Data: 2002-04-05 11:26:33
Temat: Re: Jak znalezc fajna niezajeta kobiete ??
Od: "Robert S." <r...@i...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Użytkownik "Astec SA" <b...@a...pl> napisał w wiadomości
news:3CAD84DC.231F6195@astec.pl...
> "Robert S." wrote:
> > Wiesz dla mnie to kwestia zasad..
> > nie czyn drugiemu co Tobie nie mile...
>
> ???? Powiem szczerze, że nie rozumiem.
> Każdy związek - pomijając wywózki na Sybir itp. sprawy - rozpada
> się od WEWNĄTRZ. Tylko i wyłącznie.
Prawda, jak najbardziej, ale osoba 3 jest czynnikiem zewnetrznym i wplywa na
zwiazek posrednio.
> > Nie chcialbym by jakis koles latal za moja kobieta...
>
> Dlaczego? Jeśli jej to nie przeszkadza to dlaczego byś nie chciał?
> Obawiasz się konkurencji, czy też tego, że dojdzie ona do wniosku,
> że do siebie nie pasujecie?
Jesli juz cos w zwiazek wlozylem, to pewnie ze bede sie o to obawial... a
wiesz dlaczego :) otaz wlasnie dlatego ( jak piszesz dalej ) jestem swiadomy
uplywajacego czasu i nie chce mi sie zaczynac ciagle od nowa. Zacyznam czuc,
ze jestem z kims zwiazany najwczesniej po roku, gdy sa juz wspolne
wspomnienia, przez cala mlodosc niezbyt wiele razy uda sie powtorzyc taki
scenariusz. Dalatego kazdy, jesli juz jest, jest wyjatkowy.
A poniewaz zbytnio mi w tej materii zycie sie nie sklada, wiec nie czuje sie
przepelniony pewnoscia siebie.
Nie ma zwiazkow idealnych, kazdy ma swoje ciezkie chwile, co nie swiadczy o
nich zle. Kazdy mozna rozbic.
Choc moze jestem niepoporawnym idealista, moze masz racje...
> > jesli ludzie nie maja ze soba byc to i tak zwiazek sie rozpadnie,
> > po co mu w tym pomagac, staram sie szanowac to co udalo sie utowrzyc
> > innym i rowniez tego oczekuje.
>
> Jak to po co pomagać? Bo szkoda życia!
> Wam młodzieży wydaje się, że jesteście nieśmiertelni, a czasu macie
> tyle, że hej ! Bzdura!
> Czas ucieka w przerażającym tempie, nie ma więc czasu na trwanie
> w błędnych związkach.
> Adorując jakąś pannę możesz jej tylko pomóc - albo ją utwierdzisz
> w uczuciach do obecnego partnera i jego zaletach, albo też pomożesz
> jej zrozumieć, że nie jest on jednak takim jakiego ona pragnie.
> A to, że gościu na tym "straci"? To już jego problem, takie jest życie.
> Nie możesz z zasady rezygnować z kobiety tylko dlatego, że ona jest
> w jakimś związku. Sprawy jej związku są jej sprawą i jej partnera.
> Zaś Twoje relacje z nią są jej sprawą i Twoją - jej partner nie ma
> tu nic do rzeczy.
Nie mozna z gory dzielic zwiazki na udane i nieudane. Mozna poprzez swoja
namolonosc rozbic cos co byloby bardzo udane.
Kazdy zwiazek ma swoja wartosc i uwazam ze trzeba dac mu szanse. Wtracanie
sie nie jest uprzejme ( wg mnie ).
Nie czulbym sie dobrze z swiadomoscia ze rozbijam zwiazek.
Moze to po prostu kwestia mojego indywidualnego podejscia.
Jesli wg Ciebie na tym trace .. trodno.. nie bede tego zmienial.
> Takie są UCZCIWE zasady postępowania.
> Inaczej po prostu podejmujesz decyzję za innych, nie mając do tego
> żadnych wskazań.
no coz..
> pozdrawiam
> Arek
>
> --
> Twórców stron WWW, jak również innych treści dostępnych w Internecie,
> zainteresowanych otrzymywaniem należnych z tego tytułu tantiem
> zapraszam na http://www.sti.org.pl
|