| « poprzedni wątek | następny wątek » |
171. Data: 2008-09-04 23:04:53
Temat: Re: MIŁOŚĆNazizm w swojej znanej z historii formule nigdy juz sie powtórzy.
Niemniej niektóre idee nazizmu "zamrożone" obecnie przez
"cywilizację zachodnią" odżyją tak jak dawniej w nowej formule.
Mówią o tym ewangelie, oraz proroctwa biblijne.
To nieuchronne.
Żadne zakazy prawne, czy konstytucyjne tego nie zmienią.
One tylko pomagają utrzymać chaos do odpowiedniego momentu,
gdy nastąpi właściwy przełom w tym zakresie.
Ten przełom będzie tym razem TYLKO wynikiem idei immanentnej
zapisanej w jednostkach, a nie owładnięciu ideami zewnętrznymi
zbieżnymi "zgrubnie" z taką ideą immanentną.
Chcesz za wszelką cenę zrobic ze mnie ofiarę swojego braku
zaufania do Boga.
To jest chore IMHO.
--
CB
"Redart" napisał(-a)
w wiadomości news:g9poro$mh9$1@news.onet.pl:
> Ej, cebe, czy Ty przypadkiem tu nie zdradzasz jakichś super tajnych
> planów strategicznych ?
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
Zobacz także
172. Data: 2008-09-04 23:20:46
Temat: Re: MIŁOŚĆ
Użytkownik "cbnet" <c...@n...pl> napisał w wiadomości
news:g9pm30$ojd$1@node2.news.atman.pl...
> Co zatem starasz się osiągnąć?
Mniej więcej to samo, co vB zresztą (jak sądzę) - wyjść na tyle przyzwoity
poziom intelektualny i zabłysnąć erudycją, by nawiązać z Tobą jakikolwiek
kontakt, przez który przebijają się jakieś rzeczywiste komunikaty i dyskusja
zaczyna wskazywać, że obie strony snują jakieś refleksje, zastanawiają się.
Idzie to strasznie ciężko. Dlaczego ? Mógłbym to wyjaśnić np. teorią gier
- obie strony chcą gadać z poziomu rodzica - do dziecka. W szczególności
takie
są intencje ukryte obu stron, nie wyłączając Twoich dyskusji z vB - choć on
akurat
próbuje się baaardzo pilnować. Ale ja staram się jednak trochę inaczej
- wyeliminować niezgodność komunikatów oficjalnych i nieoficjalnych - i stąd
może
Twoje zarzuty o 'pretensonalność' i ataki. Ale widzisz - problem w tym, że
nie widzimy za bardzo sfery, w której można z Tobą nawiązać rzeczywisty a
nie
wymuszony, sztuczny kontakt partnerski. Dlaczego ? Bo generalnie (chyba) nie
ma tu nikogo,
kto byłby zainteresowany Twoimi teoriami na temat Hitlera czy Boga, a Ty
właśnie
tym jesteś ciągle najbardziej 'zajarzony' - jak się wydaje. Tymi swoimi
obrazkami
co na samym wierzchu. A to, co interesuje Twoich co ambitniejszych
dyskutantów
to Twoje emocje (ich charakterystyka i związki z intelektem, pośrednio przez
treści,
które głosisz i z którymi się identyfikujesz). Niestety mało mówisz o swoich
emocjach
(jedynie je jakoś tam okazujesz - te negatywne głównie), szczególnie o
pozytywnych.
I nic nie mówisz o relacji z żoną, która najprawdopodobniej jest najbliższa
układów
partnerskich z Tobą. Dzieci to dzieci - choć tu jakieś emocje pozytywne
pokazujesz.
A te obrazki, czyli treści to się sypią, cebe. Nie przedstawiają dobrego
modelu
rzeczywistości w całej jej złożoności.
vB zrobił dużo, by te niespójności możliwie precyzyjnie wskazać - ale raczej
nie po
to, by pomóc Ci załatać szybko luki. Bardzo wielu ludzi czeka na ten
pierwszy moment,
w którym np. w reakcji na jakiś bodziec zewnętrzny okażesz refleksję i coś
zmodyfikujesz
w swoim zaufaniu do swojej nieomylności. Przyjmiesz do siebie niespójność.
To jest najbardziej interesujące w dyskusjach z Tobą. Nie widzę tu NIKOGO,
kto byłby zainteresowany sprzedawanymi przez Ciebie treściami sensu stricte.
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
173. Data: 2008-09-04 23:35:55
Temat: Re: MIŁOŚĆ
Użytkownik "cbnet" <c...@n...pl> napisał w wiadomości
news:g9pn3u$olv$1@node2.news.atman.pl...
> To co wyciąłem jest bardzo dobre.
>
> To co zostawiłem pozostawia wątpliwość: skąd masz pewność,
> że tłum nie pragnie [po raz kolejny] ukrzyżować sprawiedliwego?
>
> Czy w porównaniu ze mną nie jestes gotów postawić choćby
> na [metaforycznego] "Barabasza"?
>
> Innymi słowy: skąd masz pewność, że "mały Hitler" w twoich
> oczach nie jest realnie "małym Jezusem"?
>
>
> PS: liczę, że masz jako takie pojęcie o treści ewangelii.
Żeby Ci odpowiedzieć, wpierw muszę sobie odświeżyć wiedzę - czy
Jezus jest dla Ciebie jakimś autorytetem ? To byłby jakiś
punkt zaczepienia, bo to jednak 'ktoś' konkretniejszy (chyba...)
niż Bóg.
Jeśli nie jest - to nie zadawaj tak postawionych pytań - bo to ułatwi
dyskusji zejść na manowce.
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
174. Data: 2008-09-05 00:11:20
Temat: Re: MIŁOŚĆZaprzeczasz sam sobie oraz rzeczywistości.
Jeśli nikt nie jest zainteresowany, to skąd te wszystkie
ataki (nie wyłączając twoich) i [prymitywne] przeniesienia?
Mam teorię na twój temat: jesteś zagubioną owcą, która
pogodziła się ze swoim zagubieniem i stworzyła w jego
obrębie swoją "przestrzeń" dla siebie, której jest gotowa
drapieżnie bronić.
Ktoś taki jak ja, kto stymuluje (zmusza wręcz niekiedy) do
stawiania sobie pytań, szukania na nie odpowiedzi, MYŚLENIA,
jest dla ciebie niewygodny, bo pomimo iżz tego nie chcesz,
to stanowisz element szeroko rozumianego targetu moich
przekazów.
Ale ty wolisz swoją "przestrzeń" od pójścia naprzód, bo
mogłoby zniszczyć twój swiatek, który sobie ograniczyłeś,
zaakceptowałeś [pomimo niewygód] i do którego jesteś
przywiązany.
Stąd twoje ataki na mnie: nawet jak nie masz nic do powiedzenia,
to "znaczysz swój teren" w ten swój chory, prymitywny sposób.
Traktujesz mnie jak agresora, i walczysz pokazując swoją etykę
z zasadami typu "wolna amerykanka", czy "wszystkie chwyty
dozwolone".
W rzeczywistości jednak to nie ja jestem twoim problemem,
ale twoje wypierane niezadowolenie z tej twojej "przestrzeni"
w której metaforycznie upijasz się do stanu pseudo-szczęścia,
które sobie tak bardzo niby-cenisz.
Dlatego gotów jesteś mnie dosłownie ukrzyżować i wyprzeć to
semantycznie nazywając swój wybór "zabiciem wilka" byleby
tylko zagłuszyć zew jaki nieznośnie odpowiada kiedy mnie
podczytujesz.
Tylko że to nie rozwiąże twoich problemów.
Bo jeśli nie ja, to "jutro" pojawi się ktoś nowy i twoje koło się
rozpocznie nowy, dobrze ci znany obrót.
Oszukiwanie się, że nikt [poza tobą?] nie jest zainteresowany
tym o czym piszę w żaden sposób cię nie usprawiedliwia
w twoich pozbawionych etyki, wycelebrowanych próbach
wobec mnie.
Moja siła nie pochodzi tylko stąd skąd pochodzi twoja.
[Notabene jestem pewien, że w jakis sposób mnie podziwiasz,
choć wątpię abyś był w stanie się do tego otwarcie przyznać.]
Pozostajesz więźniem swoich ograniczeń, których BARDZO nie
chcesz nawet spróbować, aby się pozbyć.
To twój podstawowy problem IMHO.
--
CB
"Redart" napisał(-a)
w wiadomości news:g9pqgc$rao$1@news.onet.pl:
> ... Nie widzę tu NIKOGO, kto byłby zainteresowany sprzedawanymi
> przez Ciebie treściami sensu stricte.
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
175. Data: 2008-09-05 00:15:09
Temat: Re: MIŁOŚĆNie musisz.
Odpowiedź nie wymaga takiej wiedzy.
Jeśli chcesz kombinować, to lepiej nie odpowiadaj.
Skąd masz pewność, że się nie mylisz utożsamiając mnie
z tym swoim "wilkiem"?
BTW Hitler był owcą, i to nie byle jaką.
Mówi o nim Biblia w co najmniej dwóch miejscach bardziej
obszernych niż mała wzmianka.
Jaka jest twoja odpowiedź?
--
CB
"Redart" napisał(-a)
w wiadomości news:g9prco$tfc$1@news.onet.pl:
> Żeby Ci odpowiedzieć, wpierw muszę sobie odświeżyć wiedzę - czy
> Jezus jest dla Ciebie jakimś autorytetem ? To byłby jakiś
> punkt zaczepienia, bo to jednak 'ktoś' konkretniejszy (chyba...)
> niż Bóg.
> Jeśli nie jest - to nie zadawaj tak postawionych pytań - bo to ułatwi
> dyskusji zejść na manowce.
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
176. Data: 2008-09-05 00:27:39
Temat: Re: MIŁOŚĆ
"Redart" <r...@o...pl> wrote in message news:g9poro$mh9$1@news.onet.pl...
>
> Użytkownik "cbnet" <c...@n...pl> napisał w wiadomości
> news:g9pm30$ojd$1@node2.news.atman.pl...
>
> > Co zatem starasz się osiągnąć?
> > Czy w ten sposób nie przykładasz się przypadkiem [bezrozumnie] do
> > eskalacji niezadowolenia jakie nieuchronnie wybuchnie w [całkiem
> > niedalekiej już] przyszłości?
> >
> > Zastanów sie. :)
>
> Ej, cebe, czy Ty przypadkiem tu nie zdradzasz jakichś super tajnych
> planów strategicznych ?
>
> A tak na poważnie ... Skoro pytasz się co chcę osiągnąć ...
> Może Ty też za chwilę odpowiesz na podobne pytanie.
>
> Ja generalnie jestem człekiem, jak już rzekłem, w dużej mierze
> prostym. Lubię weekendowe grzybobrania i spokój. I po prostu
> zupełnie mi się w głowie nie mieści, że za tę moją prostotę Bóg
> cebeneta chce mnie potraktować ksywką owcy (a moze psa, cholera wie)
> i mi zgotować eksodus. I w dodatku strasznie się z tym czai.
> Zapowiada, zapowiada - a tymczasem nic nie zrobił z grzybami
> - cały czas powolutku, regularnie na jesień - rosną - jakby specjalnie
> dla mojego koszyka - na uciechę. Potem jabłuszko i ziemniaczek w ognisku.
> Jest ok. Może ten Bóg to tak dla zmyły robi, żeby mnie uśpić i utrzymać
> w mojej prostocie a potem mnie nagle zaskoczy - z grubej rury - i mi
> w środku pola zgoduje taaakiego grzyba [atomowego - to podpowiedź dla
> podobnie prostych jak ja]?
>
> A tak jeszcze bardziej na poważnie: jako człowiek nie mający zupełnie
> beztroskiego życia jestem zmuszony dość mocno siebie obserwować - bo moje
> naturalne skłonności dość często jakoś nie idą dokładnie w tym kierunku,
> co rzeczywistość.
> I mi wychodzi na ten przykład, że (podobnie jak niejaki cebe) - mam mocno
> przerośnięty intelekt. To moja silna strona. Mam naturalną, silną
skłonność
> do tego, by wszelkie problemy sprowadzać na poziom łamigłówki
intelektualnej
> - i w ten sposób rozwiązywać. Ale rzeczywistość (ta moja domowa na ten
> przykład,
> z żoną i dziećmi w roli głównej albo w pracy zespołowej w firmie) to nie
> puzzle ani
> krzyżówka. Myślenie to dobra rzecz oczywiście - ale nie każdy problem
> rozwiązuje.
> I widzę u siebie luki, które utrudniają(trochę) życie mi i moim bliskim.
> Jakoś tak to się porobiło - jedne obszary w mózgu się trochę przesunęły -
> kosztem innych. Wiem coś nawet o tym, jak do tego doszło - ale znów za
dużo
> intelektualnej analizy.
>
> Więc drążąc temat z własnej woli ale też i pod presją życia - doszedłem do
> kilku ciekawych wniosków - z pomocą także i specjalistów.
>
> Też byłoby mi wygodniej szukać przyczyn moich frustracji 'na zewnątrz'. Że
> mi
> Żydzi życie utrudniają, bo trzymają banki w rękach. Mógłbym nawet się tak
> ożenić,
> że miałbym żonę o podobnych skłonnościach i urządzilibyśmy sobie wzajemne
> małe
> kółko adoracji. No ale tak się nie stało. Jestem zmuszony pracować z
> problemami
> rzeczywistymi a nie tymi, które sobie wymyślam. Może po prostu mam za mało
> kasy
> albo coś ?
>
> Ktoś pewnie powie, że Bóg specjalnie to tak ustawił ...
Jezeli dorosla kobieta uwiedzie chlopca ponizej dziewieciu lat, nie jest
winna smierci. Tak samo nie powinno sie karac mezczyzny za stosunek plciowy
z dziewczynka ponizej trzech lat (Eben Haezer par. 20, art. 1 Hogah).
http://www.polonica.net/Poznaj_Zyda2.htm
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
177. Data: 2008-09-05 00:39:22
Temat: Re: MIŁOŚĆcbnet pisze:
> Zaprzeczasz sam sobie oraz rzeczywistości.
>
> Jeśli nikt nie jest zainteresowany, to skąd te wszystkie
> ataki (nie wyłączając twoich) i [prymitywne] przeniesienia?
>
>
> Mam teorię na twój temat: jesteś zagubioną owcą, która
> pogodziła się ze swoim zagubieniem i stworzyła w jego
> obrębie swoją "przestrzeń" dla siebie, której jest gotowa
> drapieżnie bronić.
>
> Ktoś taki jak ja, kto stymuluje (zmusza wręcz niekiedy) do
> stawiania sobie pytań, szukania na nie odpowiedzi, MYŚLENIA,
> jest dla ciebie niewygodny, bo pomimo iżz tego nie chcesz,
> to stanowisz element szeroko rozumianego targetu moich
> przekazów.
> Ale ty wolisz swoją "przestrzeń" od pójścia naprzód, bo
> mogłoby zniszczyć twój swiatek, który sobie ograniczyłeś,
> zaakceptowałeś [pomimo niewygód] i do którego jesteś
> przywiązany.
>
> Stąd twoje ataki na mnie: nawet jak nie masz nic do powiedzenia,
> to "znaczysz swój teren" w ten swój chory, prymitywny sposób.
> Traktujesz mnie jak agresora, i walczysz pokazując swoją etykę
> z zasadami typu "wolna amerykanka", czy "wszystkie chwyty
> dozwolone".
>
> W rzeczywistości jednak to nie ja jestem twoim problemem,
> ale twoje wypierane niezadowolenie z tej twojej "przestrzeni"
> w której metaforycznie upijasz się do stanu pseudo-szczęścia,
> które sobie tak bardzo niby-cenisz.
>
> Dlatego gotów jesteś mnie dosłownie ukrzyżować i wyprzeć to
> semantycznie nazywając swój wybór "zabiciem wilka" byleby
> tylko zagłuszyć zew jaki nieznośnie odpowiada kiedy mnie
> podczytujesz.
>
> Tylko że to nie rozwiąże twoich problemów.
> Bo jeśli nie ja, to "jutro" pojawi się ktoś nowy i twoje koło się
> rozpocznie nowy, dobrze ci znany obrót.
>
>
> Oszukiwanie się, że nikt [poza tobą?] nie jest zainteresowany
> tym o czym piszę w żaden sposób cię nie usprawiedliwia
> w twoich pozbawionych etyki, wycelebrowanych próbach
> wobec mnie.
>
> Moja siła nie pochodzi tylko stąd skąd pochodzi twoja.
> [Notabene jestem pewien, że w jakis sposób mnie podziwiasz,
> choć wątpię abyś był w stanie się do tego otwarcie przyznać.]
>
>
> Pozostajesz więźniem swoich ograniczeń, których BARDZO nie
> chcesz nawet spróbować, aby się pozbyć.
> To twój podstawowy problem IMHO.
>
Zajebiscie malowniczo opisujesz to co chcesz przekazac, fajnie sie to
czyta, sorry ze sie wtracam.
W sumie i tak nie odpowiesz szczerze, ale czy w takiej wymianie zdan
masz problem z opanowaniem emocji? Bo ja kiedy nawet najgorsze
okreslenia mi sie na kogos cisną, staram sie pisac konkrety, ale te
emocje mi to czesto uniemozliwiają.. Jak tu podejsc ze spokojem i
merytorycznie? :>
--
====================================================
=============
//-\\ || )) //-\\ ][\/][ | "Before we say something is out of
|this world, we should first make sure
a...@p...onet.pl | that it's not IN this world"
====================================================
=============
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
178. Data: 2008-09-05 00:54:43
Temat: Re: MIŁOŚĆ
Użytkownik "cbnet" <c...@n...pl> napisał w wiadomości
news:g9ptcg$p9s$1@node2.news.atman.pl...
> Zaprzeczasz sam sobie oraz rzeczywistości.
cebe - nie mam za dużo czasu, więc krótko.
Sprobuj mi uwierzyć na słowo:
- ludzie są zainteresowanie nie treściami, ale 'zjawiskiem cebeneta'.
Dlatego mało kto rozmawia z Tobą merytorycznie a kończy się na prymitywnych
inwektywach.
- tak, zgadza sie, stymulujesz, zadajesz niewygodne pytania - bo ludzie
często
są dyletantami z histori albo/i są młodzi i naiwni - więc dają się 'zagiąć'.
Ale to nie są wszyscy na tej grupie.
- nie jesteś dla mnie niewygodny i nie ma mowy o żadnym 'niszczeniu światka'
- tematy które poruszasz mają się nijak do moich rzeczywistych problemów
i bliskich skórze walk życiowych - dyskusje z Tobą to wyłącznie hobby
- akurat po wielu miesiącach mam trochę czasu i chęci i możliwe, że za
chwilę znowu na długi zniknę. Aczkolwiek, w samym akcie dyskusji zdarza mi
się, że trochę mi ręce opadają i się denerwuję - wtedy masz 'atak' - choć
wydawało mi się, że ataków tu nie ma - jesteśmy na psp, wypruwamy się nieco
nawzajem. To wszystko.
- nie ma żadnego nieznośnego zewu z Twojego powodu. Zew to ja mam teraz w
pracy,
bo jest przedłużająca się awaria w jednym z systemów u kluczowego klienta.
- nie ma żadnej chęci ukrzyżowania. Wręcz zwracam uwagę na to, że jest
to postawa niewłaściwa, aczkolwiek niedoskonałymi ludźmi jesteśmy.
- tak, masz rację, dyskusje z Tobą raczej nie rozwiążą moich problemów.
- zainteresowanie na grupie jest takie, jakie otrzymuje facet krzyczący
'Hitler był dobry' w autobusie - bulwersuje, śmieszy, straszy ...
Myślałem jednak, że ten poziom 'dyskusji' to właśnie nie jest to, o co Ci
chodzi i chciałbyś, by ktoś z Tobą normalnie o tym porozmawiał.
- jak już wspomniałem - mnie interesuje nie treść - jak chcę poczytać
analizy historyczne to czytam historyków, jak chcę poczytać coś o metafizyce
- zaglądam do mistyków. Mnie interesujesz Ty - a dokładniej to w Tobie,
czego
nie mówisz, ale co reprezentujesz jako nietypowa istota ludzka.
- nie widzę w sobie odczucia 'podziwu' w stosunku do Ciebie. Dominuje
zdziwnienie, że taki typ potrafi stabilnie funkcjonować w społeczeństwie
i rodzinie oraz ciekawość - gdzie ten typ ma jakieś 'normalne problemy'.
Bo każdy jakieś ma. Takie życiowe.
- tak, jestem więźniem swoich ograniczeń, ale w swoim własnym interesie
staram
się ich pozbywać. Nie za bardzo na siłę. Jestem otwarty na głębsze,
konstruktywne
sugestie - ale to ktoś by musiał wpierw jakieś rzeczywiste, ludzkie
zaangażowanie
wykazać, by w ogóle poznać z kim ma do czynienia.
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
179. Data: 2008-09-05 01:06:28
Temat: Re: MIŁOŚĆ
Użytkownik "cbnet" <c...@n...pl> napisał w wiadomości
news:g9pn3u$olv$1@node2.news.atman.pl...
> To co wyciąłem jest bardzo dobre.
>
> To co zostawiłem pozostawia wątpliwość: skąd masz pewność,
> że tłum nie pragnie [po raz kolejny] ukrzyżować sprawiedliwego?
>
> Czy w porównaniu ze mną nie jestes gotów postawić choćby
> na [metaforycznego] "Barabasza"?
>
> Innymi słowy: skąd masz pewność, że "mały Hitler" w twoich
> oczach nie jest realnie "małym Jezusem"?
>
>
> PS: liczę, że masz jako takie pojęcie o treści ewangelii.
To wtedy może inaczej: a skąd to Twoje oraz bardziej
natarczywe stawianie siebie w roli atakowanej ofiary ?
Gdzie tu ukrzyżowanie ? Jakbyś występowal pod swoim
imieniem i nazwiskiem to bym jeszcze rozumiał. A tak to
- bez przesady, co ? Skrzywdziłem Cię czymś, czy jak ?
Prowadzisz tu na grupie jakieś rzeczywiste życie pod nickiem ?
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
180. Data: 2008-09-05 06:46:45
Temat: Re: MIŁOŚĆ
Użytkownik "medea" <e...@p...fm> napisał w wiadomości
news:g9pdl1$f3t$1@nemesis.news.neostrada.pl...
> Po tym, co widzę na tej grupie, zaczynam się obawiać, że niedługo to
> nastąpi. Jakoś dziwnie ludziom zaczyna zależeć na opinii cbneta, powoli,
> jakby niechcący, mimochodem, każdy chce wyjść z tej iluzorycznej "budy".
> Paranoja. Niektóre przypadki się opierają niczym ostatni Mohikanie, np.
> bazzzant.
Ja tam nie widzę, by komuś zależało na jego opini - no ale przyznaję, nie
przeglądam
w tej chwili tej grupy szczegółowo, dużo tu ludzi jest, a czytam głównie
starych znajomych.
Masz kogoś konkretnego na myśli ?
› Pokaż wiadomość z nagłówkami
| « poprzedni wątek | następny wątek » |