Data: 2003-06-15 12:00:51
Temat: Re: ballada o józefie
Od: "nawrocki" <p...@n...art.pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Nasz Józef niestety nie śpiewał, ale jak jeden ze znajomych krzyknął na
niego, że ma natychmiast zacząć tańczyć, Józef z największym przejęciem
zaczął improwizować figury baletowe; udało mu się nawet przez kilka sekund
skakać na jednej nodze bez wywrotki! Raz się przerócił - upadł tyłkiem na
chodnik; wtedy znajomy znowu na niego krzyknął, że ma natychmiast wstawać,
bo policja idzie i zabierze go na izbę, jak go zobaczy tak załatwionego.
Józef, który wyglądał na bardzo wycieńczonego (pijanego), w ułamku sekundy
zerwał się na równe nogi, jak jakiś młodzik.
> Ps. Czy podróżujesz nocnymi pociągami?
Nie, nie mógłbym; jestem zbyt płochliwy :)
pozdrawiam serdecznie
Łukasz
|