Data: 2011-09-07 08:49:48
Temat: Re: Kary cielesne
Od: b...@o...pl
Pokaż wszystkie nagłówki
On 7 Wrz, 10:26, Hanka <c...@g...com> wrote:
> On 7 Wrz, 10:14, b...@o...pl wrote:
>
> > On 7 Wrz, 09:46, Hanka <c...@g...com> wrote:
> > > Sam fakt, że te "ataki" nie mają miejsca poza domem,
> > > dla mnie świadczy o ich konkretnym przeznaczeniu.
> > Mylisz się. Prawda jest taka, że na zewnątrz łatwiej jest się
> > kontrolować.
>
> Jasne.
> Ktoś, kto choruje np na padaczkę, też się
> kontroluje na zewnątrz bardziej niż w domu.
Ale przecież nie mówię, że ktoś, kto choruje na padaczkę na zewnątrz
kontroluje się bardziej niż w domu!
> > > Dla mnie fakt fizycznej ingerencji kogoś w moją
> > > cielesność, jest nie do przyjęcia. Nie zmienię
> > > zdania ani nie będę inaczej reagować na rękoczyny.
> > Gdyby żona pokaleczyła się szkłami z rozbitego wazonu,
> > to wtedy dopiero poważnie zaingerowałaby w swoją
> > cielesność. Wprawdzie - sama, ale chyba nie powiesz,
> > że byłby to lepszy obrót sprawy.
>
> Oczywiście, że lepszy.
> Nigdy więcej już by nie stłukła żadnego wazonu.
Nie wiadomo. A możliwe, że mogłaby się pokaleczyć.
> > W każdym razie ja wolę
> > żonie dać klapsa niż dopuścić, żeby zrobiła sobie trwałą krzywdę.
>
> Ok - wasz wybór.
> Tylko - po co specjaliści i rozmowy tutaj, skoro
> wszystko wiesz najlepiej.
Ależ nie mówię, że wszystko wiem najlepiej!
|