Data: 2004-12-29 10:28:08
Temat: Re: Błaha sprawa ?
Od: "ropucha" <r...@a...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Użytkownik "pamana" <p...@w...pl> napisał w wiadomości
news:cqtt68$t8m$1@news.dialog.net.pl...
> podziekuj tesciowej za wychowanie męża:)
to akurat jest bardzo dobre stwierdzenie. Moja teściowa wychowywała swojego
syna w przeświadczeniu, że jeszcze się w życiu napracuje, więc nie był
zupełnie przyzwyczajony do wykonywania obowiązków domowych. Ale zdawał sobie
z tego sprawę i wiele razy rozmawialiśmy o tym jak to zmienić (ciągłe
przypominanie mu o obowiązkach było męczące i dla mnie i dla niego). W końcu
sam zaproponował, żebym nie robiła niektórych rzeczy np. nie prała jego
ubrań. I to pomału zaczęło owocować, np skończyły się czyste skarpetki czy
koszulki i to mu przypominało, że żeby te koszulki znalazły się w szafie to
trzeba je wrzucić do pralki itd. Dla mnie jako dla kochającej żony to był
bardzo trudny okres, no bo jak to żeby mąż nie miał w szafie czystych
skarpetek, ale to chyba był jedyny sposób żeby coś zmienić. No i nauczyło
mnie to, że mężczyźni nigdy nie będą podchodzić do prac domowych tak jak
kobiety (wiem, bardzo odkrywcze stwierdzenie :) np pójdą na zakupy jak już
nie będzie z czego zrobić śniadania (czyli muszą dostrzec że czegoś nagle
zabrakło), umyją naczynia, jak będzie zawalony cały zlew (musi być widać ich
pracę - był cały zlew brudnych naczyć, a teraz wszystkie są czyste - przy
myciu pojedynczych sztuk nie ma takiego efektu, a mężczyza musi widzieć , że
odawlił kawał dobrej roboty). To trzeba zaakceptować i tak podzielić
obowiązki, żeby sposób w jaki mężczyźna będzie wykonywał powierzone mu prace
nie działał kobiecie za bardzo na nerwy :)
ropucha
|