Data: 2000-02-10 11:12:52
Temat: Re: Ranking...
Od: Marek Pawłowski <M...@f...edu.pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Paul wrote:
> A może tak jak jest + bon "motywacyjny", przekazywany tej czy innej szkole
> wedle upodobania rodzica? Nie byłoby to jakieś rozwišzanie dla sugerowanych
> przez Ciebie problemów z ocenš efektywności szkoły?
Rozwiń to, bo zupełnie sobie nie wyobrażam. Bo wyobraźmy sobie takš sytuację:
mam jedno dziecko (jak większość), w okolicy jest tylko jedna szkoła
(najczęściej), szkoła mało mi się podoba, ale wybór jak wyżej. I dostaję ten
bon. To co: drę go i wyrzucam do śmietnika? Wytłumacz, bo się zgubiłem. To może
jakaś recepta na licea, ale te i bez tego się "wartościujš". W podstawówkach
zupełnie nie widzę, a moim zdaniem tu jest pies pogrzebany, i tu trzeba dobrze
sadzić, a nie potem gdzieś tam wyrównywać.
Jeśli już to jakaś forma wartościowania poszczególnych nauczycieli w ramach
szkoły, ale już na samš myśl o tym słyszę krzyki, że:
- to prowokuje łatwe sposoby na bycie "lubianym"
- rodzice (jak w przykładzie) maja małe rozeznanie i możliwości porównań, i nie
sš w stanie uwzględnić np. specyfiki przedmiotu
- rodzice majš naturalnš skłonność by przykładać większš wagę do przedmiotów
jakoś skorelowanych ze spodziewanymi egzaminami (tu odpowiadam: i dobrze! niech
egzaminy wymuszajš co ważne z możliwościš rozsšdnej alternatywy, a ci co robia
rzeczy ważne sš jakoś ważniejsi; choć też zgoda, że np. z edukacji seksualnej
to raczej nikt nie będzie egzaminował).
Ja raczej skłaniałem się do tego, by na poczštku zbierać w sposób przemyślany
wybrane informacje o szczegółach pracy nauczyciela, które - ewentualnie - na
jakimś etapie mogłyby być przyczynkiem do wartościowania. Sama świadomość
zbierania informacji o mojej pracy jest już jakoś dyscyplinujšca. Dobór -
oczywiście jawny - informacji zbieranych, ma też działanie stymulujšce, choć i
rodzi pokusę pracy "pod ankietę". Dlatego, podkreślałem, że chodzi racej o
informację opisujšcš, niż o informację w jakiś prosty sposób wartościujšcš.
Pozdrawiam,
Marek
|