Data: 2005-07-21 08:37:03
Temat: Re: wspolpracownik rzuca - co mu jest?
Od: "Duch" <n...@n...com>
Pokaż wszystkie nagłówki
Użytkownik " ziemiomorze" <z...@g...pl> napisał w
wiadomości news:dblebl$e39$1@inews.gazeta.pl...
> Tak 'obiektywnie' 'nie tak'?
> Smieszek wynikl z faktu, ze autorowi watku chodzilo o ustalenie
> _rzeczywistych_ przyczyn postepowania rzuacjacego kolegi. Zamiast tego
dostal
> garsc metnych-miekkich informacji o piszacych z forum.
>
> A potem ludzie sie zastanawiaja skad sie biora nieporozumienia,
Chodzi o jedno i drugie, mianowicie o:
1) przyczyny zachowania wspolpracownika,
po to zeby
2) cos z tym zrobic, zmienic
-----------------
Dalej - kolega pyta sie tutaj zamiast zapytac kolegi bo...
z kolega nie da sie pogadac.
Nikt nie zalamie zasad zachowania sie (poprzez glosne rzucanie rzeczy na
stol)
tak o - zwykle za tym stoi jakas emocja, agresja.
Pytajacy, zanim skonfrontuje sie z takim furiatem (?) musi zbadac teren - w
ten sposob pyta sie na grupe.
A dlatego nie pyta jeszcze tego goscia wprost, bo wie (slusznie), ze tym
pytanie moze otworzyc puszke pandory.
Mnie dziwi ze Ciebie to dziwi :) - dlatego zapytalem.
Dalej... w koncu pare razy sam spotykalem kogos takiego (furiata?), i samemu
czulem sie opor przed pytaniem (normalne).
I oczywiscie probowalem rowniez pytac wprost, co jest grane ("Po co tak
rzuczasz przedmiotami?").
Z tego co pamietam, tego typu pytania i odpowiedzi otrzymane - nie daja NIC.
Przeciez osoba nie odpowie Ci "wlasnie mam kryzys wieku mlodzienczego i nie
panuje nad soba, mam
wygorowane ambicje, ale nic nie potrafie zrobic, dlatego mnie nosi".
Zwykle taka osoba nie panuje nad soba, mna mentlik w glowie, a na proby
zwocenia uwagi, moze
reagowac zaprzeczajac, albo agresywnie.
W najlepszym przypadku osoba zachnie sie i powie przepraszam - u takich
"przypadkow" to jednak b. rzadkie.
Ot wycienek z zycia :)
Pozdr,
Duch
|