Data: 2005-01-24 22:05:52
Temat: Re: rozwód a dzieci...
Od: "Dariusz Drzemicki" <d...@a...com.pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Uzytkownik "=sve@na=" <s...@h...com> napisal w wiadomosci
news:ct3ff7$hkl$1@news.onet.pl...
> Mysle, ze wiekszosc tu piszacych i starajacych sie z Toba rozmawiac nie
> leci do adwokata przy okazji pierwszej i kolejnych klotni, a nawet przy
> okazji zdrady czy pobicia - a podejrzewam, ze tak to sobie wyobrazasz.
> Sporo piszacych tu ma za soba i separacje, i rozwody (nizej podpisana
> takoz), i w przeciwienstwie do Ciebie wie, co mowi.
Domyslam sie, dlatego nie dziwi mnie tak zajadla krytyka mojej postawy.
> Ale naprawianie jest tylko "until", a potem juz dzbana nie da sie
> posklejac, jesli zamienil sie w proszek.
Ludzka miara pewnie nie, dlatego potrzebne jest miejsce dla Pana Boga.
>>>Człowiek ma jedno zycie i tyle
>>
>> A co potem?
>
> A potem jest mogila. Dla wszystkich, i tych wierzacych, i tych
> pozostalych. Od razu sie do nieba nie idzie. Poza tym chyba nalezaloby sie
> skoncentrowac na "tu i teraz", a nie na tym, co ewentualnie "wtedy i tam".
"Tu i teraz" inaczej wyglada, jezeli uwzgledniasz zycie wieczne.
>> Wystarczy, że pobudzę kogoś do myślenia.
>
> Jak narazie to pobudziles mnostwo osob do agresji i zlosci na Twoje
> betonowe poglady.
Tez dobrze. Moze spowoduje refleksje.
> Apropos, jak tam z kwiatami i komplementami dla zony? Pobudziles sie do
> myslenia i dzialania? Czy tez nadal uwazasz jej prosby za malo istotne?
Dziekuje za przypomnienie.
--
Pozdrawiam,
Dariusz Drzemicki
|