Data: 2010-04-18 20:38:23
Temat: Re: dużo straciłem?
Od: Ikselka <i...@g...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Dnia Sun, 18 Apr 2010 20:48:29 +0200, Stalker napisał(a):
> (...)
>> Tylko Ciebie - przecież nie deklarujesz się jako patriota ani wierzący.
>
> Aaaaaaaa, no tak. Ale w takim razie rozumiem, że Ty nie masz kompetencji
> do oceny np. prezydentury Kwaśniewskiego?
>
Mogę ocenić jego patriotyzm i stosunek do wiary, a reszta konia jaka była,
każdy widział. A że stosunek do wiary to stosunek do ludzi wierzących, to
znaczy, że mam efektywne i o dużej trafnosci narzędzie oceny, bo ludzie
wierzący to większość u nas.
To tak najogólniej i najprościej.
> Z drugiej strony to bardzo fajne jest. Wystarczy się ZADEKLAROWAĆ jako
> patriota i wierzący i już.... można oceniać.
>
Patriotów (w tym wierzących) oraz całą resztę na zasadzie kontrastu lub
cech dopełniających.
Sprawę odniesienia się innych do moich ocen - poddaję z konieczności
błogiemu lekceważeniu. Jak ktoś anonimowy w necie fajnie napisał (cytuję,
bo to jakby kwintesencja o mnie, czyli nas takich jest więcej):
"Niby z jakiej racji ktoś tu ma "płakać"? Czy ja kogoś zabiłem lub
uszkodziłem? Czy sam pójdę do przysłowiowego "lasu" - aby "utopić się" z
"braku zrozumienia" i tym samym zranić ludzi, którzy po wieloma innymi
względami zdążyli mnie polubić? Sprawa jest prostsza:
Słynny John Dalton w bardzo zaawansowanym wieku odkrył, że jest
"daltonistą" - czyli człowiekiem nie postrzegającym barw (stąd nazwa owej
przypadłości). Natomiast mój "przypadek" ma odwrotny charakter i na razie
nie posiada definicji, choć najprawdopodobniej jestem także jakimś
"wybrykiem natury" - gdyż od dziecka widzę ludzką egzystencję jako CAŁOŚĆ i
CAŁOŚCIOWO też postrzegam wszelkie problemy. Można powiedzieć, ze obojętne,
na jakie zjawisko patrzę - od razu wręcz "czuję" przeszłość i przyszłość.
(CZYM dane zjawisko jest, SKĄD się wzięło, JAK jest powiązane z innymi
realiami i DOKĄD zmierza w dalszej perspektywie.)
Dlatego ludzie na ogół nie wiedzą "o co mi chodzi" - a ja nie potrafię tego
wytłumaczyć "pre factum". Moja "syzyfowa" determinacja w "walce z
wiatrakami" wynikała stąd, iż czułem - że na świecie wszystko jest INACZEJ
niż sądzi się powszechnie i intuicyjnie byłem zawsze KONTRA, ale przez całe
życie nie wiedziałem dlaczego... Skoro "ja widzę coś, czego inni nie widzą"
- to chyba czasem warto jest potrudzić się - aby rozwiązać dylemat: czy
pewne rzeczy sobie "uroiłem" - czy tylko widzę i czuję NIECO ZA WIELE jak
na standardowy gust?
Wszelkie konkluzje wskazują na tę końcową opcję i dlatego będę musiał
porządnie zmodyfikować swoją dalszą taktykę i stretegię... Tyle mogę
jeszcze powiedzieć "do śmiechu"..."
:-)
|