Data: 2009-06-30 07:57:13
Temat: Re: 35
Od: michał <6...@g...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Użytkownik "Qrczak" napisał w wiadomości:
...
>>>> Szczęśliwy finał pourazowy? :D
>>> raczej samospełniająca się przepowiednia.
>>> kiedy jeszcze jej dobrze nie znałem, odwiedzili mnie rodzice w
>>> akademiku (no ale wstyd) :)
>>> i kiedy moja obecna żona przechodziła obok nas korytarzem, nie mam
>>> pojęcia dlaczego, wypaliłem nagle do rodziców, wskazując na nią: "a
>>> to moja przyszła żona".
>>> no i jak dziewczyna dopięła swego?!
>> He, he! Szalony prestidigitator! :D
>> Moją obecną żonę znałem niecały tydzień, gdy późnym wieczorem
>> wracaliśmy razem od znajomych z imienin. Nie chciała wysiąść z
>> tramwaju, żeby pójść ze mną do mnie. Wkurzony na maksa odprowadziłem
>> ją do klatki schodowej budynku, gdzie mieszkała i tam jej się
>> oświadczyłem. Następnego dnia zbieraliśmy już metryki. :)
> Ożeniłeś się z nią, bo Cię nie słuchała? Niektórzy pewnie zdziwieni...
Chciałem raczej roztrzygnąć, czy ja jestem do cholery dla niej
ważniejszy, czy jej rodzice. :)
--
pozdrawiam
michał
|