Data: 2009-05-21 15:05:11
Temat: Re: no to będę miał dla was więcej czasu robaczki
Od: tren R <t...@n...sieciowy>
Pokaż wszystkie nagłówki
Chiron pisze:
>> a nie możesz po ludzku napisać - poświęcanie uwagi?
>> już musisz odlatywać w abstrakcyjne energorejony tylko z tego powodu,
>> że piszesz na psp i jesteś po kursach silvy?
>> wg mnie to tylko zakręcanie prostych spraw w imieniu potrzeby
>> "powynaukawiania" sie na ten temat.
>> pytanie pozostało - czemu, mimo wszystko, dodałeś tej "energii"?
> Ojej- zdaje się, że coś takiego napisałem, co Cię zezłościło? Choć nie
> miałem takiej intencji- to coś takiego się chyba zadziało, prawda? Co-
> jeśli łaska? Będę wiedział, czego unikać. A odpowiedź "dlaczego"- da Ci
> zapewne sporo informacji o...Tobie.
raczej rozbawiło :)
> Napisałeś "poświęcanie uwagi". W zasadzie może być, jednakże to "dawanie
> energii" pasuje mi bardziej. Ot- dajemy czemuś energię, a to się dzieje.
> W podanym przykładzie Iksełki- dawali energię uczestnicy tej dyskusji, a
> dawali ją jej. Ona się nią żywi- coś tam przecież jej to musi załatwiać,
> skoro tak zręcznie takie sytuacje prowokuje. Zastąpić to dawaniem uwagi-
> chyba nie da rady, prawda?
to spróbuj to samo przeformułować tak: gdyby pspuserzy nie poświęcali
uwagi jej postom, to...?
> Nie odpowiedziałem Ci na pytanie, czemu mimo wszystko dodałem tej
> energii...no cóż- nie potrafię uczciwie odpowiedzieć- racjonalizować nie
> chcę. Wydaje mi się, że dużo tu było chęci błyśnięcia pewną wiedzą- tak
> mi się zdaje. I może to wywołało Twoje zdenerwowanie? Kto wie.
nie potrafisz wyjaśnić a chciałeś zabłysnąć? :)
poczułem naprawdę spore rozbawienie, połączone z pewną irytacją
natłokiem zakrętasów "energetycznych". ale do zdenerwowania to jeszcze
daleko :)
>> tak, ale kto tu mówi o ciągłym utrzymywaniu w smutku i podtrzymywaniu?!
>> czy aby nie popadasz w jakieś schematyczne rejony swoich
>> energetycznych teorii?
>> jak może widzisz, ja potrafię się śmiać z tego mojego kuku, zarówno na
>> sali operacyjnej (byłem świadomy) jak i w sali szpitalnej oraz w domu.
>> gdzie ty tu widzisz jakiś smutek?!
> Chodziło mi o intencje innych- te prawdziwe. I o to, że żadne z nich nie
> koncentrowało się na Twoim wyzdrowieniu, lecz na obecnym stanie
> chorobowym. To samo w sobie świadczy o ich intencjach.
imho posuwasz się w swoich interpretacjach za daleko.
literki tutaj bardzo trudno posądzić o intencje. niekiedy, owszem, to
dośc widoczne, ale w tym przypadku chyba całkowicie nieusprawiedliwione.
>>> Mój brutusik też:-). Jednak- jak ktoś z domowników jest markotny,
>>> chory- to najpierw robi wszystko, aby go rozbawić: przynosi piłeczkę,
>>> wygłupia się, etc. Dopiero jak to nie przynosi efektów- to ze
>>> smutkiem włazi pod łóżko chorego- i pilnuje. No ale jak chory wstaje-
>>> to on już znów kombinuje, żeby go rozbawić. Nie wciska go w jego ból
>>> i smutek.
>>
>> mój nigdzie nie włazi ze smutkiem jak się nie chcę z nim bawić.
>> imho - projektujesz na psa swoje stany smutkowe.
>> na psa i na pspuserów - w tym na mnie.
> No cóż- widzę to inaczej, niż Ty. Kto ma rację? Może w jakimś sensie-
> obaj? Mój pies zachowuje się tak, jak opisałem. Tak się zachowuje sporo
> psów. Uważam to za zachowanie zdrowe. To psie zachowanie- wynikłe z
> jego...garnituru dziejowego. No cóż- niektóre psy zatraciły swoje
> pierwotne zachowania- zapewne w skutek długotrwałego obcowania z
> człowiekiem:-).
no właśnie - masz innego psa, inaczej jest wychowany. i ja bym to na
takim etapie poznawczym zostawił :)
gdyby mój pies ładował mi się do wyra przynosząc w darze zaśmierdziałą
kość, to raczej bym go szybko stamtąd wyeksportował, nie wnikając w jego
stany emocjonalne.
>> przypadków w sensie czysto fizycznym nie ma. zawsze jest jakaś
>> przyczyna i skutek. ale dlaczego akurat pewne przyczyny nie wywołują
>> tych samych skutków? bo się ze sobą zazębiają. bo przyczyn jest
>> miliony. a co rządzi tym zazębianiem się? imho - przypadek :)
>> tzn - nie do końca, ale tak sobie nazywam siłę, której ani nie widzę,
>> ani nie czuję, a uwierzyć w nią nie umiem, bo jest zanadto zmienna i
>> brak jej prawidłowości.
>
> Siła ta ma prawidłowość, a my jesteśmy w stanie ją poznać swoim umysłem
> (nie mylić z intelektem). Ale cóż- Ty tego nie dostrzegasz- być może nie
> chcesz. A to Twoje prawo. Jak popatrzę na siebie, ilu czasem rzeczy sam
> nie chcę zobaczyć...:-)
i co to za siła według ciebie? i rzeknij coś o jej prawidłowości.
w kilku słowach ok?
>>> Wyjasniłeś sobie LOGICZNIE, dlaczego nie powinieneś sobie tego robić.
>>> Tylko że nie jesteśmy logiczni- wcale. Tego nie da się wyjaśnić w
>>> paru słowach- uczą tego np na kursach Silvy.
>>
>> skąd wiesz CZEGO naprawdę uczą na kursach silvy?
>> skąd wiesz CZEGO dotykasz?
> Wiem z autopsji...do końca chyba nie zrozumiałem, o co pytasz?
pytam o to, co się kryje pod takimi pojęciami jak stół do leczenia,
laboratorium czy szafka miłości. skąd wiesz co to jest? zdefiniowanie
czegoś na kursie i manipulowanie tym nie oznacza że wiesz o tym czymś
wszystko.
>>> Właściwie ja najlepsze potwierdzenie tego dostałem, kiedy
>>> uczestniczyłem w ciekawych warsztatach rozwoju osobistego. Przez cały
>>> dzień pracowaliśmy w grupach rysując na kartkach wykresy: a to różne
>>> choroby i faule, a to radosne wydarzenia, czy na jeszcze innym
>>> wykresie traumy życiowe, smutne wydarzenia, etc. Powstało kilka
>>> wykresów- a po nałożeniu ich na siebie wyszły naprawdę niesamowite
>>> rzeczy.
>>
>> bawiłes się kiedyś w wywoływanie duchów? talerzyk wędrujący,
>> pokazujący literki? wiesz jakie niesamowite rzeczy wychodzą? duchy
>> mówią. normalnymi zdaniami, sensownymi. niesamowite? nie, bzdura.
>> tak samo jak to nakładanie wykresów.
>> nałóż na siebie pińć dowolnych wykresów i pointerpretuj :)
>> toż to jak lanie wosku :)
> Twoim zdaniem. Bawiłem się i talerzykiem, a przede wszystkim- pismem
> automatycznym. Kto i jak przeze mnie przemawiał- nie wiem. Mam
> przekonanie, ze to nie tylko moja podświadomość...i więcej tego robić
> nie będę. Opisywane warsztaty jednak były całkiem racjonalne. Na dodatek
> prowadzone przez znanych psychologów.
oczywiście że moim zdaniem. przecież wymieniamy SWOJE poglądy.
a co do talerzyka i pisma automatycznego - nikt przez ciebie nie
przemawiał. albo inaczej - nieświadome mechanizmy. a czemu tego robić
nie będziesz? imho, to oczywiście bez sensu, ale chętnie poznam twoje
powody.
to, że ktoś jest znany, nic nie znaczy w zasadzie.
ale fakt, że to przywołałeś pokazuje, że raczej pozostajesz w sferze
wpływu czynników zewnętrznych - inaczej mówiąc jesteś zewnątrzsterowny.
wniosek mój jest z tego taki, że można ci stosunkowo łatwo zaimputować
jakąś treść, jeśli przylepi się do tego etykietkę "autorytet".
> Czym konkretnie zajmujesz się jako psycholog (jeśli to nie tajemnica)?
pierdołami :)
rekrutacja, selekcja i ocena personelu - diagnoza mocnych stron i
obszarów do rozwoju.
>> bo jeszcze jak cię, nie daj energio, pierdyknie jutro samochód, to se
>> to zracjonalizujesz, że wywołałeś tego gościa co przejechał na czerwonym.
> Jeśli coś pomiędzy mną a kimś innym- to jest to skutek naszych
> wzajemnych...oczekiwań? Może to nie to słowo, ale nie chcę, aby Ci się
> podniosło ciśnienie- jak o tę energię:-).
nie projektuj :)
jeśli dobrze rozumiem - jesteśmy w stanie przyciągnąć takiego gościa co
przejechał na czerwonym, tak?
> Pewni ludzie przyciągają do
> siebie w danym momencie określonych ludzi i określone zdarzenia. Jeśli
> nauczą się przyciągać innych ludzi i inne zdarzenia- wtedy zmienią swoje
> życie.
zmieni im się punkt widzenia. na wszystko można patrzeć z dwóch stron.
szklanka może być do połowy pełna albo do połowy pusta, jak wolisz.
nic do niej nie przyciągasz, tylko widzisz ją inaczej. ot co.
> Oglądałeś "Dzień świra"? Zobacz jak bardzo ten człowiek był
> negatywnie zaprogramowany- i jak łatwo spełniały się jego wizualizacje.
> Kogo przyciągał? Gdyby zaczął pracę nad sobą- to po pewnym czasie coś
> takiego by mu się nie przydarzało. Kwestia nauczenia się.
"kwestia nauczenia się" brzmi w twoich literkach jak "łyknij tabletkę".
on swoje życie widział na początku takim jakie ono było, ale że mu nie
pasowało do wpojonych ambicji, to zwariował.
a "wystarczyło" poświęcić mu trochę energii :)
>> pozdrawiam również.
>> choć jak pomyślę, ile energii ci dałem, to mnie szlag trafia :)
>
> eee, daj spokój. Zobacz, ile Ci oddałem. Nie rób sobie już więcej kuku,
> wyłaź stamtąd- bo prawdziwe życie jest tu i teraz- a nie na szpitalnym
> łóżku:-)
ależ ja już w domu siedzę.
właśnie mama mi macę zrobiła - a na co dzień nie mam takich moich
ulubionych frykasów. widocznie po to te girę złamałem, nie?
:)
--
Tu i Teraz. 16 minut. Enjoy!
http://www.lastfm.pl/music/Tu+i+Teraz/16+Minut
http://www.youtube.com/user/zespoltuiteraz
|