Data: 2012-05-18 19:15:13
Temat: Re: Piorun kulisty.
Od: Flyer <f...@g...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
In article <11rjss6jtav3i.1rtwqsv3lqfl$.dlg@40tude.net>,
i...@g...pl says...
>
> http://overburner.w.interia.pl/ball.html
>
> Teść (fizyk, chemik) opowiadał kiedyś, jak chłopcy w pewnej wsi toczyli po
> SUCHEJ pylistej drodze taki piorun. Była bezchmurna, słoneczna pogoda,
> upał. Piorun miał postac kuli, pojawił się nagle na drodze, chłopcy zaczęli
> go toczyć patykami... Nie wiadomo, co dalej.
Pominę problem jak się tworzy wyżej wzmiankowany.
Problem z piorunem kulistym polega na tym, że do zachowania
swojego kształtu, do poruszania się i do świecenia potrzebna
jest energia. Energii tej nie dostarczają siły Ziemi, bo gdyby
to robiły, to ognie świętego Elma przypominałyby pochodnie i
paliły by się bez przerwy.
A skoro siły natury nie dostarczają energii piorunowi kulistemu
w celu podtrzymania jego trawania, to na logikę tenże, trwając w
swoim kształcie, poruszając się, świecąc i utrzymując
temperaturę musi tracić swoją własną energię. A skoro ją traci,
to musi być coraz mniejszy i w końcu robi ciche pufff.
Zasugeruję więc, że piorun kulisty to odmiana ogni świętego
Elma, tak samo szkodliwa i groźna.
Tak wiem - zeznania ludzi. Tylko, że do niedawna ludzie
opowiadali o spotkaniach z płanetnikami. Gdybyw odpowiednim
czasie spisywać ich opowieści, to można by z tego niezłą
rozprawę naukową zrobić w temacie wpływu płanetników na pogodę.
;>
PF
|