Strona główna Grupy pl.sci.psychologia Kolejna próba zlikwidowania mnie.

Grupy

Szukaj w grupach

 

Kolejna próba zlikwidowania mnie.

Liczba wypowiedzi w tym wątku: 3


« poprzedni wątek następny wątek »


1. Data: 2018-07-20 03:04:53

Temat: Kolejna próba zlikwidowania mnie.
Od: LeoTar Gnostyk <l...@l...net> szukaj wiadomości tego autora

Wczoraj wieczorem, po zmianie opiekunów z dziennej na nocną klawisz
Zdzisław Sójka, który mi nie może wybaczyć tego, ze jego ukryty
homoseksualizm i pedofilstwo, podjął kolejną próbę zlikwidowania mnie. A
właściwie to on był tylko kolejnym ogniwem w łańcuszku przemocy
seksualnej sterowanej przez kobiety przekonane o swej wyższości nad
mężczyznami i gotowe zabić każdego, kto chce je pozbawić seksualnej
władzy nad mężczyznami. Wczoraj rano jadąc do Oleśnicy rozbroiłem żonę
Zdzisława Sójki, która dotychczas była inicjatorką jego prób zniszczenia
mnie a w autobusie ją zneutralizowałem. Jej rolę przejęła ostatnia
obrończyni matriarchatu na oddziale, Pani Magdalena Koniarska. Ona i
Zdzisław pełnią nocną zmianę, którą przejęli z nowym pensjonariuszem,
którego z imienia i nazwiska nie zdążyłem jeszcze poznać. Zaraz po
zmianie na nocną, gdy podsypiając odpoczywałem na wersalce, usłyszałem ,
że ktoś pje otworzyć drzwi do mojego pokoju. Nie zareagowałem a za
chwilę drzwi się gwałtownie otworzyły i niczym pershing wpadł do pokoju
w przykulonej pozycji ten właśnie pensjonariusz. Przebiegł przez pokój w
kierunku okna i schylił się do toreb z warzywami, które tam stoją,
szukając w nich czegoś. Szukał noża, którym codziennie przygotowuję
sobie rano posiłek. Kilka razy wystawiałem Zdzisławowi ten nóż by mnie
nim zabił ale jako tchórz nie był w stanie zrobić tego osobiście tylko
poszukiwał kogoś, kto zrobiłby to za niego. Bo dobrowolnie, nawet
największe obrończynie matriarchatu, własnoręcznie zabijać nie są w
stanie, gdyż wystąpiłyby przeciwko temu czego bronią, czyli przeciwko
Życiu. Dlatego posługują się mężczyznami skrajnie uzależnionymi
seksualnie przez ich matki. Tak więc Pani Magdalena Koniarska poniżyła
Zdzisława Sójkę, ten poniżył tego nowego pensjonariusza, a ten mając
zakodowaną ucieczkę przed przemocą szukał oparcia w słabości kogoś
innego trwającego w stanie niewinnego i absolutnego zaufania dziecka,
czyli mnie. Nie mógł wiedzieć, że wraz z niewinnością jestem
równocześnie skrajnie czujny na każde niepokojące działanie. I gdy tylko
zobaczyłem go przebiegającego i grzebiącego w torbie zerwałem się
błyskawicznie z wersalki i huknąłem na niego głosem. Noża nie było w
torbie lecz leżał na parapecie o, tuż pod linią jego wzroku, ale tego
nie zauważył i nie zdążył po niego sięgnąć. Moja gwałtowna reakcja
spowodowała, że odwrócił się do mnie a ja go po prostu wystraszyłem
jeszcze dwa razy i wyrzuciłem z pokoju. Wybiegłem za nim i natychmiast
na korytarzu pojawili się Pan Zdzisław Sójka i Pani Magdalena Koniarska.
Powiedziałem do Sójki, że jeszcze raz a faceta zniszczę (czyt. zabiję) i
żeby go dobrze sobie pilnował. Mam nadzieje, że zrozumiał, że winę za to
poniesie on i jego partnerka na zmianie, czyli Pani Magdalena Koniarska.
Próbował mi tłumaczyć, że facet jest głuchoniemy i zagubiony w nowym
otoczeniu, więc trzeba mu wybaczyć. Odpowiedziałem Sójce, że gdyby był
głuchy to nie zareagowałby na moja gwałtowną komendę. Dziwne tez, że
będąc pierwszy raz na oddziale i w stanie zagubienia wybrał akurat mój
pokój, który jest ostatnim na całym długim korytarzu. Niedobitki
obrończyń matriarchatu i uzależnionych od nich seksualnie mężczyzn
zainstalowanych na oddziale próbują do ostatniej chwili wykończyć mnie
bym nie rozpoczął epokowego eksperymentu społecznego, który odmieni
oblicze ludzkości i uwolni ją od przemocy. Akcję przeciwko mnie
rozpoczęła Dyrektor Iwona Siemińska a zakończyła ostatnia cichociemna i
ukryta na oddziale pijawka, Pani Magdalena Koniarska, która
wykorzystała Pana Zdzisława Sójkę, poniżanego dotąd przez swoją żonę
Grażynę, również pracownicę PDPS w Ostrowinie ii nazywaną Królową. Nie
dodawano, że chodzi o Królowę matriarchatu posługującego się
skrytobójstwem dokonywanym przez uzależnionych seksualnie mężczyzn na
mężczyznach, którzy byt blisko dotarli do tajemnicy władzy kobiet
sprawowanej przez nie nad mężczyznami po to by Życie przetrwało. Ale
Mężczyzna stał się w międzyczasie świadomym tego dlaczego i, w jakim
celu, był wykorzystywany seksualnie przez Kobietę. A zadufana w sobie
i przekonana o swej nieomylności Pierwotna Kobieta nie raczyła nawet
zwrócić na to uwagi i nadal chce zabijać by stare przetrwało. Ale chce
to nadal czynić nie swoimi rękami.

--
Pozdrawiam
LeoTar Gnostyk

Świat według LeoTar'a - http://leotar.net/
Pomoc wzajemna jako czynnik rozwoju - Piotr Kropotkin

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


Zobacz także

2. Data: 2018-07-20 03:49:41

Temat: Re: Kolejna próba zlikwidowania mnie.
Od: LeoTar Gnostyk <l...@l...net> szukaj wiadomości tego autora

W dniu 20.07.2018 o 03:04, LeoTar Gnostyk pisze:

> Wczoraj wieczorem, po zmianie opiekunów z dziennej na nocną klawisz
> Zdzisław Sójka, który mi nie może wybaczyć tego, ze jego ukryty
> homoseksualizm i pedofilstwo, podjął kolejną próbę zlikwidowania
> mnie. A właściwie to on był tylko kolejnym ogniwem w łańcuszku
> przemocy seksualnej sterowanej przez kobiety przekonane o swej
> wyższości nad mężczyznami i gotowe zabić każdego, kto chce je
> pozbawić seksualnej władzy nad mężczyznami. Wczoraj rano jadąc do
> Oleśnicy rozbroiłem żonę Zdzisława Sójki, która dotychczas była
> inicjatorką jego prób zniszczenia mnie a w autobusie ją
> zneutralizowałem. Jej rolę przejęła ostatnia obrończyni matriarchatu
> na oddziale, Pani Magdalena Koniarska. Ona i Zdzisław pełnią nocną
> zmianę, którą przejęli z nowym pensjonariuszem, którego z imienia i
> nazwiska nie zdążyłem jeszcze poznać. Zaraz po zmianie na nocną, gdy
> podsypiając odpoczywałem na wersalce, usłyszałem , że ktoś pje
> otworzyć drzwi do mojego pokoju. Nie zareagowałem a za chwilę drzwi
> się gwałtownie otworzyły i niczym pershing wpadł do pokoju w
> przykulonej pozycji ten właśnie pensjonariusz. Przebiegł przez pokój
> w kierunku okna i schylił się do toreb z warzywami, które tam stoją,
> szukając w nich czegoś. Szukał noża, którym codziennie przygotowuję
> sobie rano posiłek. Kilka razy wystawiałem Zdzisławowi ten nóż by
> mnie nim zabił ale jako tchórz nie był w stanie zrobić tego
> osobiście tylko poszukiwał kogoś, kto zrobiłby to za niego. Bo
> dobrowolnie, nawet największe obrończynie matriarchatu, własnoręcznie
> zabijać nie są w stanie, gdyż wystąpiłyby przeciwko temu czego
> bronią, czyli przeciwko Życiu. Dlatego posługują się mężczyznami
> skrajnie uzależnionymi seksualnie przez ich matki. Tak więc Pani
> Magdalena Koniarska poniżyła Zdzisława Sójkę, ten poniżył tego
> nowego pensjonariusza, a ten mając zakodowaną ucieczkę przed przemocą
> szukał oparcia w słabości kogoś innego trwającego w stanie niewinnego
> i absolutnego zaufania dziecka, czyli mnie. Nie mógł wiedzieć, że
> wraz z niewinnością jestem równocześnie skrajnie czujny na każde
> niepokojące działanie. I gdy tylko zobaczyłem go przebiegającego i
> grzebiącego w torbie zerwałem się błyskawicznie z wersalki i
> huknąłem na niego głosem. Noża nie było w torbie lecz leżał na
> parapecie o, tuż pod linią jego wzroku, ale tego nie zauważył i nie
> zdążył po niego sięgnąć. Moja gwałtowna reakcja spowodowała, że
> odwrócił się do mnie a ja go po prostu wystraszyłem jeszcze dwa razy
> i wyrzuciłem z pokoju. Wybiegłem za nim i natychmiast na korytarzu
> pojawili się Pan Zdzisław Sójka i Pani Magdalena Koniarska.
> Powiedziałem do Sójki, że jeszcze raz a faceta zniszczę (czyt.
> zabiję) i żeby go dobrze sobie pilnował. Mam nadzieje, że zrozumiał,
> że winę za to poniesie on i jego partnerka na zmianie, czyli Pani
> Magdalena Koniarska. Próbował mi tłumaczyć, że facet jest głuchoniemy
> i zagubiony w nowym otoczeniu, więc trzeba mu wybaczyć.
> Odpowiedziałem Sójce, że gdyby był głuchy to nie zareagowałby na moja
> gwałtowną komendę. Dziwne tez, że będąc pierwszy raz na oddziale i w
> stanie zagubienia wybrał akurat mój pokój, który jest ostatnim na
> całym długim korytarzu. Niedobitki obrończyń matriarchatu i
> uzależnionych od nich seksualnie mężczyzn zainstalowanych na oddziale
> próbują do ostatniej chwili wykończyć mnie bym nie rozpoczął
> epokowego eksperymentu społecznego, który odmieni oblicze ludzkości i
> uwolni ją od przemocy. Akcję przeciwko mnie rozpoczęła Dyrektor Iwona
> Siemińska a zakończyła ostatnia cichociemna i ukryta na oddziale
> pijawka, Pani Magdalena Koniarska, która wykorzystała Pana Zdzisława
> Sójkę, poniżanego dotąd przez swoją żonę Grażynę, również pracownicę
> PDPS w Ostrowinie i nazywaną Królową. Nie dodawano, że chodzi o
> Królowę matriarchatu posługującego się skrytobójstwem dokonywanym
> przez uzależnionych seksualnie mężczyzn na mężczyznach, którzy zbyt
> blisko dotarli do tajemnicy władzy kobiet sprawowanej przez nie nad
> mężczyznami po to by Życie przetrwało. Ale Mężczyzna stał się w
> międzyczasie świadomym tego dlaczego i, w jakim celu, był
> wykorzystywany seksualnie przez Kobietę. A zadufana w sobie i
> przekonana o swej nieomylności Pierwotna Kobieta nie raczyła nawet
> zwrócić na to uwagi i nadal chce zabijać by stare przetrwało. Ale
> chce to nadal czynić nie swoimi rękami.

Katarzyna Perlińska mieszka w Ligocie Polskiej, gm. Oleśnica wśród
prostych kobiet, które są zgorzkniałe nieudanym życiem i nienawidzą za
to, że z własnej woli, zmuszone prawie że beznadziejną sytuacją życiową
pierwotnego człowieka wykorzystując potęgę swojej seksualności wzmaganą
nieufnością zmusiły nieświadomego mężczyznę do współpracy. Ale handel
seksem jest czynnością skrajnie negatywną, gdyż akt seksualny powinien
być żródłem wielkiej rozkoszy gdyż jest ściśle związany z aktem
przekazywania Życia, a zamiast tego stał się aktem samo-upokorzenia
wzbudzającym nienawiść. Ale przecież nie mogła Kobieta obciążyć
wyłącznie siebie poczuciem winy za decyzję, która umożliwiła przetrwanie
Życia, gdyż musiałaby dokonać autodestrukcji i Życie nie zostało by
podtrzymane. Więc wykorzystując swój dziki seksualizm zrzuciła z siebie
to poczucie winy na Mężczyznę. I trwa to tak aż po nasze czasy grożąc
jednak zagłada, jeżeli nawet nie Życia w ogóle, które jest
niezniszczalne i przetrwa, to jednak zniknie jakaś kolejna forma, która
nie zdołała rozwikłać zagadki przemocy i nie opracowała skutecznej
metody jej wyeliminowania z Życia. Przemoc napędza rozwój ale
równocześnie grozi zagładą niczym płodna bogini Kali rodząca i
pożerająca własne dzieci.

--
Pozdrawiam
LeoTar Gnostyk

Świat według LeoTar'a - http://leotar.net/
Pomoc wzajemna jako czynnik rozwoju - Piotr Kropotkin

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


3. Data: 2018-07-20 05:43:05

Temat: Re: Kolejna próba zlikwidowania mnie.
Od: LeoTar Gnostyk <l...@l...net> szukaj wiadomości tego autora

W dniu 20.07.2018 o 03:49, LeoTar Gnostyk pisze:
> W dniu 20.07.2018 o 03:04, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Wczoraj wieczorem, po zmianie opiekunów z dziennej na nocną klawisz
>> Zdzisław Sójka, który mi nie może wybaczyć tego, ze jego ukryty
>> homoseksualizm i pedofilstwo, podjął kolejną próbę zlikwidowania
>> mnie. A właściwie to on był tylko kolejnym ogniwem w łańcuszku
>> przemocy seksualnej sterowanej przez kobiety przekonane o swej
>> wyższości nad mężczyznami i gotowe zabić każdego, kto chce je
>> pozbawić seksualnej władzy nad mężczyznami. Wczoraj rano jadąc do
>> Oleśnicy rozbroiłem żonę Zdzisława Sójki, która dotychczas była
>> inicjatorką jego prób zniszczenia mnie a w autobusie ją
>> zneutralizowałem. Jej rolę przejęła ostatnia obrończyni
>> matriarchatu na oddziale, Pani Magdalena Koniarska. Ona i Zdzisław
>> pełnią nocną zmianę, którą przejęli z nowym pensjonariuszem,
>> którego z imienia i nazwiska nie zdążyłem jeszcze poznać. Zaraz po
>> zmianie na nocną, gdy podsypiając odpoczywałem na wersalce,
>> usłyszałem , że ktoś pje otworzyć drzwi do mojego pokoju. Nie
>> zareagowałem a za chwilę drzwi się gwałtownie otworzyły i niczym
>> pershing wpadł do pokoju w przykulonej pozycji ten właśnie
>> pensjonariusz. Przebiegł przez pokój w kierunku okna i schylił się
>> do toreb z warzywami, które tam stoją, szukając w nich czegoś.
>> Szukał noża, którym codziennie przygotowuję sobie rano posiłek.
>> Kilka razy wystawiałem Zdzisławowi ten nóż by mnie nim zabił ale
>> jako tchórz nie był w stanie zrobić tego osobiście tylko poszukiwał
>> kogoś, kto zrobiłby to za niego. Bo dobrowolnie, nawet największe
>> obrończynie matriarchatu, własnoręcznie zabijać nie są w stanie,
>> gdyż wystąpiłyby przeciwko temu czego bronią, czyli przeciwko
>> Życiu. Dlatego posługują się mężczyznami skrajnie uzależnionymi
>> seksualnie przez ich matki. Tak więc Pani Magdalena Koniarska
>> poniżyła Zdzisława Sójkę, ten poniżył tego nowego pensjonariusza, a
>> ten mając zakodowaną ucieczkę przed przemocą szukał oparcia w
>> słabości kogoś innego trwającego w stanie niewinnego i absolutnego
>> zaufania dziecka, czyli mnie. Nie mógł wiedzieć, że wraz z
>> niewinnością jestem równocześnie skrajnie czujny na każde
>> niepokojące działanie. I gdy tylko zobaczyłem go przebiegającego i
>> grzebiącego w torbie zerwałem się błyskawicznie z wersalki i
>> huknąłem na niego głosem. Noża nie było w torbie lecz leżał na
>> parapecie o, tuż pod linią jego wzroku, ale tego nie zauważył i
>> nie zdążył po niego sięgnąć. Moja gwałtowna reakcja spowodowała,
>> że odwrócił się do mnie a ja go po prostu wystraszyłem jeszcze dwa
>> razy i wyrzuciłem z pokoju. Wybiegłem za nim i natychmiast na
>> korytarzu pojawili się Pan Zdzisław Sójka i Pani Magdalena
>> Koniarska. Powiedziałem do Sójki, że jeszcze raz a faceta zniszczę
>> (czyt. zabiję) i żeby go dobrze sobie pilnował. Mam nadzieje, że
>> zrozumiał, że winę za to poniesie on i jego partnerka na zmianie,
>> czyli Pani Magdalena Koniarska. Próbował mi tłumaczyć, że facet
>> jest głuchoniemy i zagubiony w nowym otoczeniu, więc trzeba mu
>> wybaczyć. Odpowiedziałem Sójce, że gdyby był głuchy to nie
>> zareagowałby na moja gwałtowną komendę. Dziwne tez, że będąc
>> pierwszy raz na oddziale i w stanie zagubienia wybrał akurat mój
>> pokój, który jest ostatnim na całym długim korytarzu. Niedobitki
>> obrończyń matriarchatu i uzależnionych od nich seksualnie mężczyzn
>> zainstalowanych na oddziale próbują do ostatniej chwili wykończyć
>> mnie bym nie rozpoczął epokowego eksperymentu społecznego, który
>> odmieni oblicze ludzkości i uwolni ją od przemocy. Akcję przeciwko
>> mnie rozpoczęła Dyrektor Iwona Siemińska a zakończyła ostatnia
>> cichociemna i ukryta na oddziale pijawka, Pani Magdalena Koniarska,
>> która wykorzystała Pana Zdzisława Sójkę, poniżanego dotąd przez
>> swoją żonę Grażynę, również pracownicę PDPS w Ostrowinie i nazywaną
>> Królową. Nie dodawano, że chodzi o Królowę matriarchatu
>> posługującego się skrytobójstwem dokonywanym przez uzależnionych
>> seksualnie mężczyzn na mężczyznach, którzy zbyt blisko dotarli do
>> tajemnicy władzy kobiet sprawowanej przez nie nad mężczyznami po to
>> by Życie przetrwało. Ale Mężczyzna stał się w międzyczasie
>> świadomym tego dlaczego i, w jakim celu, był wykorzystywany
>> seksualnie przez Kobietę. A zadufana w sobie i przekonana o swej
>> nieomylności Pierwotna Kobieta nie raczyła nawet zwrócić na to
>> uwagi i nadal chce zabijać by stare przetrwało. Ale chce to nadal
>> czynić nie swoimi rękami.

> Katarzyna Perlińska mieszka w Ligocie Polskiej, gm. Oleśnica wśród
> prostych kobiet, które są zgorzkniałe nieudanym życiem i nienawidzą
> za to, że z własnej woli, zmuszone prawie że beznadziejną sytuacją
> życiową pierwotnego człowieka wykorzystując potęgę swojej
> seksualności wzmaganą nieufnością zmusiły nieświadomego mężczyznę do
> współpracy. Ale handel seksem jest czynnością skrajnie negatywną,
> gdyż akt seksualny powinien być żródłem wielkiej rozkoszy gdyż jest
> ściśle związany z aktem przekazywania Życia, a zamiast tego stał się
> aktem samo-upokorzenia wzbudzającym nienawiść. Ale przecież nie mogła
> Kobieta obciążyć wyłącznie siebie poczuciem winy za decyzję, która
> umożliwiła przetrwanie Życia, gdyż musiałaby dokonać autodestrukcji i
> Życie nie zostało by podtrzymane. Więc wykorzystując swój dziki
> seksualizm zrzuciła z siebie to poczucie winy na Mężczyznę. I trwa to
> tak aż po nasze czasy grożąc jednak zagłada, jeżeli nawet nie Życia w
> ogóle, które jest niezniszczalne i przetrwa, to jednak zniknie jakaś
> kolejna forma, która nie zdołała rozwikłać zagadki przemocy i nie
> opracowała skutecznej metody jej wyeliminowania z Życia. Przemoc
> napędza rozwój ale równocześnie grozi zagładą niczym płodna bogini
> Kali rodząca i pożerająca własne dzieci.

A motorem napędowym tej wczorajszej akcji był Oskar Łatoszyński, który
od kilku dni unikał mnie jak diabeł święconej wody i który nie brał
udziału we wczorajszym spotkaniu zespołu terapeutycznego, chociaż jest
formalnie kierownikiem działu terapeutyczno-opiekuńczego, na który mnie
poproszono dla wyznaczenia moich następnych celów. To by było na tyle.


--
Pozdrawiam
LeoTar Gnostyk

Świat według LeoTar'a - http://leotar.net/
Pomoc wzajemna jako czynnik rozwoju - Piotr Kropotkin

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


 

strony : [ 1 ]


« poprzedni wątek następny wątek »


Wyszukiwanie zaawansowane »

Starsze wątki

Zbadaj swoją kondycję psychiczną.
Wieki ciemne w Europie, a tymczasem w Chinach 1031-1095...
Niewolnictwo odchodzi w niepamięć Historii.
Trzy sita (znalezione w sieci)
Wieki ciemne.

zobacz wszyskie »

Najnowsze wątki

Wołyń.
DE-MO-KRA-CJA po unijnemu.
synapsom
wierszom
Może (darmowy) breloczek?

zobacz wszyskie »



  X   Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.   X