Data: 2004-08-14 18:41:16
Temat: Re: Wozek
Od: "Adam Pietrasiewicz" <a...@p...com>
Pokaż wszystkie nagłówki
W sobotę 14-sierpnia-2004 o godzinie 19:56:03 Dorota Nawara napisał/a
>
>Jest to bardzo silny problem, nie można niczym rownież mojemu mężowi
>wyperswadować "skakania" na kulach. Jest jeszcze stosunkowo mlody, barki i
>nadgarstki mimo to zaczynaja go pobolewać, są zwyczajnie przemęczone, i z
>pewnościa wystąpia w nich wkrótce zwyrodniena. Ale Robert kiedys juz jeździl
>na wózku, bylo to w dzieciństwie i teraz nawet na moim na chwilkę nie
>usiądzie, bo to go w jego mniemaniu deklasuje. Nie wie jaką sam sobie
>krzywdę robi tym ciągłym udawadnianiem sobie i innym, w tym mnie, że jest
>"lepszy, bo nie jeździ jeszcze na wózku". A wózek to nic złego, w Stanach w
>byle szpitalu podsuwaja go kazdemu kto sie w nim pojawi, przynajmniej tak na
>filmach widać, a u nas to od razu dyskwalifikacja.
I u nas widuje się wiele osób na wózkach i nie wzbudzają one sensacji.
I nie sensacja mnie w tym przeszkadza.
Mało kto chyba może zrozumieć co się dzieje w mojej głowie w związku z
tym wózkiem i wydawać się może, że to dość głupi problem. Właściwie
można powiedzieć, że to JEST głupi problem, bo jest.
Ale to może troszkę tak, jak z kobietą, która przechodzi menopauzę i
nagle stwierdza, że chociaż z pewnych względów może to być nawet
wygodne, to jakiś etap w życiu mija, człowiek się starzeje itd i tp.
Dlatego pewnie Twój mąż tak na to reaguje, i ja tak reagowałem. Na
szczęście nie mam zwyrodnień i mam nadzieję, że dzięki wózkowi już
nie będę miał - powoli zaczynam się przyzwyczajać do tej myśli, kule
oczywiście zawsze będę ze sobą zabierał i sądzę, że jakoś to będzie.
Skądinąd JAK wybrać wózek? Czy wózkowicze mogą mi coś doradzić? Będę
go potrzebował do spacerów, w domu nie...
--
Pozdrawiam
Adam Pietrasiewicz
|