Senior.pl - aktywni w każdym wieku

Strona główna Grupy pl.sci.psychologia Kiedy nie chce się....

Grupy

Szukaj w grupach

 

Kiedy nie chce się....

Ilość wypowiedzi w tym wątku: 1


« poprzedni wątek następny wątek »


1. Data: 2002-11-22 08:25:23

Temat: Kiedy nie chce się....
Od: "Qwax" <...@...Q> szukaj wiadomości tego autora

Co można zrobić:

"Kiedy nie chce się żyć
a umierać za wcześnie...." ?

nie odpowiada mi dalsza część piosenki

"... wtedy korek wyciągam z butelki..."

Dawno temu usłyszałem tę piosenkę i czasami wraca to pytanie.

Żeby nie było niejasności: życie mam dosyć popaprane ale potrafię być
szczęśliwy, pogodny, czerpać radość życia z chwili która jest.
Trudno mówić że jestem w dołku (raczej równa jak stół powierzchnia
bagna ;-))) ) i może dlatego trudno jest wyjść z dołka a granic bagna
nie widać.

Pozdrawiam
Qwax


› Pokaż wiadomość z nagłówkami


1. Data: 2002-11-22 10:30:54

Temat: Re: Kiedy nie chce się....
Od: "Ali" <a...@2...pl> szukaj wiadomości tego autora


Użytkownik "Qwax" <...@...Q> napisał w wiadomości
news:6344-1037953296@213.17.138.62...
> Co można zrobić:
>
> "Kiedy nie chce się żyć
> a umierać za wcześnie...." ?
>
> nie odpowiada mi dalsza część piosenki
>
> "... wtedy korek wyciągam z butelki..."
>
> Dawno temu usłyszałem tę piosenkę i czasami wraca to pytanie.
>
> Żeby nie było niejasności: życie mam dosyć popaprane ale potrafię być
> szczęśliwy, pogodny, czerpać radość życia z chwili która jest.
> Trudno mówić że jestem w dołku (raczej równa jak stół powierzchnia
> bagna ;-))) ) i może dlatego trudno jest wyjść z dołka a granic bagna
> nie widać.

Które to bagno??? Bo może taplam się gdzieś obok ;)
Rozumiem, że nie lubisz wina? ;) Weź coś innego. Bez korka.
A tak serio to ciężkie pytanie. Ja z reguły obdzwaniam wszystkich znajomych,
przy ostatniej osobie uświadamiając sobie, że rachunek sam się nie zapłaci.
W końcu i tak żadnych wniosków nie wyciągam, a nazajutrz dziwię się, że
miałam taki głupi pomysł i że życie jest jednak ok. Reasumując: nie mam
pojęcia, jak na to odpowiedzieć :))) Może po prostu taki stan przeczekać???

Ali


› Pokaż wiadomość z nagłówkami


1. Data: 2002-11-22 11:44:01

Temat: Re: Kiedy nie chce się....
Od: "Greg" <o...@f...sos.com.pl> szukaj wiadomości tego autora

"Qwax" w news:6344-1037953296@213.17.138.62 napisał(a):
>
> Trudno mówić że jestem w dołku (raczej równa jak stół
> powierzchnia bagna ;-))) ) i może dlatego trudno jest wyjść z
> dołka a granic bagna nie widać.

Ponoc gdy ktos wpada w trzesawisko to im bardziej sie rzuca tym szybciej
sie zapada, czy tak? Sytuacja wiec faktycznie niewesola. Powiedzmy, ze
taki czlowiek zapadl sie tak do pasa. Nie wykonujac najmniejszego ruchu
nie zapada sie juz glebiej. No ale zeby wyjsc z bagna trzeba sie jednak
poruszyc (a wyjsc sie chce bo miejsce jednak niezbyt przyjemne). Jednak
gdy sie czlowiek poruszy zapada sie glebiej... Sytuacja bardzo patowa.
Takie do dopiero czlowieka "optymistycznie" nastrajaja ;)

Na pewno nie zaszkodzi ruch galek ocznych - te raczej czlowieka na dno
nie sciagna. Podobnie jak uszy. Trzeba wiec wypatrywac wszystkiego co moze
pomoc. Trzeba tez uwaznie sluchac czy czasem nie zbliza sie pomoc. Gdy cos
takiego sie zauwazy trzeba sie tego chwycic i podciagnac. Brzmi bardzo
prosto, prawda? ;)



pozdrawiam
Greg

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


1. Data: 2002-11-22 12:32:45

Temat: Re: Kiedy nie chce się....
Od: "Sarna" <m...@b...gnet.pl> szukaj wiadomości tego autora


"Ali" <a...@2...pl> wrote in message news:arl16n$3tj$1@news.tpi.pl...
>
. Ja z reguły obdzwaniam wszystkich znajomych,
> przy ostatniej osobie uświadamiając sobie, że rachunek sam się nie
zapłaci.
> W końcu i tak żadnych wniosków nie wyciągam, a nazajutrz dziwię się, że
> miałam taki głupi pomysł i że życie jest jednak ok. >

Ja mam podobnie i tez uwazam ze wystarczy tylko przeczekac conajmniej jedna
noc..nastepnego dnia sprawy juz inaczej sie maja,choc czasami potrzeba kilka
dni...
natomiast jesli po kilku dniach nic sie nie zmienia,wtedy oznacza to
problem;-)
pozdr,
sarna





› Pokaż wiadomość z nagłówkami


1. Data: 2002-11-22 12:58:47

Temat: Re: Kiedy nie chce się....
Od: "eTaTa" <e...@p...onet.pl> szukaj wiadomości tego autora


Użytkownik "Greg" <o...@f...sos.com.pl> napisał w wiadomości
news:arl5en$iff$1@news.tpi.pl...
| "Qwax" w news:6344-1037953296@213.17.138.62 napisał(a):
| >
| > Trudno mówić że jestem w dołku (raczej równa jak stół
| > powierzchnia bagna ;-))) ) i może dlatego trudno jest wyjść z
| > dołka a granic bagna nie widać.
|
| Ponoc gdy ktos wpada w trzesawisko to im bardziej sie rzuca tym szybciej
| sie zapada, czy tak? Sytuacja wiec faktycznie niewesola. Powiedzmy, ze
| taki czlowiek zapadl sie tak do pasa. Nie wykonujac najmniejszego ruchu
| nie zapada sie juz glebiej. No ale zeby wyjsc z bagna trzeba sie jednak
| poruszyc (a wyjsc sie chce bo miejsce jednak niezbyt przyjemne). Jednak
| gdy sie czlowiek poruszy zapada sie glebiej... Sytuacja bardzo patowa.
| Takie do dopiero czlowieka "optymistycznie" nastrajaja ;)
|
| Na pewno nie zaszkodzi ruch galek ocznych - te raczej czlowieka na dno
| nie sciagna. Podobnie jak uszy. Trzeba wiec wypatrywac wszystkiego co moze
| pomoc. Trzeba tez uwaznie sluchac czy czasem nie zbliza sie pomoc. Gdy cos
| takiego sie zauwazy trzeba sie tego chwycic i podciagnac. Brzmi bardzo
| prosto, prawda? ;)
|
|
|
| pozdrawiam
| Greg

Jak już tak ładnie utaplani jesteście w tym bagienku pozwolę sobie
sprecyzować.
Bagno zwykle wciąga wolniutko nawet martwego_nieruszającego się. Więc
czekanie
nic nie daje. Przy braku pomocnej dłoni w zasięgu, a bywa, że siedzi tuż
obok,
na stałym gruncie, należy pokrzyczeć, bo może jest nieopodal. Jak masz
komórkę
to dzwoń.
:-))
Może ktoś się tapla obok Ciebie? Co dwie głowy to nie jedna. Wtedy można
znaleźć
jakiś sposób współpracując.
Np zdjąć i podrzeć szybko koszule, powiązawszy zarzucić na jakiś sensowny
konar
drzewa. Ostatecznie nie jest ważne czy się topi w koszuli czy bez. Można
zaryzykować jej utratę. Nie? :-))

Zwykle by aż tak drastyczne kroki podejmować trzeba było,
albo samemu w bagno wskoczyć, albo zostać wrzuconym.
Zwykle wchodzi się krok za krokiem i można zauważyć wcześniej,
że coś jest nie tak. Już wtedy warto reagować.

A pro pos dyskusji wia Palestyna - Palestyńczycy zostali wrzuceni, a Żydzi
wskoczyli.
I grzęzną równo. Ale Żydów wyciąga kumpel, a Palestyńczycy już kumpla nie
mają_zmarł.

Jak już niema innej nadziei to się człowiek zwraca do najwyższych i modli.
Ale jak do tej pory nie wiedział jak, to co mu z tego przyjdzie?
Prościzna.

A pro pos umierania. Bardzo ważne jest jak i gdzie się umiera.
Chyba najładniejszą z definicji oddali Indianie. Zgrubnie chodzi o to,
że śmierć wroga to dla zwycięzcy wzmocnienie swoich sił. Odebranie_oddanie
ducha poległego, zwycięzcy. W takim kontekście walka wręcz i skalp mają
pełne uzasadnienie. Oczywiście jeśli potraktujemy to dosłownie,
a nie literacko.
Nowoczesne formy walki wykluczają taki kontakt. I nic nikomu z zabicia
na odległość, kogokolwiek.

Inną techniką wydobycia z bagna jest:
Zmaksymalizowanie powierzchni, rozcapirzenie macek, by się uczepić.
Przejście z postawy pionowej, do poziomej (ryzykowne)
Techniki specjalne_jak szkoły walki- ale trzeba ćwiczyć, nie dla leniwych.
:-))

I jeszcze z de Bergerac'a:
Posiadać stale przy sobie grochówkę, by siłą odrzutu gazów, jak kosmolot
wzbić się.

:-)

To tyle nabazgroliłem ku głównie własnej uciesze.
ett





› Pokaż wiadomość z nagłówkami


1. Data: 2002-11-22 13:28:20

Temat: Re: Kiedy nie chce się....
Od: "Greg" <o...@f...sos.com.pl> szukaj wiadomości tego autora

"eTaTa" w news:arl9t0$muf$1@news.onet.pl napisał(a):
>
> Bagno zwykle wciąga wolniutko nawet
> martwego_nieruszającego się.

Kolejny moj bol to stosowanie czasem zbyt wielkich skrotow myslowych. Dla
mnie oczywiste, ale na pewno nie dla kogos z boku. Gdy pisalem "powiedzmy"
nie mialem tylko na mysli poziomu do jakiego czlowiek sie zapadl ale
rowniez to, ze powiedzmy osiaga stan rownowagi w ktorym sie nie zapada pod
wlasnym ciezarem nawet nie wykonujac ruchu.

Przepraszam za niescislosc :)




pozdrawiam
Greg

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


1. Data: 2002-11-22 13:32:30

Temat: Re: Kiedy nie chce się....
Od: "eTaTa" <e...@p...onet.pl> szukaj wiadomości tego autora

Użytkownik "Greg"

| > Bagno zwykle wciąga wolniutko nawet
| > martwego_nieruszającego się.
|
| Kolejny moj bol to stosowanie czasem zbyt wielkich skrotow myslowych. Dla
| mnie oczywiste, ale na pewno nie dla kogos z boku. Gdy pisalem "powiedzmy"
| nie mialem tylko na mysli poziomu do jakiego czlowiek sie zapadl ale
| rowniez to, ze powiedzmy osiaga stan rownowagi w ktorym sie nie zapada pod
| wlasnym ciezarem nawet nie wykonujac ruchu.
|
| Przepraszam za niescislosc :)

No, no wiemy.
Ty pisałeś o takim co delikatnie paluszkami u nóg miesza błotko
by się nie zapaść. Ale tak można przez jakiś czas. Należy liczyć się
ze zdrętwieniem dużego palca.

Pozdry
eTT


› Pokaż wiadomość z nagłówkami


1. Data: 2002-11-22 13:42:43

Temat: Re: Kiedy nie chce się....
Od: "Qwax" <...@...Q> szukaj wiadomości tego autora

> Które to bagno??? Bo może taplam się gdzieś obok ;)
> Rozumiem, że nie lubisz wina? ;) Weź coś innego. Bez korka.

Nie lubię żadnego alkoholu (jedyne 'dopuszczalne' to wino do obiadu i
piwo do golonki)

> pojęcia, jak na to odpowiedzieć :))) Może po prostu taki stan
przeczekać???
>
To stan permanentny (od lat)

Qwax

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


1. Data: 2002-11-22 13:44:02

Temat: Re: Kiedy nie chce się....
Od: "Qwax" <...@...Q> szukaj wiadomości tego autora

> Gdy cos
> takiego sie zauwazy trzeba sie tego chwycic i podciagnac. Brzmi
bardzo
> prosto, prawda? ;)
>

Ostatnio to był krokodyl ;-))

Qwax

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


1. Data: 2002-11-22 14:03:57

Temat: Re: Kiedy nie chce się....
Od: "Gocha" <k...@o...pl> szukaj wiadomości tego autora

Witam,
Qwax <...@...Q> wrote in message news:20283-1037972411@213.17.138.62...
> > Gdy cos
> > takiego sie zauwazy trzeba sie tego chwycic i podciagnac. Brzmi
> bardzo
> > prosto, prawda? ;)

Mam podobne przemyslenia, moje bagienko skazalo mnie na calkowita samotnosc
i jakiekolwiek proby wyjscia spelzaja na niczym.
Zyje wiec...i niestety , nie widze brzegow twardych .

Troche dodaje mi otuchy fakt, ze jest nas wiecej , bo tak patrzac po
ludziach nie widac tego. Potrafia sie kryc :-)

Pozdrawiam
G


› Pokaż wiadomość z nagłówkami


 

strony : [ 1 ] . 2 . 3


« poprzedni wątek następny wątek »


Wyszukiwanie zaawansowane »

Starsze wątki

Skorpiony
Liga mistrzów-życie wolne ale niespokojne
Wspolczynnik zgodnosci sedziów (wg Kendalla)
Leczenie depresji
baadania grup zawodowych

zobacz wszyskie »

Najnowsze wątki

Ja zawsze mam racje
Wierzącymi zostają tylko ludzie łatwowierni...?
"Kontrreformacja 2.1, czyli nowe przykazania katolika..."
To nam gozi?
No i co ja zawsze mam racje.

zobacz wszyskie »

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.   X