Data: 2010-02-10 20:02:30
Temat: Re: w sumie nie wiem jaki dać temat
Od: Flyer <f...@g...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
In article <hksmnj$m4c$1@news.onet.pl>, e...@n...net says...
>
> Marchewka pisze:
> > To po co ja chcesz ratowac? Moralniak cie dopadl?
> Znałem ją dość dobrze.
> Normalnie nie mogę uwierzyć, że może być taką idiotką.
> Na jej rodzinę to po prostu nie ma słów.
> Żeby nigdy nie sprawdzić leczenia żony czy pogadać z lekarzem o rokowaniach?
> W efekcie dziewczyna rozpieprza swoją rodzinę zgryzotami i swoje zdrowie.
> Wolę nie myśleć, że mogę być za to jakoś odpowiedzialny,
> bo taka świadomość to raczej nic fajnego.
> Ale gdybym wpadł na jakiś pomysł, jak to zmienić.
> Cholera, najgorzej, że mam tak bardzo związane ręce.
> No nic, popyskuj sobie na innym wątku, a ty może ktoś na coś wpadnie.
Heh, nie wiedziałem, że do tego mąż jeszcze dochodzi. No więc ludzie z
rakiem biorą jakieś leki, odbywają wizyty w szpitalach, przechodzą
operacje, i umierają - średnio rozgrarnięta osoba, po jakimś czasie
bliskiego życia z "udawaczem" sama jest w stanie się połapać, że coś nie
gra. Zachodzi więc ewentualność, że mąż wie o udawaniej chorobie i albo
nie chce albo nie może nic na to poradzić. A Twoja rola też już została
skreślona ze scenariusza - cokolwiek byś nie robił i jakbyś nie
udowadniał, będziesz tym oceniającym i zagrażającym dziewczynie. Jeżeli
chcesz, tomożesz czekać, aż wszystko się samo rozwali, cudownie
naprostuje albo dziewczyna sama zdecydujesię na "uleczenie" sytuacji.
Ingerencja z zewnątrz jest przez niąodbierana jako zagrożenie i
narzucanie woli. Ludziom najlepiej wychodzi zmiana, kiedy myślą o niej,
jako o własnej woli, a nie spełnieniu cudzej woli - przed spełnieniem
cudzej woli automatycznie się bronią.
Pozdrawiam
Flyer
|