Data: 2011-09-07 08:59:45
Temat: Re: Kary cielesne
Od: "Qrczak" <q...@o...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Dnia dzisiejszego niebożę b...@o...pl wylazło do ludzi i marudzi:
>
> On 7 Wrz, 09:46, Hanka <c...@g...com> wrote:
>>
>> Ale to są inklinacje czysto masochistyczne,
>> nie widzisz tego?
>> Gra, w której kobieta udaje, że jest bezsilna, bezradna,
>> a za swoje "ataki" musi ponieść karę.
>> Sam fakt, że te "ataki" nie mają miejsca poza domem,
>> dla mnie świadczy o ich konkretnym przeznaczeniu.
>
> Mylisz się. Prawda jest taka, że na zewnątrz łatwiej jest się
> kontrolować. Przecież niejeden znęcający się nad rodziną, to
> na zewnątrz "porządny i miły człowiek".
A powiedz, co jest dla żony bardziej uciążliwe: atak furii czy bolący tyłek?
A powiedz też, co Ci sprawia większą przykrość: to, że żona na wścieklicę
czy to, że dajesz jej za to klapsy?
>> Dla mnie fakt fizycznej ingerencji kogoś w moją
>> cielesność, jest nie do przyjęcia. Nie zmienię
>> zdania ani nie będę inaczej reagować na rękoczyny.
>
> Gdyby żona pokaleczyła się szkłami z rozbitego wazonu,
> to wtedy dopiero poważnie zaingerowałaby w swoją
> cielesność. Wprawdzie - sama, ale chyba nie powiesz,
> że byłby to lepszy obrót sprawy. W każdym razie ja wolę
> żonie dać klapsa niż dopuścić, żeby zrobiła sobie trwałą krzywdę.
A jakby się tak pokaleczyła w trakcie mycia tego wazonu na przykład? A
draśnięcie nożem jak klasyfikujesz?
Qra
|