Data: 2004-11-27 09:09:34
Temat: Re: Zdrada czy nie?
Od: "ulast" <u...@p...onet.pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Użytkownik "puchaty" <p...@b...pl> napisał w
wiadomości news:16ibrxkbr7p2t.dlg@juzwolalbympolizacslonine.gov
...
> > Na odejście zgodziłabym się, ale nie na "romansowanie", bo
odchodząc zaczyna
> > nowe, szczęśliwe dla siebie życie nie raniąc mnie, a
romansując rani mnie.
>
> A to czemu? Czemu rani Cię romansując a nie rani rezygnując z
Ciebie?
Jeśli odejdzie do "sms-ów" to droga wolna, wybrał- że tak powiem
uczciwie, zostawił mnie i nic mi do jego "sms-ów", zranił mnie
oczywiście,ale nie oszukał, nie kłamał....zostawił, ja
cierpię....ale był wobec mnie uczciwy informując mnie o tym, że
już nie chce ze mną być.
Masz rację w jednym i drugim przypadku rani, ale tylko w jednym
przypadku jest uczciwy.
> Zgoda, przy czym walka tylko wtedy ma sens gdy obie strony stoją
po
> przeciwnych stronach.
Oceniamy wtedy za i przeciw, a walka o miłość ma sens, ale nie do
końca, nie do bólu, nie do utraty swojej godności, jest jakaś
granica do kiedy walczy się o tę miłość, później to już żenada.
Pozdrawiam
Ula (ulast)
|