Strona główna Grupy pl.rec.kuchnia To.

Grupy

Szukaj w grupach

 

To.

Liczba wypowiedzi w tym wątku: 38


« poprzedni wątek następny wątek »

31. Data: 2018-10-25 18:46:12

Temat: Re: To.
Od: "Stokrotka" <o...@i...pl> szukaj wiadomości tego autora


>>> Mój sąsiad ma kawałek lasu przy wyjeździe z tzw. działek rekreacyjnych i
>>> notorycznie po weekendzie znajduje tam worki ze śmieciami. Kilka razy
>>> założył rekawiczki i zadał sobie niezbyt przyjemny trud przejrzenia
>>> tego.
>>> W
>>> kilku przypadkach znalazł korespondencję - z kieleckimi i podkieleckimi
>>> adresami - obfotografował sprawę, po czym ponownie zebrał śmieci w worki
>>> i
>>> pofatygował się pod te adresy. Nie, nie robił awantur. Po prostu wysypał
>>> śmieci pod drzwiami ich właścicieli.
>>
>>
>> Dużo za dużo roboty.
>>
>
> Powiedz mi, kto Tobie łyżkę trzyma, gdy jesz zupę?

NIe jem zup, wolę drugie danie widelcem.

--
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. ( ortografia . pev . pl )

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


Zobacz także

32. Data: 2018-10-25 18:51:19

Temat: Re: To.
Od: "Stokrotka" <o...@i...pl> szukaj wiadomości tego autora


Użytkownik "XL" <i...@g...pl> napisał w wiadomości
news:5bd05530$0$520$65785112@news.neostrada.pl...
> Stokrotka <o...@i...pl> wrote:
>>
>>
>>> Mój sąsiad ma kawałek lasu przy wyjeździe z tzw. działek rekreacyjnych i
>>> notorycznie po weekendzie znajduje tam worki ze śmieciami. Kilka razy
>>> założył rekawiczki i zadał sobie niezbyt przyjemny trud przejrzenia
>>> tego.
>>> W
>>> kilku przypadkach znalazł korespondencję - z kieleckimi i podkieleckimi
>>> adresami - obfotografował sprawę, po czym ponownie zebrał śmieci w worki
>>> i
>>> pofatygował się pod te adresy. Nie, nie robił awantur. Po prostu wysypał
>>> śmieci pod drzwiami ich właścicieli.
>>
>>
>> Dużo za dużo roboty.
>>
>
> Ale śmieci już się nie pojawiają!
> To się nazywa skuteczność. Oczywiście Ty byś je wolała latami tylko
> sprzątać po brudasach?
> A nie, Ty przecież w bloku mieszkasz i nie wiesz, co to własny kawałek
> ziemi.

Co do spszątania, to dawniej, za komuny, miastowe dzieci jesiesienią,
gdy wiejskie dzieci pracowały pomagając pszy wykopkah ziemniaka,
miastowe dzieci łaziły z kijkami po lesie i spszątały.
Uważam, że to był bardzo dobry, zdrowy dla dzieci zwyczaj,
bo tuż pszed zasmogowaną jesienią i zimą istatnie się dotleniły.
Trawło to corocznie około tygodnia.
Uważam, że ramah dbałości o młode pokolenie zwyczaj powinien powrucić.

A blokersi , wbrew pozorom mają czasem kawełek ziemi typu działka
pracownicza, standardowo zwykle 3 ary.
(1 ar = 10m x 10 m czyli 100 m kwadratowych, czyli 1/100 ha)

--
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. ( ortografia . pev . pl )

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


33. Data: 2018-10-25 21:21:07

Temat: Re: To.
Od: XL <i...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

Stokrotka <o...@i...pl> wrote:
>
> Użytkownik "XL" <i...@g...pl> napisał w wiadomości
> news:5bd05530$0$520$65785112@news.neostrada.pl...
>> Stokrotka <o...@i...pl> wrote:
>>>
>>>
>>>> Mój sąsiad ma kawałek lasu przy wyjeździe z tzw. działek rekreacyjnych i
>>>> notorycznie po weekendzie znajduje tam worki ze śmieciami. Kilka razy
>>>> założył rekawiczki i zadał sobie niezbyt przyjemny trud przejrzenia
>>>> tego.
>>>> W
>>>> kilku przypadkach znalazł korespondencję - z kieleckimi i podkieleckimi
>>>> adresami - obfotografował sprawę, po czym ponownie zebrał śmieci w worki
>>>> i
>>>> pofatygował się pod te adresy. Nie, nie robił awantur. Po prostu wysypał
>>>> śmieci pod drzwiami ich właścicieli.
>>>
>>>
>>> Dużo za dużo roboty.
>>>
>>
>> Ale śmieci już się nie pojawiają!
>> To się nazywa skuteczność. Oczywiście Ty byś je wolała latami tylko
>> sprzątać po brudasach?
>> A nie, Ty przecież w bloku mieszkasz i nie wiesz, co to własny kawałek
>> ziemi.
>
> Co do spszątania, to dawniej, za komuny, miastowe dzieci jesiesienią,
> gdy wiejskie dzieci pracowały pomagając pszy wykopkah ziemniaka,
> miastowe dzieci łaziły z kijkami po lesie i spszątały.
> Uważam, że to był bardzo dobry, zdrowy dla dzieci zwyczaj,

To był paskudny, niepedagogiczny, niebezpieczny i bezprawny ,,zwyczaj" -
jako nauczycielka i jako rodzic zawsze byłam przeciw niemu.
Jako nauczycielka matematyki - uważałam takie marnowanie czasu (przepadanie
lekcji) za niedopuszczalne, zwłaszcza wobec słabszych uczniów, którzy
najbardziej na tym tracili. Demoralizacja nauczycieli poprzez takie
nieformalne ,,wolne" też była dla mnie oczywista - nauczyciele mieli i nadal
mają o wiele za dużo ustawowego wolnego (ferie świąteczne i zimowe, letnie
wakacje, Dzień Nauczyciela), do czego jeszcze dochodziły tzw. zielone i
białe szkoły, podczas których jakakolwiek sensowna praca dydaktyczna była
fikcją. W dodatku takie wyjazdy były (z powodu ograniczonej opieki oraz
niemożliwości jej nalezytego sprawowania całodobowo) niebezpieczne, o czym
świadczą przykre przypadki i wypadki, nawet śmiertelne, zdarzające się co
jakiś czas i szeroko komentowane w mediach.
Wracając do sprzatania śmieci przez dzieci - też uważam i uważałam je za
niedopuszczalne, gdyż tym powinna się zajmować gmina i nadleśnictwo,
dysponując odpowiednimi środkami finansowymi i technicznymi. Dzieciom
dawano tylko worki, bez zapewnienia np. rękawiczek - a poza tym i tak to
byłoby niewystarczające zabezpieczenie, bo w przypadku niebezpiecznych
(chemikalia, opakowania po lekach lub odpady z krwią) czy ostrych
przedmiotów... Lepiej nie myśleć. Oprócz tego to sprzątanie zwykle odbywało
się w lesie wzdłuż dróg, aby dzieci mogły przy drodze zostawić napełnione
śmieciami worki. Tym samym dochodziło następne niebezpieczeństwo - ruch
samochodowy. Wiadomo, co to znaczy - rozproszona klasa w lesie, nauczyciel
niemogący każdego z osobna dopilnować. A wiadomo, co dzieci potrafią lub,
co gorsza, czego NIE potrafią (przewidzieć skutków i sytuacji przy drodze -
potrącenia, a nawet porwania chwilowo samotnego dziecka przez
przejeżdżającego pedofila).

> bo tuż pszed zasmogowaną jesienią i zimą istatnie się dotleniły.

Od dotlenienia nie jest czas lekcji matematyki ani historii, tylko ew. wf -
a przede wszystkim od tego są rodzice i zajęcia pozaszkolne.


> Trawło to corocznie około tygodnia.
> Uważam, że ramah dbałości o młode pokolenie zwyczaj powinien powrucić.

Nie. Używanie dzieci do prac, od których są odpowiednie służby mające
doświadczenie i stosowne wyposazenie jest bezprawne. Kiedy moje dzieci
przybiegały ze szkoły z wiadomością, że ,,jutro sprzątamy las!" - następnego
dnia dzwoniłam do dyrekcji, że nie wyrażam zgody na ich udział w tym oraz
aby zapewniono im opiekę w szkole lub że nie przyjdą w ogóle i mają mieć tę
nieobecność usprawiedliwioną, bo w przeciwnym wypadku zawiadomię
odpowiednie organy o bezprawnym wykorzystaniu dzieci do prac
niebezpiecznych.
Sama jako nauczyciel też zawsze odmawiałam uczestniczenia w tej farsie a
zarówno w ,,sprzątaniu lasu", jak i w tych wszystkich kolorowych szkołach.
Co do tych ostatnich - pamiętam, jak w mojej ostatniej pracy na wywiadówce
rodzice spytali mnie, dlaczego jako wychowawczyni odmówiłam takiego
wyjazdu. Odpowiedziałam zgodnie z faktami, że mój zakres obowiązków jako
nauczyciela matematyki i jako wychowawcy nie zawiera pracy i zapewniania
opieki uczniom poza terenem szkoły w godzinach nocnych, a na rodzicielskie
miny zapytałam o chętnych do opieki nad dwojgiem moich małych dzieci przez
te dwa tygodnie, kiedy mnie nie bedzie, bo będę z ich dziećmi.
Chętnych nie było.

>
> A blokersi , wbrew pozorom mają czasem kawełek ziemi typu działka
> pracownicza, standardowo zwykle 3 ary.
> (1 ar = 10m x 10 m czyli 100 m kwadratowych, czyli 1/100 ha)
>

No to już widzę, jak godzą się na zaśmiecanie im tych skrawków.

--
XL

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


34. Data: 2018-10-25 21:21:52

Temat: Re: To.
Od: XL <i...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

Stokrotka <o...@i...pl> wrote:
>
>>>> Mój sąsiad ma kawałek lasu przy wyjeździe z tzw. działek rekreacyjnych i
>>>> notorycznie po weekendzie znajduje tam worki ze śmieciami. Kilka razy
>>>> założył rekawiczki i zadał sobie niezbyt przyjemny trud przejrzenia
>>>> tego.
>>>> W
>>>> kilku przypadkach znalazł korespondencję - z kieleckimi i podkieleckimi
>>>> adresami - obfotografował sprawę, po czym ponownie zebrał śmieci w worki
>>>> i
>>>> pofatygował się pod te adresy. Nie, nie robił awantur. Po prostu wysypał
>>>> śmieci pod drzwiami ich właścicieli.
>>>
>>>
>>> Dużo za dużo roboty.
>>>
>>
>> Powiedz mi, kto Tobie łyżkę trzyma, gdy jesz zupę?
>
> NIe jem zup, wolę drugie danie widelcem.
>

OMG - no to ten widelec kto Ci trzyma?

--
XL

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


35. Data: 2018-10-26 15:22:55

Temat: Re: To.
Od: "Stokrotka" <o...@i...pl> szukaj wiadomości tego autora


>> Co do spszątania, to dawniej, za komuny, miastowe dzieci jesiesienią,
>> gdy wiejskie dzieci pracowały pomagając pszy wykopkah ziemniaka,
>> miastowe dzieci łaziły z kijkami po lesie i spszątały.
>> Uważam, że to był bardzo dobry, zdrowy dla dzieci zwyczaj,
>
> To był paskudny, niepedagogiczny, niebezpieczny i bezprawny ,,zwyczaj" -
W pełni prawny.

> jako nauczycielka i jako rodzic zawsze byłam przeciw niemu.
> Jako nauczycielka matematyki - uważałam takie marnowanie czasu
> (przepadanie
> lekcji) za niedopuszczalne, zwłaszcza wobec słabszych uczniów, którzy
> najbardziej na tym tracili.
Wykopki były w pełni prawne, więc brak zajęć pszez ten zwykle tydzień był
wliczony w program nauczania.
Czyli program nauczania zakładał od razu brak tego tygodnia nauki.
A słabsi uczniowie, czasem słabsi są, bo niedotlenieni.
O czym świadczy np słowo "tuman".
Kilka godzin w lesie lepiej wpływało na wyniki nauczania , zwłaszcza
matematyki,
niż tyleż samo godzin ćiwiczeń w często niewietszonej klasie.

>Demoralizacja nauczycieli poprzez takie
> nieformalne ,,wolne" też była dla mnie oczywista
Nauczyciele nie mieli wolnego. Pilnowali dzieci w lesie.

>... tzw. zielone i
> białe szkoły, podczas których jakakolwiek sensowna praca dydaktyczna była
> fikcją.
>W dodatku takie wyjazdy były (z powodu ograniczonej opieki oraz
> niemożliwości jej nalezytego sprawowania całodobowo) niebezpieczne, o czym
> świadczą przykre przypadki i wypadki, nawet śmiertelne, zdarzające się co
> jakiś czas i szeroko komentowane w mediach.

Jestem z pokolenia, gdy zielone szkoły jeszcze nie istniały.
Zaszłyszane opinie są jednak faktycznie niepohlebne:
dzieci wracają podobno rutynowo brudne i niedomyte.
Wydaje się więc, że w tym wzgledzie szkoła wymaga zbyt wiele od pszeciętnego
malca.
Patsząc z boku, zielona szkoła niczym nie rużni się od wycieczki.
Jednak nie da się ukryć, że w trakcie takiego wyjazdu dzieci uczą się wiele
więcej niż na terenie szkoły.
Uczą się i samodzielności, i relacji z innymi, i wyglądu świata, innyh niż w
domu środkuw lokomocji, itp.

> Wracając do sprzatania śmieci przez dzieci - też uważam i uważałam je za
> niedopuszczalne, gdyż tym powinna się zajmować gmina i nadleśnictwo,
> dysponując odpowiednimi środkami finansowymi i technicznymi. Dzieciom
> dawano tylko worki, bez zapewnienia np. rękawiczek - a poza tym i tak to
> byłoby niewystarczające zabezpieczenie, bo w przypadku niebezpiecznych
> (chemikalia, opakowania po lekach lub odpady z krwią) czy ostrych
> przedmiotów... Lepiej nie myśleć. Oprócz tego to sprzątanie zwykle
> odbywało
> się w lesie wzdłuż dróg, aby dzieci mogły przy drodze zostawić napełnione
> śmieciami worki. Tym samym dochodziło następne niebezpieczeństwo - ruch
> samochodowy. Wiadomo, co to znaczy - rozproszona klasa w lesie, nauczyciel
> niemogący każdego z osobna dopilnować. A wiadomo, co dzieci potrafią lub,
> co gorsza, czego NIE potrafią (przewidzieć skutków i sytuacji przy
> drodze -
> potrącenia, a nawet porwania chwilowo samotnego dziecka przez
> przejeżdżającego pedofila).

Rozumiem, że jako nauczycielka nie radziłaś sobie z klasą.
Jednak rozumiem i niebezpieczeństwa.
Można wymysleć i inne prace, jesienne na świeżym powietszu, a spszątanie
zostawić może starszym klasom.
Np sadzenie dżewek itp.
________
>> bo tuż pszed zasmogowaną jesienią i zimą istatnie się dotleniły.
>
> Od dotlenienia nie jest czas lekcji matematyki ani historii, tylko ew.
> wf -
> a przede wszystkim od tego są rodzice i zajęcia pozaszkolne.

Pszeciętny mieszczuh nie ma możliwości dotlenienia się jesienią.
WF jest na terenie zasmogowanego, pszyszkolnego boiska,
dodatkowe zajęcia realnie poza miasto tez nie wyjdą.
________
>> Trawło to corocznie około tygodnia.
>> Uważam, że ramah dbałości o młode pokolenie zwyczaj powinien powrucić.
>
> Nie. Używanie dzieci do prac, od których są odpowiednie służby mające
> doświadczenie i stosowne wyposazenie jest bezprawne. Kiedy moje dzieci
> przybiegały ze szkoły z wiadomością, że ,,jutro sprzątamy las!" -
> następnego
> dnia dzwoniłam do dyrekcji, że nie wyrażam zgody na ich udział w tym oraz
> aby zapewniono im opiekę w szkole lub że nie przyjdą w ogóle i mają mieć
> tę
> nieobecność usprawiedliwioną, bo w przeciwnym wypadku zawiadomię
> odpowiednie organy o bezprawnym wykorzystaniu dzieci do prac
> niebezpiecznych.

Może masz rację, ale osobiście w wieku do 9 lat uczestniczyłam w tym
spszataniu lasu corocznie,
i żadna kszywda mi się nie stała.
A prawie codziennie pszez pewnie 8-10 miesięcy w roku
szalejąc na podwurku na pewno byłam dużo bardziej narażona na brak higieny
niż w trakcie tego pseudo.spszątania.
Spszątanie było może i pseudo, ale coś tam las był po nas czystszy.


--
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. ( ortografia . pev . pl )

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


36. Data: 2018-10-26 16:18:13

Temat: Re: To.
Od: XL <i...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

Stokrotka <o...@i...pl> wrote:
>
>>> Co do spszątania, to dawniej, za komuny, miastowe dzieci jesiesienią,
>>> gdy wiejskie dzieci pracowały pomagając pszy wykopkah ziemniaka,
>>> miastowe dzieci łaziły z kijkami po lesie i spszątały.
>>> Uważam, że to był bardzo dobry, zdrowy dla dzieci zwyczaj,
>>
>> To był paskudny, niepedagogiczny, niebezpieczny i bezprawny ,,zwyczaj" -
> W pełni prawny.
>
>> jako nauczycielka i jako rodzic zawsze byłam przeciw niemu.
>> Jako nauczycielka matematyki - uważałam takie marnowanie czasu
>> (przepadanie
>> lekcji) za niedopuszczalne, zwłaszcza wobec słabszych uczniów, którzy
>> najbardziej na tym tracili.
> Wykopki były w pełni prawne, więc brak zajęć pszez ten zwykle tydzień był
> wliczony w program nauczania.
> Czyli program nauczania zakładał od razu brak tego tygodnia nauki.
> A słabsi uczniowie, czasem słabsi są, bo niedotlenieni.
> O czym świadczy np słowo "tuman".
> Kilka godzin w lesie lepiej wpływało na wyniki nauczania , zwłaszcza
> matematyki,
> niż tyleż samo godzin ćiwiczeń w często niewietszonej klasie.
>
>> Demoralizacja nauczycieli poprzez takie
>> nieformalne ,,wolne" też była dla mnie oczywista
> Nauczyciele nie mieli wolnego. Pilnowali dzieci w lesie.
>
>> ... tzw. zielone i
>> białe szkoły, podczas których jakakolwiek sensowna praca dydaktyczna była
>> fikcją.
>> W dodatku takie wyjazdy były (z powodu ograniczonej opieki oraz
>> niemożliwości jej nalezytego sprawowania całodobowo) niebezpieczne, o czym
>> świadczą przykre przypadki i wypadki, nawet śmiertelne, zdarzające się co
>> jakiś czas i szeroko komentowane w mediach.
>
> Jestem z pokolenia, gdy zielone szkoły jeszcze nie istniały.
> Zaszłyszane opinie są jednak faktycznie niepohlebne:
> dzieci wracają podobno rutynowo brudne i niedomyte.
> Wydaje się więc, że w tym wzgledzie szkoła wymaga zbyt wiele od pszeciętnego
> malca.
> Patsząc z boku, zielona szkoła niczym nie rużni się od wycieczki.
> Jednak nie da się ukryć, że w trakcie takiego wyjazdu dzieci uczą się wiele
> więcej niż na terenie szkoły.
> Uczą się i samodzielności, i relacji z innymi, i wyglądu świata, innyh niż w
> domu środkuw lokomocji, itp.
>
>> Wracając do sprzatania śmieci przez dzieci - też uważam i uważałam je za
>> niedopuszczalne, gdyż tym powinna się zajmować gmina i nadleśnictwo,
>> dysponując odpowiednimi środkami finansowymi i technicznymi. Dzieciom
>> dawano tylko worki, bez zapewnienia np. rękawiczek - a poza tym i tak to
>> byłoby niewystarczające zabezpieczenie, bo w przypadku niebezpiecznych
>> (chemikalia, opakowania po lekach lub odpady z krwią) czy ostrych
>> przedmiotów... Lepiej nie myśleć. Oprócz tego to sprzątanie zwykle
>> odbywało
>> się w lesie wzdłuż dróg, aby dzieci mogły przy drodze zostawić napełnione
>> śmieciami worki. Tym samym dochodziło następne niebezpieczeństwo - ruch
>> samochodowy. Wiadomo, co to znaczy - rozproszona klasa w lesie, nauczyciel
>> niemogący każdego z osobna dopilnować. A wiadomo, co dzieci potrafią lub,
>> co gorsza, czego NIE potrafią (przewidzieć skutków i sytuacji przy
>> drodze -
>> potrącenia, a nawet porwania chwilowo samotnego dziecka przez
>> przejeżdżającego pedofila).
>
> Rozumiem, że jako nauczycielka nie radziłaś sobie z klasą.
> Jednak rozumiem i niebezpieczeństwa.
> Można wymysleć i inne prace, jesienne na świeżym powietszu, a spszątanie
> zostawić może starszym klasom.
> Np sadzenie dżewek itp.
> ________
>>> bo tuż pszed zasmogowaną jesienią i zimą istatnie się dotleniły.
>>
>> Od dotlenienia nie jest czas lekcji matematyki ani historii, tylko ew.
>> wf -
>> a przede wszystkim od tego są rodzice i zajęcia pozaszkolne.
>
> Pszeciętny mieszczuh nie ma możliwości dotlenienia się jesienią.
> WF jest na terenie zasmogowanego, pszyszkolnego boiska,
> dodatkowe zajęcia realnie poza miasto tez nie wyjdą.
> ________
>>> Trawło to corocznie około tygodnia.
>>> Uważam, że ramah dbałości o młode pokolenie zwyczaj powinien powrucić.
>>
>> Nie. Używanie dzieci do prac, od których są odpowiednie służby mające
>> doświadczenie i stosowne wyposazenie jest bezprawne. Kiedy moje dzieci
>> przybiegały ze szkoły z wiadomością, że ,,jutro sprzątamy las!" -
>> następnego
>> dnia dzwoniłam do dyrekcji, że nie wyrażam zgody na ich udział w tym oraz
>> aby zapewniono im opiekę w szkole lub że nie przyjdą w ogóle i mają mieć
>> tę
>> nieobecność usprawiedliwioną, bo w przeciwnym wypadku zawiadomię
>> odpowiednie organy o bezprawnym wykorzystaniu dzieci do prac
>> niebezpiecznych.
>
> Może masz rację, ale osobiście w wieku do 9 lat uczestniczyłam w tym
> spszataniu lasu corocznie,
> i żadna kszywda mi się nie stała.
> A prawie codziennie pszez pewnie 8-10 miesięcy w roku
> szalejąc na podwurku na pewno byłam dużo bardziej narażona na brak higieny
> niż w trakcie tego pseudo.spszątania.
> Spszątanie było może i pseudo, ale coś tam las był po nas czystszy.
>
>

Powiedz DZIŚ któremuś rodzicowi, że zamiast iść na matematykę jego dziecko
ma ,,sprzątać las" - przy ruchliwej drodze, z workiem foliowym w ręce.
LOL
I tyle w temacie.

--
XL

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


37. Data: 2018-10-26 20:51:58

Temat: Re: To.
Od: "Stokrotka" <o...@i...pl> szukaj wiadomości tego autora



>>>> Co do spszątania, to dawniej, za komuny, miastowe dzieci jesiesienią,
>>>> gdy wiejskie dzieci pracowały pomagając pszy wykopkah ziemniaka,
>>>> miastowe dzieci łaziły z kijkami po lesie i spszątały.
>>>> Uważam, że to był bardzo dobry, zdrowy dla dzieci zwyczaj,
(...)
>>> Nie. Używanie dzieci do prac, od których są odpowiednie służby mające
>>> doświadczenie i stosowne wyposazenie jest bezprawne. Kiedy moje dzieci
>>> przybiegały ze szkoły z wiadomością, że ,,jutro sprzątamy las!" -
>>> następnego
>>> dnia dzwoniłam do dyrekcji, że nie wyrażam zgody na ich udział w tym
>>> oraz
>>> aby zapewniono im opiekę w szkole lub że nie przyjdą w ogóle i mają mieć
>>> tę
>>> nieobecność usprawiedliwioną, bo w przeciwnym wypadku zawiadomię
>>> odpowiednie organy o bezprawnym wykorzystaniu dzieci do prac
>>> niebezpiecznych.
>>
>> Może masz rację, ale osobiście w wieku do 9 lat uczestniczyłam w tym
>> spszataniu lasu corocznie,
>> i żadna kszywda mi się nie stała.
>> A prawie codziennie pszez pewnie 8-10 miesięcy w roku
>> szalejąc na podwurku na pewno byłam dużo bardziej narażona na brak
>> higieny
>> niż w trakcie tego pseudo.spszątania.
>> Spszątanie było może i pseudo, ale coś tam las był po nas czystszy.

>
> Powiedz DZIŚ któremuś rodzicowi, że zamiast iść na matematykę jego dziecko
> ma ,,sprzątać las" - przy ruchliwej drodze, z workiem foliowym w ręce.
> LOL
> I tyle w temacie.

A po co worek, zwłasza foliowy.
Nam wystarczył kijek z ostrym końcem.
A co do reakcji rodzica to i dziś na pewno jest rużna.

--
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii)
Ortografia to NAWYK, często nielogiczny, ktury ludzie ociężali umysłowo,
nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom. ( ortografia . pev . pl )

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


38. Data: 2018-10-27 16:38:25

Temat: Re: To.
Od: XL <i...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

Stokrotka <o...@i...pl> wrote:
>
>
>>>>> Co do spszątania, to dawniej, za komuny, miastowe dzieci jesiesienią,
>>>>> gdy wiejskie dzieci pracowały pomagając pszy wykopkah ziemniaka,
>>>>> miastowe dzieci łaziły z kijkami po lesie i spszątały.
>>>>> Uważam, że to był bardzo dobry, zdrowy dla dzieci zwyczaj,
> (...)
>>>> Nie. Używanie dzieci do prac, od których są odpowiednie służby mające
>>>> doświadczenie i stosowne wyposazenie jest bezprawne. Kiedy moje dzieci
>>>> przybiegały ze szkoły z wiadomością, że ,,jutro sprzątamy las!" -
>>>> następnego
>>>> dnia dzwoniłam do dyrekcji, że nie wyrażam zgody na ich udział w tym
>>>> oraz
>>>> aby zapewniono im opiekę w szkole lub że nie przyjdą w ogóle i mają mieć
>>>> tę
>>>> nieobecność usprawiedliwioną, bo w przeciwnym wypadku zawiadomię
>>>> odpowiednie organy o bezprawnym wykorzystaniu dzieci do prac
>>>> niebezpiecznych.
>>>
>>> Może masz rację, ale osobiście w wieku do 9 lat uczestniczyłam w tym
>>> spszataniu lasu corocznie,
>>> i żadna kszywda mi się nie stała.
>>> A prawie codziennie pszez pewnie 8-10 miesięcy w roku
>>> szalejąc na podwurku na pewno byłam dużo bardziej narażona na brak
>>> higieny
>>> niż w trakcie tego pseudo.spszątania.
>>> Spszątanie było może i pseudo, ale coś tam las był po nas czystszy.
>
>>
>> Powiedz DZIŚ któremuś rodzicowi, że zamiast iść na matematykę jego dziecko
>> ma ,,sprzątać las" - przy ruchliwej drodze, z workiem foliowym w ręce.
>> LOL
>> I tyle w temacie.
>
> A po co worek, zwłasza foliowy.
> Nam wystarczył kijek z ostrym końcem.
> A co do reakcji rodzica to i dziś na pewno jest rużna.
>

NIE.

--
XL

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


 

strony : 1 ... 3 . [ 4 ]


« poprzedni wątek następny wątek »


Wyszukiwanie zaawansowane »

Starsze wątki

Gruszkami zasypanam!
Arszenik w ryzu
jabłka
Moje kuchenne ,,teorie" ?
co z tą jarzębiną

zobacz wszyskie »

Najnowsze wątki

robot planetarny kenwood
domowe wino wytrawne
Blog o zdrowym odżywianiu
CHAT ROOMS
CHAT ROOMS

zobacz wszyskie »