Data: 2008-10-10 14:34:17
Temat: Re: mam talent
Od: waruga <w...@g...plll>
Pokaż wszystkie nagłówki
Dnia Fri, 10 Oct 2008 11:29:08 +0200, Lolalny Lemur napisał(a):
> Dokładnie. Mój ojciec kiedyś tą metodą nie dostał posady musical
> directora. Dostał ją rok później, kiedy zrozumiał jaki błąd popełnił.
Ale to są jakby dwie różne rzeczy. Nie chodzi mi o przegięcie w drugą
stronę, stać, udawać, że się nic nie wie, nic nie umie i niech mnie
odkrywają dopiero wtedy gdy zobaczą. Ja to widzę tak, że gdyby występ w tym
programie zależał od tego jakie się ma dotychczasowe osiągnięcia, to wstęp
tego dzieciaka byłby jak najbardziej potrzebny. Tak samo z pracą nikt
nikogo nie weźmie na dzień do pracy żeby zobaczyć jak ten osobnik pracuje,
trzeba pokazać swoje osiągnięcia, efekty itp. Jednak gdy już do tej pracy
kogoś przyjmą to wtedy też go obserwują jak pracuje, co sobą przedstawia i
wtedy gdy pracodawca widzi jaki jest ten pracownik to jego dotychczasowe
osiągnięcia są już niejako bez znaczenia, bo tu pracuje na swoje nowe.
Gdyby chłopak walczył o dostanie się do tego programu (tak jak ktoś o
pracę) to wtedy niech się chwali jury, że jestem świetny, bo mnie doceniono
tu i tam. Ale, porównując dalej z pracą, on tę pracę już ma (dostał się do
programu) i tu ma czystą kartę, musi udowodnić pracodawcy, że jest w tym
dobry i udowodnił poprzez taniec.
To nie jest tak, że tu jedna grupa woła czarne, a inni białe. Mentalność
itd. Każdy ma inny odbiór sytuacji i nawet nie szafowałabym aż tak bardzo
słowem mentalność. Ot raczej kwestia gustu w tym przypadku, jednym się
podobają takie osoby innym nie.
--
waruga
|