Data: 2006-04-01 19:14:39
Temat: Re: [OT] Pranie frywolitek
Od: "kasik" <k...@i...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
> A czy moglabys napisac cos wiecej nt. nici z ktorych robilas?
> Ja uzywam albo Aidy 30 (czasem 20) albo Floretty (i jeszcze japonskich nici),
> pralam recznie, suszylam i prasowalam, w "kanapce" z recznika tj. recznik,
> frywolitka, recznik, i nie mialam klopotow, ukladaly sie tak jak trzeba. NB
> nie robilam ze wzorow pana S. ale to chyba akurat nie ma znaczenia, pikotek w
> niektorych starych wzorach jest mnostwo.
> Zawsze, podkreslam, czytam "banderolke" nici, i zawsze, piore recznie w
> platkach mydlanych i letniej wodzie. Acha, nie piore tak znowu czesto, a i
> woda u nas jest b. ale to b. miekka.
> Wiec byc moze problemem bylo i to w jakiej wodzie pralas tj. temperatura i
> twardosc wody. Te ostatnia mozna troszke zmienic dodajac plyn do plukania
> tkanin (lub w ostatecznosci borax).
> Pozdrawiam,
> Anna
> O.C_P
>
Ja nie mam jeszcze doświadczenia bo to moje pierwsze prace frywolitkowe.
Serwetkę robiłam z kordonka Ariadny 30 tex x6. Prałam w letniej wodzie z
vizirem, jedyna różnica w suszeniu taka, że na wierzch nie dawałam ręcznika.
Pikotki "wyciągałam" szydełkiem od razu po rozłożeniu mokrej serwetki na
ręczniku bo bałam się, że jak podeschnie to będzie z tym kłopot. Teraz po
wyschnięciu i wyprasowaniu serwetki jest ok, ale samo to wyciąganie pikotków
to koszmar i syzyfowa praca, spędziłam nad tym ponad 2 godziny. Na przyszłość
chciałabym tego uniknąć. Pewnie najlepszym sposobem byłoby zrezygnowanie z
robienia pikotów, ale wtedy frywolitki tracą cały urok.
co robić?
pozdrawiam,
kasia
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
|