Strona główna Grupy pl.sci.psychologia Przejscie...

Grupy

Szukaj w grupach

 

Przejscie...

Liczba wypowiedzi w tym wątku: 2


« poprzedni wątek następny wątek »

1. Data: 2020-02-12 00:40:55

Temat: Przejscie...
Od: m...@g...com szukaj wiadomości tego autora

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ludzie-naj
czesciej-odchodza-w-nocy/8cfm5qt

"Pamiętam swoje umieranie. Tunel, przez który szedłem, światło na końcu. Było jasne i
nie oślepiało - mówi ksiądz Adam Trzaska, który przeżył śmierć kliniczną, a w
krakowskim Hospicjum św. Łazarza pomógł przejść na drugą stronę dziewięciu tysiącom
ludzi..."

"a teraz pomódlmy się za tego, którego pierwszego z nas Pan Bóg powoła..."

"człowiek, który leżał na łóżku i mówił: ratujcie, tu są diabły i chcą mnie porwać.
Zapytałem panią doktor, czy to mogą być omamy lub halucynacje po zażyciu leków. Ona
powiedziała, że nie. I podchodzę do tego człowieka, który odganiał diabły. Modlę się
nad nim. Raz jeszcze udzielam sakramentu namaszczenia. Ten mężczyzna po skończonych
modlitwach mówi delikatnie do swojej żony i dwóch córek: o, diabły już poszły. I
umiera. Spokojnie. To robi wrażenie na człowieku. Ma się poczucie, że uczestniczy w
czymś niezwykłym. W czymś, czego nie widzimy oczami..."

"Pamiętam śmierć mojego dziadka, który odszedł w 1985 r. Dla niego ważne były
niedzielne nieszpory i koronka do Bożego Miłosierdzia. Umarł w niedzielę o godzinie
15. Pamiętam też swoje umieranie. Jako uczeń pierwszej klasy szkoły podstawowej
zostałem potrącony przez samochód. Do dziś mam ślady po szyciu na głowie. W
seminarium przeżyłem zatrucie tlenkiem węgla i śmierć kliniczną..."

"Pamiętam młodą dziewczynę umierającą u nas. Była farmaceutką z wykształcenia.
Opisywała, jak odczuwa chemię. Mówiła mi, że żyły ją pieką od środka. Pytała, co
zrobić, aby nie cierpieć. A potem w obliczu zbliżającej się śmierci nastąpiła
kompletna przemiana i pytała, czy ona może za kogoś ofiarować cierpienie. To są
rzeczy, które mocno we mnie zostają..."

"Można oswoić się ze śmiercią?
Nie."

"Kiedyś błogosławiłem takie małżeństwo. To byli studenci. Chłopak studiował w
Krakowie na Akademii Muzycznej. Kiedy się rozchorował, przyjechała opiekować się nim
jego dziewczyna, która studiowała w Warszawie. Na kilka dni przed jego śmiercią
zawarli sakrament małżeński. Dziewczyna złożyła przysięgę wobec umierającego
chłopaka. Narzeczony, który nie potrafił już mówić, słowa przysięgi pisał ręcznie. To
robi wrażenie, nie da się przejść obojętnie wobec czegoś takiego."

"Jest jakiś wspólny element, który łączy te wszystkie odejścia?
Wspólnym elementem jest wiara, że po każdego przychodzi dobry Bóg, który jest
ogromnie miłosierny. On bierze ludzkie życie w swoje dłonie z ogromnym szacunkiem i
je dopełnia..."

"Jakis cud?
Człowiek był w agonii. Jego rodzina prosiła mnie, żebym go namaścił. Nie chciałem
tego zrobić, ponieważ ten mężczyzna wcześniej opierał się przyjęciu sakramentów.
Szanowałem jego wolę. Jednak wtedy jego rodzina opowiedziała mi historię, którą on
sam wstydził mi się opowiedzieć. Jako mały chłopiec nie poszedł do pierwszej komunii,
bo wtedy jego rodzice się rozwiedli. Nigdy nie był u spowiedzi, nigdy nie przyjął
komunii świętej, nie był bierzmowany. Potem razem z rodziną się modliłem, udzieliłem
mu sakramentu namaszczenia chorych. Lekarze powiedzieli mi, że temu człowiekowi
zostały godziny, a nie dni. To była już agonia.
Przyszedłem następnego dnia, a ten człowiek leżał bardzo spokojnie. Niebawem odzyskał
świadomość. Poszedł do pierwszej spowiedzi, przyjął komunię, przystąpił do
bierzmowania. Zaczął uczyć się na nowo chodzić i wyszedł od nas. Wcześniej był w
agonii, ale nie zrobił ostatniego kroku, tylko się cofnął. To był cud, którego
doświadczyłem. To był znak dla mnie, że to, co tu robię, ma sens..."

"Jak nie zatracić wiary w takim miejscu?
Wiara polega na tym, że ja mogę zobaczyć więcej, niż ci, którzy tej wiary nie mają.
Oni nie chcą widzieć i wtedy nie dostrzegają tego, co tutaj w hospicjum się dzieje.
Powiedzą, że przypadek, zbieg okoliczności. Nie odbierają tego w kategoriach wiary. A
wiara pozwala mi zobaczyć, że w tym był Bóg. Że w tym danym momencie on mi się jakoś
objawił. Na tym to chyba polega..."

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


Zobacz także

2. Data: 2020-02-12 17:13:01

Temat: Re: Przejscie...
Od: gazebo <g...@j...com> szukaj wiadomości tego autora

W dniu 11/02/2020 o 23:40, m...@g...com pisze:
> https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ludzie-naj
czesciej-odchodza-w-nocy/8cfm5qt
>
> "Pamiętam swoje umieranie. Tunel, przez który szedłem, światło na końcu. Było jasne
i nie oślepiało - mówi ksiądz Adam Trzaska, który przeżył śmierć kliniczną, a w
krakowskim Hospicjum św. Łazarza pomógł przejść na drugą stronę dziewięciu tysiącom
ludzi..."
>

Ghost Whisperer, dobry jest

--
gazebo

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


 

strony : [ 1 ]


« poprzedni wątek następny wątek »


Wyszukiwanie zaawansowane »

Starsze wątki

Wierność i heteroseksualizm jak zdrowie: bezcenne. "Epidemia syfilisu","Dramatyczny POwrot kiły i rzerzączki"
Satysfakcja z działań...
"Zawiescie czerwone latarnie" zamiast wytykac brak czerwonych lampek ;)
Darwinista nieswiadomie odkryl PO co ludzkosci "Idea" Istniejacego Boga ;P
POwszechne Braterstwo ;)

zobacz wszyskie »

Najnowsze wątki

Moja chata z kraja
no nie mogie Olaf, normalnie nie mogie
pandemia zbiera swoje zniwo
o jakie stare :)
Powód do optymizmu

zobacz wszyskie »