Path: news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!warszawa.rmf.pl!sopot.rmf.pl!orion.c
st.tpsa.pl!news.tpnet.pl!not-for-mail
From: "AFiszer" <a...@j...lodz.pl>
Newsgroups: pl.soc.dzieci,pl.sci.medycyna
References: <AiKJ4.614$hK2.12860@news.tpnet.pl> <8d8p64$ai9$1@rymunda.torun.pdi.net>
<3...@p...com> <3...@n...man.lodz.pl>
Subject: Re: "Swój" lekarz przy porodzie
Lines: 36
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 4.72.3110.5
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V4.72.3110.3
Message-ID: <H3BK4.8792$hK2.155168@news.tpnet.pl>
Date: Mon, 17 Apr 2000 09:46:15 GMT
NNTP-Posting-Host: 195.205.68.113
X-Complaints-To: a...@t...pl
X-Trace: news.tpnet.pl 955964775 195.205.68.113 (Mon, 17 Apr 2000 11:46:15 MET DST)
NNTP-Posting-Date: Mon, 17 Apr 2000 11:46:15 MET DST
Organization: TPNET - http://www.tpnet.pl
Xref: news-archive.icm.edu.pl pl.soc.dzieci:24376 pl.sci.medycyna:26654
Ukryj nagłówki
Tomek "poli_merek" Ganicz napisał(a) w wiadomości:
<3...@n...man.lodz.pl>...
>Lekarz ginekolog, ktory prowadzi ciaze wie przeciez o swojej pacjentce
>najwiecej. Zna ja od co najmniej 5-6 miesiecy, zostal przez nia
>swiadomie wybrany i ma z nia zwykle znacznie lepszy kontakt psychiczny
>niz przypadkowy lekarz dyzurny. Sadze, ze 99% pacjentek chce zeby
>ich lekarz prowadzil porod. I nie jest to wcale jakas fanaberia.
>Zaufanie do lekarza - zwlaszcza do ginekologa w trakcie porodu to
>przeciez cholernie istotna sprawa, ktora moze miec istotny wplyw na
>przebieg calej akcji porodowej. Przeciez w trakcie porodu naturalnego
>bardzo duzo zalezy od wspolpracy pacjentki z lekarzem. To nie jest
>operacja na nieprzytomnym pacjencie. Ucza o tym w szkolach rodzenia,
>a do lekarzy ginekologow ta wiedza nie dociera???
>Nie wiem jak to jest w innych miastach, ale w Lodzi jest podobno
>nadmiar porodowek i ginekologow, wiec kwestia zorganizowania opieki
>nad ciezarnymi tak, zeby zaden z lekarzy nie byl nadmiernie
>przeciazony liczba pacjentek to tylko kwestia organizacji.
>
Wszystko to jest prawdą, ale co mi po lekarzu, który podczas porodu (a tak
było ze mną) siedzi sobie na stołeczku obok i patrzy jak inni pomagają
pacjentce urodzić ? Mój pan profesor (mam dla niego dużo słów uznania, ale
chyba tyle samo uwag krytycznych), dopiero, gdy już było "po wszystkim",
pogładził mnie po głowie ze słowami: " No i masz synka ! Jesteś
zadowolona?".
Ale "ekipę", która była przy mnie zmontował doskonałą, to trzeba mu
przyznać.
Agnieszka
|