Data: 2007-04-24 05:56:45
Temat: Re: Z cyklu co przywieZc z ....
Od: Jacek Ostaszewski <p...@o...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
czeremcha napisał(a):
> Tatiana <y...@g...pl> napisał(a):
>
>
>>Nie ja, tylko Jerzy.
>>A pomyśleć, że to ja noszę okulary :P
>
>
> Nic dziwnego, że ja też... ;-0
>
> Ania
>
>
No i widzę dryf, czyli temat siadł, czyli nie za dużo z tej Ukrainy
warto przywieźć.
Podsumuję:
- ser czecził - "warkocze" wędzonych nici, dobry ser czecził dzieli się
niemal w nieskończoność na coraz to cieńsze nici!
- chałwa, dla mnie najlepsza ta ciemna, z której robi się w ustach
ciągliwy glut i się długo ssie, a nie rozpuszcza, jak - za
przeproszeniem - tureckie... coś w papierkach po 1,5 zł, kto lubi taką
wie, o co mi chodzi
- kwas chlebowy, ale z beczki ulicznej, czyli - odpada, chyba że na
drogę powrotną, wszytkie puszki i butelki i pakiety (również instant -
też do bani, ale przynajmniej prosty przepis i po dwóch dnia można pić!)
do własnego wykonania to słodka woda z posmakiem... coli? podpiwka?
dobrej okroszki z tego nie zrobisz...
- gorczyca - ostra, zaraza, lubiem. Instant też dobra. Długo się przechowuje
- czarny chleb, ten najzwyklejszy, najciemniejszy. do barszczu -
konieczny, szary też niezły! ze 4 bochenki przywiozę na pewno! (dłuuuugi
weekend),
- alkohole - wiadomo, medowaja s piercem, ja wolę tę nie-Niemirova, piwa
mają wszystkie świetne!
- w aptekach - ten balzam, ja kupuję jeszcze walerianę w tabletkach,
świetnie uspokaja i znakomita na sen
- parę rodzajów cukierków, ale to pewnie moje sentymenty - tieatralnyje,
barbaris...
Do tego na miejscu to, czego przywieźć się nie da: pielmieni, barszcz
moskiewski, okroszka, niekoniecznie to potrawy ukraińskie, ale tam już
osiągalne w wymiarze dobrym.
JO
|