę Hipokratesa lub
jakąkolwiek przysięgę lekarską, gdzie w każdej jest chyba coś takiego
jak w naszej: "według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i
zapobiegać chorobom".
Dlatego też każdy tego typu test na człowieku, nawet chociażby
szczepionki przeciwko grypie, jest chyba niezbyt etyczny.
S.
|