Strona główna Grupy pl.sci.psychologia Kocham więc biję

Grupy

Szukaj w grupach

 

Kocham więc biję

Liczba wypowiedzi w tym wątku: 58


« poprzedni wątek następny wątek »

31. Data: 2010-02-14 14:48:41

Temat: Re: Kocham więc biję
Od: XL <i...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

Dnia Sun, 14 Feb 2010 14:51:36 +0100, zdumiony napisał(a):

> Użytkownik "XL" <i...@g...pl> napisał w wiadomości
news:1bby7jzwnnsp9$.f0tsxl3edk4y.dlg@40tude.net...
>> Przecież właśnie piszę o braku możliwości represji wobec uczniów.
>> Uważam, ze wyrzucanie nauczycieli równoczesnie z uczniami szybko
>> uzdrowiłoby sprawę. No zastanów się tylko.
>
> Nie uzdrowiło by, nauczyciel byłby jeszcze bardziej zastraszony. Powinien mieć
możliwość przemocy wobec ucznia.

Zwłaszcza wobec osiłków z ostatniej klasy... Co proponujesz - dżudżitsu,
gaz pieprzowy, kij bejsbolowy?
;-PP
--

Ikselka.

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


Zobacz także

32. Data: 2010-02-14 16:24:59

Temat: Re: Kocham więc biję
Od: "zdumiony" <z...@j...pl> szukaj wiadomości tego autora

Użytkownik "XL" <i...@g...pl> napisał w wiadomości
news:hk2spy83zrct.1nx6a8bbjdnp5$.dlg@40tude.net...
> Zwłaszcza wobec osiłków z ostatniej klasy... Co proponujesz - dżudżitsu,
> gaz pieprzowy, kij bejsbolowy?

Wobec osiłków kara chłosty za obrażanie nauczyciela

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


33. Data: 2010-02-14 16:32:56

Temat: Re: Kocham więc biję
Od: gazebo <g...@c...net> szukaj wiadomości tego autora

Użytkownik zdumiony napisał:
> Użytkownik "XL"<i...@g...pl> napisał w wiadomości
news:hk2spy83zrct.1nx6a8bbjdnp5$.dlg@40tude.net...
>> Zwłaszcza wobec osiłków z ostatniej klasy... Co proponujesz - dżudżitsu,
>> gaz pieprzowy, kij bejsbolowy?
>
> Wobec osiłków kara chłosty za obrażanie nauczyciela

a nie zapracowanie na szacunek?

--
bla

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


34. Data: 2010-02-14 18:08:31

Temat: Re: Kocham więc biję
Od: "Chiron" <e...@o...eu> szukaj wiadomości tego autora

Użytkownik "XL" <i...@g...pl> napisał w wiadomości
news:hk2spy83zrct.1nx6a8bbjdnp5$.dlg@40tude.net...
> Dnia Sun, 14 Feb 2010 14:51:36 +0100, zdumiony napisał(a):
>
>> Użytkownik "XL" <i...@g...pl> napisał w wiadomości
>> news:1bby7jzwnnsp9$.f0tsxl3edk4y.dlg@40tude.net...
>>> Przecież właśnie piszę o braku możliwości represji wobec uczniów.
>>> Uważam, ze wyrzucanie nauczycieli równoczesnie z uczniami szybko
>>> uzdrowiłoby sprawę. No zastanów się tylko.
>>
>> Nie uzdrowiło by, nauczyciel byłby jeszcze bardziej zastraszony. Powinien
>> mieć możliwość przemocy wobec ucznia.
>
> Zwłaszcza wobec osiłków z ostatniej klasy... Co proponujesz - dżudżitsu,
> gaz pieprzowy, kij bejsbolowy?
> ;-PP
.


IMO - kodeks prawny (karny) powinien przewidywać prawo chłosty. Mam
przekonanie, że znacznie zmniejszyło by to przestępczość wśród nieletnich.

--
Serdecznie pozdrawiam

Chiron


1. Znaleźć człowieka, z którym można porozmawiać nie wysłuchując banałów,
konowałów, idiotyzmów cwaniackich, łgarstw, fałszywych zapewnień, tanich
sprośności lub specjalistycznych bełkotów "fachowca", dla którego branżowe
wykształcenie plus umiejętność trzymania widelca jest całą jego kulturą,
kogoś bez płaskostopia mózgowego i bez lizusowskiej mentalności- to znaleźć
skarb.
- Waldemar Łysiak

2. Jedyna godna rzecz na świecie twórczość. A szczyt twórczości to tworzenie
siebie
Leopold Staff

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


35. Data: 2010-02-14 18:11:19

Temat: Re: Kocham więc biję
Od: "Chiron" <e...@o...eu> szukaj wiadomości tego autora

Użytkownik "zdumiony" <z...@j...pl> napisał w wiadomości
news:hl8v54$etj$1@news.onet.pl...
> Użytkownik "XL" <i...@g...pl> napisał w wiadomości
> news:1bby7jzwnnsp9$.f0tsxl3edk4y.dlg@40tude.net...
>> Przecież właśnie piszę o braku możliwości represji wobec uczniów.
>> Uważam, ze wyrzucanie nauczycieli równoczesnie z uczniami szybko
>> uzdrowiłoby sprawę. No zastanów się tylko.
>
> Nie uzdrowiło by, nauczyciel byłby jeszcze bardziej zastraszony. Powinien
> mieć możliwość przemocy wobec ucznia.
>

Może nie nauczyciel. Powinna być kara chłosty wobec nieletnich- wymierzana
np przez stójkowego

--
Serdecznie pozdrawiam

Chiron


1. Znaleźć człowieka, z którym można porozmawiać nie wysłuchując banałów,
konowałów, idiotyzmów cwaniackich, łgarstw, fałszywych zapewnień, tanich
sprośności lub specjalistycznych bełkotów "fachowca", dla którego branżowe
wykształcenie plus umiejętność trzymania widelca jest całą jego kulturą,
kogoś bez płaskostopia mózgowego i bez lizusowskiej mentalności- to znaleźć
skarb.
- Waldemar Łysiak

2. Jedyna godna rzecz na świecie twórczość. A szczyt twórczości to tworzenie
siebie
Leopold Staff

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


36. Data: 2010-02-14 18:40:07

Temat: Re: Kocham więc biję
Od: "Fragile" <s...@o...pl> szukaj wiadomości tego autora


Użytkownik "zdumiony" <z...@j...pl> napisał w wiadomości
news:hl3ufs$p5g$1@news.onet.pl...
> Przyznaję że w tym wątku piszę trochę żartobliwie i prowokacyjnie ale
> ciekawa rzecz że dzieci przez wieki były wychowywane twardą ręką a
> zupełnie od niedawna przyszła moda na bezstresowe wychowywanie,
>
Nie wszedzie, nie wszedzie.
Zwolennicy "milosci po francusku" maja w czym
wybierac i przebierac - a to klaps w pupe, a to w twarz,
co kto lubi ;)
Mysle, ze ponizszy artykul moze zainteresowac
osoby, ktore twierdza, ze na swiecie panuje
wylacznie moda na "bezstresowe wychowanie"
(czymkolwiek ono jest...).

"Im częściej okazujemy dzieciom pobłażliwość i czułość, tym
gorzej dla nich. Przynajmniej tak uważa wielu Francuzów.

W pogodne popołudnie jadłam obiad w eleganckiej restauracji
na francuskim wybrzeżu Atlantyku. Białe obrusy, przystojni
kelnerzy, w menu głównie owoce morza. Przy stoliku obok
siedziała para z dzieckiem, około 2,5-letnią dziewczynką.
Dziecko nie tylko nie korzystało ze specjalnego krzesełka dla
maluchów, lecz także uczestniczyło w ciągnącej się przez prawie
dwie godziny uczcie. Dziewczynka nie radziła sobie jedynie z
krojeniem półkrwistego steku. Resztę obiadu zjadła samodzielnie.
Żadnego marudzenia, rzucania frytkami w innych gości czy prób
włożenia lalki Barbie do akwarium z homarami.
We Francji dobre maniery nie tylko przy stole to u przedszkolaków
norma. Cudzoziemcy często się śmieją, że małych Francuzów
widać, ale nie słychać (chyba że na placu zabaw, gdzie rodzice
pozwalają pociechom się wyszaleć). Mało kto tam uznaje -
inaczej niż w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy
także w Polsce - że dzieci muszą odkrywać świat po swojemu
i na przykład jeść rękoma, sprawdzając przy okazji, czy
spaghetti dobrze przykleja się do stołu. Podstawą tradycyjnego
francuskiego wychowania jest tzw. zimny wychów. I to być
może jeden z najważniejszych powodów, dla których rodzi
się tam najwięcej dzieci w Europie.

W pupę albo w twarz

W okolicach Ogrodu Luksemburskiego, ulubionego
miejsca spacerów paryżan, widziałam matki albo
opiekunki dające klapsy albo policzkujące niesforne szkraby.
Nikt wokół się nie oburza ani nie protestuje. W dzielnicy
Montmartre na stromych schodach prowadzących do
bazyliki Sacré Coeur można zobaczyć dorosłych idących
przodem, a za nimi gramolące się z trudem dwulatki, którym
rodzicielka w ogóle nie pomaga, jedynie od czasu do czasu
pokrzykuje: "Dépeche-toi?!" - pospiesz się.
Wielu Francuzów uważa, że oschłe traktowanie i utrzymywanie
dyscypliny to najlepszy sposób okazania dziecku miłości, a
nawet rodzaj cywilizacyjnej misji. - Niestety, wraz z ekspansją
społeczeństwa konsumpcyjnego ta tradycja znika. Dzieci - jak
w innych krajach - stają się królewiątkami, wokół których
kręci się życie rodziców. Kiedyś dzieci wiedziały, że nie można
mieć wszystkiego; dziś uważają, że do wszystkiego mają prawo,
i to natychmiast - mówi w rozmowie z "Newsweekiem" dr Aldo
Naouri, pediatra i psycholog, którego książki o wychowaniu są
nad Loarą bestsellerami. Jego ostatni poradnik "Wychowujecie
dzieci. Od dzisiaj" sprzedał się w 150 tysiącach egzemplarzy.
Naouri każe rodzicom zapomnieć o radach z amerykańskich
seriali o partnerskim i bezstresowym wychowaniu. - Frustrujcie
swoje dzieci - radzi, twierdząc, że niedobory, braki, zakazy są
motorami działania dziecka nieodzownymi dla jego rozwoju.

Tato ma zawsze rację

Zalecenia dr. Naouriego można uznać za kwintesencję tradycyjnego
wychowania a la française. Na używanie smoczka, butelki i
zabieranie ze sobą ukochanej przytulanki można dziecku pozwolić
najwyżej do 2,5 roku. Inaczej nie będzie się rozwijać, tylko
mentalnie tkwić w niemowlęctwie. Co więcej - wbrew zasadom
głoszonym przez wielu innych psychologów - Naouri zakazuje
wyjaśniania maluchowi motywów naszego postępowania. -
Zbyt często "tłumaczenie" zmienia się w "tłumaczenie się" -
twierdzi Francuz. - Rodzic powinien być przewodnikiem
dziecka, a nie jego wyrośniętym kumplem.
Zdaniem Naouriego, żeby dziecko naprawdę mogło na
rodzicach polegać i ufać im jako autorytetom, musi wiedzieć,
że w rodzinnej hierarchii znajduje się na dole. Ma wówczas
motywację, by się starać, by się wspinać, pokonywać progi
i dorastać. - Rodzice dziś są zbyt niepewni siebie - dodaje
Naouri. - Nie wymagają, bo się boją, że zostaną znienawidzeni.
To bzdura. Bez względu na to, co robią rodzice, dzieci i tak
będą ich kochać. Nie mają wyboru.
Brzmi to dość szokująco, szczególnie dla Polaków, którzy
przyzwyczaili się już do myślenia typu: od kiedy jesteś na
świecie, wszystko kręci się wokół ciebie, wszystko, o czym
myślę, wszystko, co czuję, pragnę dać ci wszystko, co najlepsze.
To wyznanie mamy z reklamówki firmy Hipp, która sprzedaje
produkty "dla najważniejszych na świecie". - Jesteśmy dziś
przesiąknięci ideologią miłości. Są nawet psychologowie,
którzy uważają, że wystarczy dzieci kochać, nie trzeba
wychowywać. To bardzo szkodliwe przekonanie. Dzieci
potrzebują ograniczeń, czasem ostrych reguł, które pozwolą
im zrozumieć świat - mówi "Newsweekowi" Caroline Thompson,
francuska psycholog i autorka książki "Przemoc miłości".
Ten tytuł to esencja jej poglądów: Thompson uważa, że ślepa
miłość rodzicielska jest formą przemocy wobec dziecka,
odbierającą mu bodziec do rozwoju i dorastania. - Miłość i
nienawiść są blisko powiązane, często jedno przechodzi w
drugie. To są uczucia, które każdy człowiek musi umieć
przeżywać. Tymczasem dzisiejsi nowocześni rodzice nie chcą
się nawet przyznać, że czasem są na dzieci zwyczajnie wściekli.
Próbują tylko kochać, kochać coraz mocniej: rozsądek znika
w natłoku emocji, a rodzicielska miłość przypomina namiętność
- mówi Thompson. Taki zakochany rodzic nie może oczywiście
wychowywać dziecka, besztać go i przywoływać do porządku.
Zostaje jego przyjacielem, zaciera różnice między pokoleniami
i pozbawia dziecko oparcia. Bo surowy rodzic jest oparciem.
Jest dorosłym, tym, który wie i rządzi. Do takiego dziecko
przychodzi po radę, przy takim czuje się bezpiecznie.

Matki psychopatki?

Czy jednak kontrrewolucja ogłaszana przez Naouriego i
Thompson jest we Francji potrzebna? Francuskie matki w
przeciwieństwie do Polek nie mają poczucia winy z powodu
niepoświęcania dziecku wystarczającej ilości czasu, bo
wracają do pracy najczęściej po trzech miesiącach po porodzie.
Odsetek kobiet karmiących piersią należy do najniższych w
Europie. Według danych zebranych przez Komisję Europejską
tylko 62 proc. francuskich noworodków otrzymuje mleko matki
(w Polsce - 90 proc.). W trzecim miesiącu życia przeciętne
niemowlę trafia do żłobka, 93 proc. trzylatków i spory procent
dwulatków chodzi do tzw. écoles maternelles (przedszkoli), a
po zajęciach odbierają je niańki, często zagraniczne studentki
bez referencji.
Ale dopiero przypadek Rachidy Dati, do niedawna minister
sprawiedliwości, dziś eurodeputowanej, wywołał dyskusję
nad Sekwaną. Znana z urody i zamiłowania do kreacji Diora
43-letnia pani minister urodziła córkę Zohrę (poród odbył się
przez cesarskie cięcie), a pięć dni później w eleganckiej
sukience i szpilkach pojawiła się w pracy. Zamiast maleństwa
zaprezentowała dziennikarzom nienaganną figurę, fryzurę oraz
makijaż. - Bogini wyzwolonych kobiet - pisały na forach
internetowych jedne Francuzki. Inne krytykowały ją, ale nie
tyle z uwagi na ciężki los maleńkiej Zohry, ile raczej własny,
przewidując, że z powodu postępowania pani minister ich
szefowie zaczną wymagać powrotu do pracy nie po 2-3
miesiącach od rozwiązania, ale tuż po opuszczeniu porodówki.
Na polskich forach zawrzało. "Na gilotynę z tą pracoholiczką!"
- brzmiał jeden z wpisów.
Przypadek Dati to oczywiście skrajność, ale pewne jest, że
we Francji życie zawodowe i prywatne rodziców jest co
najmniej równie ważne jak potrzeby dziecka. Świeżo
upieczeni rodzice nie rezygnują z wieczornych wyjść ani z
wakacji. Ufają też publicznym instytucjom, dlatego nie
wahają się zostawiać maluchów na cały dzień w żłobkach,
przedszkolach i świetlicach.

Dziecko to nie inwestycja.

Być może ta francuska nieczułość to jeden z powodów,
dla których przyrost naturalny we Francji jest najwyższy
w Europie (ex aequo z Irlandią). We Francji na jedną
kobietę przypada średnio dwoje dzieci (w Polsce 1,27).
Demografowie chętnie tłumaczą dużą skłonność Francuzów
do rozmnażania jedną z najhojniejszych na Starym
Kontynencie polityk rodzinnych. Na przykład becikowe
wynosi we Francji prawie 900 euro (w Polsce - cztery
razy mniej), comiesięczny dodatek na dwoje dzieci sięga
124 euro, za troje - wynosi 282 euro. Wielodzietne rodziny
(z co najmniej trójką dzieci) oprócz zasiłków mają wiele
przywilejów, np. prawo do ulg za przejazdy środkami
transportu publicznego.
Podobnie hojna polityka rodzinna nie zadziałała jednak
ani w Niemczech, ani na Węgrzech. Wysoki przyrost
naturalny odnotowuje Irlandia, ale tam szczodrość świeżo
wzbogaconego państwa wobec młodych rodziców zbiegła
się z tradycyjnym, katolickim podejściem do kwestii
rodzinnych. Natomiast Francja od wieków jest laicka,
ma liberalne przepisy aborcyjne, prawie co druga kobieta
używa pigułek hormonalnych. Ale to tutaj posiadanie dzieci
jest częścią uznanego stylu życia i miarą sukcesu. Francuzi
dzieci nie uwielbiają - oni je lubią, a ich pojawienie się
uważają za naturalną część życia, a nie rewolucję.
W Polsce czy we Włoszech, gdzie przyjście na świat
dziecka najczęściej oznacza całkowitą zmianę stylu życia,
kilkuletnią przerwę w karierze, podróżach i życiu towarzyskim,
przyrost naturalny należy do najniższych w Europie. - Jeśli
chcemy dziecko wychować perfekcyjnie i zaspokoić wszystkie
jego potrzeby, najczęściej możemy mieć tylko jedno - tłumaczy
psycholog Caroline Thompson. To z powodu podejścia do
dziecka jak do wielkiej inwestycji mamy ich coraz mniej.
Ale dzieci kosztują naprawdę - powie ktoś. Owszem. Jednak
sami napędzamy ten system, chcąc dać im wszystko. Naouri
krytykuje huczne urodziny dla maluchów, góry prezentów i
natychmiastowe spełnianie marzeń. - Wśród moich pacjentów
- mówi - coraz więcej jest małych obsesjonatów. Nie zasną
bez cukierka, nie przeżyją dnia bez nowej zabawki, nie potrafią
czekać, znieść nieprzyjemności. Koszmar - pediatra kręci głową.
Cóż, jeśli Francuzi oprą się trendowi rozpieszczania dzieci i dalej
będą rozmnażać się tak chętnie jak dotąd, w 2050 roku czeka
ich nagroda. Zdaniem wielu demografów staną się
najliczniejszym narodem Europy." Joanna Kowalska-Iszkowska

http://tinyurl.com/yz3boja
>
> czy to nie błąd ?
>
Ile ludzi, tyle opinii...

Pozdrawiam,
F.

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


37. Data: 2010-02-14 19:09:25

Temat: Re: Kocham więc biję
Od: "Chiron" <e...@o...eu> szukaj wiadomości tego autora

Użytkownik "Fragile" <s...@o...pl> napisał w wiadomości
news:hl9g7b$k88$11@atlantis.news.neostrada.pl...
>
> Użytkownik "zdumiony" <z...@j...pl> napisał w wiadomości
> news:hl3ufs$p5g$1@news.onet.pl...
>> Przyznaję że w tym wątku piszę trochę żartobliwie i prowokacyjnie ale
>> ciekawa rzecz że dzieci przez wieki były wychowywane twardą ręką a
>> zupełnie od niedawna przyszła moda na bezstresowe wychowywanie,
>>
> Nie wszedzie, nie wszedzie.
> Zwolennicy "milosci po francusku" maja w czym
> wybierac i przebierac - a to klaps w pupe, a to w twarz,
> co kto lubi ;)
> Mysle, ze ponizszy artykul moze zainteresowac
> osoby, ktore twierdza, ze na swiecie panuje
> wylacznie moda na "bezstresowe wychowanie"
> (czymkolwiek ono jest...).
>
> "Im częściej okazujemy dzieciom pobłażliwość i czułość, tym
> gorzej dla nich. Przynajmniej tak uważa wielu Francuzów.
>
> W pogodne popołudnie jadłam obiad w eleganckiej restauracji
> na francuskim wybrzeżu Atlantyku. Białe obrusy, przystojni
> kelnerzy, w menu głównie owoce morza. Przy stoliku obok
> siedziała para z dzieckiem, około 2,5-letnią dziewczynką.
> Dziecko nie tylko nie korzystało ze specjalnego krzesełka dla
> maluchów, lecz także uczestniczyło w ciągnącej się przez prawie
> dwie godziny uczcie. Dziewczynka nie radziła sobie jedynie z
> krojeniem półkrwistego steku. Resztę obiadu zjadła samodzielnie.
> Żadnego marudzenia, rzucania frytkami w innych gości czy prób
> włożenia lalki Barbie do akwarium z homarami.
> We Francji dobre maniery nie tylko przy stole to u przedszkolaków
> norma. Cudzoziemcy często się śmieją, że małych Francuzów
> widać, ale nie słychać (chyba że na placu zabaw, gdzie rodzice
> pozwalają pociechom się wyszaleć). Mało kto tam uznaje -
> inaczej niż w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy
> także w Polsce - że dzieci muszą odkrywać świat po swojemu
> i na przykład jeść rękoma, sprawdzając przy okazji, czy
> spaghetti dobrze przykleja się do stołu. Podstawą tradycyjnego
> francuskiego wychowania jest tzw. zimny wychów. I to być
> może jeden z najważniejszych powodów, dla których rodzi
> się tam najwięcej dzieci w Europie.
>
> W pupę albo w twarz
>
> W okolicach Ogrodu Luksemburskiego, ulubionego
> miejsca spacerów paryżan, widziałam matki albo
> opiekunki dające klapsy albo policzkujące niesforne szkraby.
> Nikt wokół się nie oburza ani nie protestuje. W dzielnicy
> Montmartre na stromych schodach prowadzących do
> bazyliki Sacré Coeur można zobaczyć dorosłych idących
> przodem, a za nimi gramolące się z trudem dwulatki, którym
> rodzicielka w ogóle nie pomaga, jedynie od czasu do czasu
> pokrzykuje: "Dépeche-toi?!" - pospiesz się.
> Wielu Francuzów uważa, że oschłe traktowanie i utrzymywanie
> dyscypliny to najlepszy sposób okazania dziecku miłości, a
> nawet rodzaj cywilizacyjnej misji. - Niestety, wraz z ekspansją
> społeczeństwa konsumpcyjnego ta tradycja znika. Dzieci - jak
> w innych krajach - stają się królewiątkami, wokół których
> kręci się życie rodziców. Kiedyś dzieci wiedziały, że nie można
> mieć wszystkiego; dziś uważają, że do wszystkiego mają prawo,
> i to natychmiast - mówi w rozmowie z "Newsweekiem" dr Aldo
> Naouri, pediatra i psycholog, którego książki o wychowaniu są
> nad Loarą bestsellerami. Jego ostatni poradnik "Wychowujecie
> dzieci. Od dzisiaj" sprzedał się w 150 tysiącach egzemplarzy.
> Naouri każe rodzicom zapomnieć o radach z amerykańskich
> seriali o partnerskim i bezstresowym wychowaniu. - Frustrujcie
> swoje dzieci - radzi, twierdząc, że niedobory, braki, zakazy są
> motorami działania dziecka nieodzownymi dla jego rozwoju.
>
> Tato ma zawsze rację
>
> Zalecenia dr. Naouriego można uznać za kwintesencję tradycyjnego
> wychowania a la française. Na używanie smoczka, butelki i
> zabieranie ze sobą ukochanej przytulanki można dziecku pozwolić
> najwyżej do 2,5 roku. Inaczej nie będzie się rozwijać, tylko
> mentalnie tkwić w niemowlęctwie. Co więcej - wbrew zasadom
> głoszonym przez wielu innych psychologów - Naouri zakazuje
> wyjaśniania maluchowi motywów naszego postępowania. -
> Zbyt często "tłumaczenie" zmienia się w "tłumaczenie się" -
> twierdzi Francuz. - Rodzic powinien być przewodnikiem
> dziecka, a nie jego wyrośniętym kumplem.
> Zdaniem Naouriego, żeby dziecko naprawdę mogło na
> rodzicach polegać i ufać im jako autorytetom, musi wiedzieć,
> że w rodzinnej hierarchii znajduje się na dole. Ma wówczas
> motywację, by się starać, by się wspinać, pokonywać progi
> i dorastać. - Rodzice dziś są zbyt niepewni siebie - dodaje
> Naouri. - Nie wymagają, bo się boją, że zostaną znienawidzeni.
> To bzdura. Bez względu na to, co robią rodzice, dzieci i tak
> będą ich kochać. Nie mają wyboru.
> Brzmi to dość szokująco, szczególnie dla Polaków, którzy
> przyzwyczaili się już do myślenia typu: od kiedy jesteś na
> świecie, wszystko kręci się wokół ciebie, wszystko, o czym
> myślę, wszystko, co czuję, pragnę dać ci wszystko, co najlepsze.
> To wyznanie mamy z reklamówki firmy Hipp, która sprzedaje
> produkty "dla najważniejszych na świecie". - Jesteśmy dziś
> przesiąknięci ideologią miłości. Są nawet psychologowie,
> którzy uważają, że wystarczy dzieci kochać, nie trzeba
> wychowywać. To bardzo szkodliwe przekonanie. Dzieci
> potrzebują ograniczeń, czasem ostrych reguł, które pozwolą
> im zrozumieć świat - mówi "Newsweekowi" Caroline Thompson,
> francuska psycholog i autorka książki "Przemoc miłości".
> Ten tytuł to esencja jej poglądów: Thompson uważa, że ślepa
> miłość rodzicielska jest formą przemocy wobec dziecka,
> odbierającą mu bodziec do rozwoju i dorastania. - Miłość i
> nienawiść są blisko powiązane, często jedno przechodzi w
> drugie. To są uczucia, które każdy człowiek musi umieć
> przeżywać. Tymczasem dzisiejsi nowocześni rodzice nie chcą
> się nawet przyznać, że czasem są na dzieci zwyczajnie wściekli.
> Próbują tylko kochać, kochać coraz mocniej: rozsądek znika
> w natłoku emocji, a rodzicielska miłość przypomina namiętność
> - mówi Thompson. Taki zakochany rodzic nie może oczywiście
> wychowywać dziecka, besztać go i przywoływać do porządku.
> Zostaje jego przyjacielem, zaciera różnice między pokoleniami
> i pozbawia dziecko oparcia. Bo surowy rodzic jest oparciem.
> Jest dorosłym, tym, który wie i rządzi. Do takiego dziecko
> przychodzi po radę, przy takim czuje się bezpiecznie.
>
> Matki psychopatki?
>
> Czy jednak kontrrewolucja ogłaszana przez Naouriego i
> Thompson jest we Francji potrzebna? Francuskie matki w
> przeciwieństwie do Polek nie mają poczucia winy z powodu
> niepoświęcania dziecku wystarczającej ilości czasu, bo
> wracają do pracy najczęściej po trzech miesiącach po porodzie.
> Odsetek kobiet karmiących piersią należy do najniższych w
> Europie. Według danych zebranych przez Komisję Europejską
> tylko 62 proc. francuskich noworodków otrzymuje mleko matki
> (w Polsce - 90 proc.). W trzecim miesiącu życia przeciętne
> niemowlę trafia do żłobka, 93 proc. trzylatków i spory procent
> dwulatków chodzi do tzw. écoles maternelles (przedszkoli), a
> po zajęciach odbierają je niańki, często zagraniczne studentki
> bez referencji.
> Ale dopiero przypadek Rachidy Dati, do niedawna minister
> sprawiedliwości, dziś eurodeputowanej, wywołał dyskusję
> nad Sekwaną. Znana z urody i zamiłowania do kreacji Diora
> 43-letnia pani minister urodziła córkę Zohrę (poród odbył się
> przez cesarskie cięcie), a pięć dni później w eleganckiej
> sukience i szpilkach pojawiła się w pracy. Zamiast maleństwa
> zaprezentowała dziennikarzom nienaganną figurę, fryzurę oraz
> makijaż. - Bogini wyzwolonych kobiet - pisały na forach
> internetowych jedne Francuzki. Inne krytykowały ją, ale nie
> tyle z uwagi na ciężki los maleńkiej Zohry, ile raczej własny,
> przewidując, że z powodu postępowania pani minister ich
> szefowie zaczną wymagać powrotu do pracy nie po 2-3
> miesiącach od rozwiązania, ale tuż po opuszczeniu porodówki.
> Na polskich forach zawrzało. "Na gilotynę z tą pracoholiczką!"
> - brzmiał jeden z wpisów.
> Przypadek Dati to oczywiście skrajność, ale pewne jest, że
> we Francji życie zawodowe i prywatne rodziców jest co
> najmniej równie ważne jak potrzeby dziecka. Świeżo
> upieczeni rodzice nie rezygnują z wieczornych wyjść ani z
> wakacji. Ufają też publicznym instytucjom, dlatego nie
> wahają się zostawiać maluchów na cały dzień w żłobkach,
> przedszkolach i świetlicach.
>
> Dziecko to nie inwestycja.
>
> Być może ta francuska nieczułość to jeden z powodów,
> dla których przyrost naturalny we Francji jest najwyższy
> w Europie (ex aequo z Irlandią). We Francji na jedną
> kobietę przypada średnio dwoje dzieci (w Polsce 1,27).
> Demografowie chętnie tłumaczą dużą skłonność Francuzów
> do rozmnażania jedną z najhojniejszych na Starym
> Kontynencie polityk rodzinnych. Na przykład becikowe
> wynosi we Francji prawie 900 euro (w Polsce - cztery
> razy mniej), comiesięczny dodatek na dwoje dzieci sięga
> 124 euro, za troje - wynosi 282 euro. Wielodzietne rodziny
> (z co najmniej trójką dzieci) oprócz zasiłków mają wiele
> przywilejów, np. prawo do ulg za przejazdy środkami
> transportu publicznego.
> Podobnie hojna polityka rodzinna nie zadziałała jednak
> ani w Niemczech, ani na Węgrzech. Wysoki przyrost
> naturalny odnotowuje Irlandia, ale tam szczodrość świeżo
> wzbogaconego państwa wobec młodych rodziców zbiegła
> się z tradycyjnym, katolickim podejściem do kwestii
> rodzinnych. Natomiast Francja od wieków jest laicka,
> ma liberalne przepisy aborcyjne, prawie co druga kobieta
> używa pigułek hormonalnych. Ale to tutaj posiadanie dzieci
> jest częścią uznanego stylu życia i miarą sukcesu. Francuzi
> dzieci nie uwielbiają - oni je lubią, a ich pojawienie się
> uważają za naturalną część życia, a nie rewolucję.
> W Polsce czy we Włoszech, gdzie przyjście na świat
> dziecka najczęściej oznacza całkowitą zmianę stylu życia,
> kilkuletnią przerwę w karierze, podróżach i życiu towarzyskim,
> przyrost naturalny należy do najniższych w Europie. - Jeśli
> chcemy dziecko wychować perfekcyjnie i zaspokoić wszystkie
> jego potrzeby, najczęściej możemy mieć tylko jedno - tłumaczy
> psycholog Caroline Thompson. To z powodu podejścia do
> dziecka jak do wielkiej inwestycji mamy ich coraz mniej.
> Ale dzieci kosztują naprawdę - powie ktoś. Owszem. Jednak
> sami napędzamy ten system, chcąc dać im wszystko. Naouri
> krytykuje huczne urodziny dla maluchów, góry prezentów i
> natychmiastowe spełnianie marzeń. - Wśród moich pacjentów
> - mówi - coraz więcej jest małych obsesjonatów. Nie zasną
> bez cukierka, nie przeżyją dnia bez nowej zabawki, nie potrafią
> czekać, znieść nieprzyjemności. Koszmar - pediatra kręci głową.
> Cóż, jeśli Francuzi oprą się trendowi rozpieszczania dzieci i dalej
> będą rozmnażać się tak chętnie jak dotąd, w 2050 roku czeka
> ich nagroda. Zdaniem wielu demografów staną się
> najliczniejszym narodem Europy." Joanna Kowalska-Iszkowska
>
> http://tinyurl.com/yz3boja
>>
>> czy to nie błąd ?
>>
> Ile ludzi, tyle opinii...
>
> Pozdrawiam,
> F.




Postulujesz bicie dzieci, potworze?:-)

--
Serdecznie pozdrawiam

Chiron, potwór z miasta Łodzi


1. Znaleźć człowieka, z którym można porozmawiać nie wysłuchując banałów,
konowałów, idiotyzmów cwaniackich, łgarstw, fałszywych zapewnień, tanich
sprośności lub specjalistycznych bełkotów "fachowca", dla którego branżowe
wykształcenie plus umiejętność trzymania widelca jest całą jego kulturą,
kogoś bez płaskostopia mózgowego i bez lizusowskiej mentalności- to znaleźć
skarb.
- Waldemar Łysiak

2. Jedyna godna rzecz na świecie twórczość. A szczyt twórczości to tworzenie
siebie
Leopold Staff

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


38. Data: 2010-02-14 19:25:17

Temat: Re: Kocham więc biję
Od: "Fragile" <s...@o...pl> szukaj wiadomości tego autora


Użytkownik "Chiron" <e...@o...eu> napisał w wiadomości
news:hl9hp5$v3o$1@news.onet.pl...
> Użytkownik "Fragile" <s...@o...pl> napisał w wiadomości
> news:hl9g7b$k88$11@atlantis.news.neostrada.pl...
>>
>> Użytkownik "zdumiony" <z...@j...pl> napisał w wiadomości
>> news:hl3ufs$p5g$1@news.onet.pl...
>>> Przyznaję że w tym wątku piszę trochę żartobliwie i prowokacyjnie ale
>>> ciekawa rzecz że dzieci przez wieki były wychowywane twardą ręką a
>>> zupełnie od niedawna przyszła moda na bezstresowe wychowywanie,
>>>
>> Nie wszedzie, nie wszedzie.
>> Zwolennicy "milosci po francusku" maja w czym
>> wybierac i przebierac - a to klaps w pupe, a to w twarz,
>> co kto lubi ;)
>> Mysle, ze ponizszy artykul moze zainteresowac
>> osoby, ktore twierdza, ze na swiecie panuje
>> wylacznie moda na "bezstresowe wychowanie"
>> (czymkolwiek ono jest...).
>>
>> "Im częściej okazujemy dzieciom pobłażliwość i czułość, tym
>> gorzej dla nich. Przynajmniej tak uważa wielu Francuzów.
>> (...)"
>>
>> http://tinyurl.com/yz3boja
>>>
>>> czy to nie błąd ?
>>>
>> Ile ludzi, tyle opinii...
>
> Postulujesz bicie dzieci, potworze?:-)
>
O nie nie :) Tego typu "milosc francuska" mnie nie
rajcuje. Jestem zdecydowanie przeciw biciu
dzieci, i przeciw klapsom (niektorzy ponoc uwazaja,
ze to nie bicie), choc juz np. kuchnie, wino, sztuke, mode,
perfumy i riwiere francuska bardzo sobie cenie :)

Pozdrawiam,
F.

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


39. Data: 2010-02-14 20:15:46

Temat: Re: Kocham więc biję
Od: XL <i...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

Dnia Sun, 14 Feb 2010 17:24:59 +0100, zdumiony napisał(a):

> Użytkownik "XL" <i...@g...pl> napisał w wiadomości
news:hk2spy83zrct.1nx6a8bbjdnp5$.dlg@40tude.net...
>> Zwłaszcza wobec osiłków z ostatniej klasy... Co proponujesz - dżudżitsu,
>> gaz pieprzowy, kij bejsbolowy?
>
> Wobec osiłków kara chłosty za obrażanie nauczyciela

A kto będzie osądzał, czy nauczyciel został obrażony?
Sorry, ale tu bałabym się, że kiedyś moje wnuczki, jak nie odrobią pracy
domowej w podstawówce, będą bite przez nauczyciela-sadystę.
--

Ikselka.

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


40. Data: 2010-02-14 20:19:34

Temat: Re: Kocham więc biję
Od: XL <i...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

Dnia Sun, 14 Feb 2010 19:08:31 +0100, Chiron napisał(a):

> Użytkownik "XL" <i...@g...pl> napisał w wiadomości
> news:hk2spy83zrct.1nx6a8bbjdnp5$.dlg@40tude.net...
>> Dnia Sun, 14 Feb 2010 14:51:36 +0100, zdumiony napisał(a):
>>
>>> Użytkownik "XL" <i...@g...pl> napisał w wiadomości
>>> news:1bby7jzwnnsp9$.f0tsxl3edk4y.dlg@40tude.net...
>>>> Przecież właśnie piszę o braku możliwości represji wobec uczniów.
>>>> Uważam, ze wyrzucanie nauczycieli równoczesnie z uczniami szybko
>>>> uzdrowiłoby sprawę. No zastanów się tylko.
>>>
>>> Nie uzdrowiło by, nauczyciel byłby jeszcze bardziej zastraszony. Powinien
>>> mieć możliwość przemocy wobec ucznia.
>>
>> Zwłaszcza wobec osiłków z ostatniej klasy... Co proponujesz - dżudżitsu,
>> gaz pieprzowy, kij bejsbolowy?
>> ;-PP
> .
>
>
> IMO - kodeks prawny (karny) powinien przewidywać prawo chłosty. Mam
> przekonanie, że znacznie zmniejszyło by to przestępczość wśród nieletnich.

Raczej nie. Po chłoście nauczyciel musiałby sobie zamawiac ochronę na
powrót do domu.
--

Ikselka.

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


 

strony : 1 ... 3 . [ 4 ] . 5 . 6


« poprzedni wątek następny wątek »


Wyszukiwanie zaawansowane »

Starsze wątki

Re: Ty jesteś dla mnie jakiś niedobry
Re: Ty jesteś dla mnie jakiś niedobry
NIE UDALA SIE...
Re: NIE UDALA SIE...
Re: Ty jesteś dla mnie jakiś niedobry

zobacz wszyskie »

Najnowsze wątki

Wyrzuty sumienia
Grenlandia nie na sprzedaż
Europejskie Centrum Prewencji i Kontroli Chorób poinformowało, że...
Róbmy swoje!
Eksterminacja poprzez tolerancję - rozmowa z Krzysztofem Karoniem cz 1. ZOBACZ KONIECZNIE

zobacz wszyskie »