Strona główna Grupy pl.rec.kuchnia ,,MY używamy PRAWDZIWEGO!"

Grupy

Szukaj w grupach

 

,,MY używamy PRAWDZIWEGO!"

Liczba wypowiedzi w tym wątku: 12


« poprzedni wątek następny wątek »


1. Data: 2018-02-21 13:17:45

Temat: ,,MY używamy PRAWDZIWEGO!"
Od: XL <i...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

Producenci ŻARCIA reklamują je tym, że w ogóle zawiera ono JEDZENIE. Do
tego już się stoczyli, że zawartość JEDZENIA w tym, co oferują klientowi,
stała się do tego stopnia nieoczywista, że można użyć faktu jego obecności
w produkcie do reklamy!

Tv-reklama płatków Nestle:"Czy wiesz, że... używamy PRAWDZIWEGO cynamonu?"

Dobrodzieje, cholera.
--
XL

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


Zobacz także

2. Data: 2018-02-25 11:31:49

Temat: Re: ,,MY używamy PRAWDZIWEGO!"
Od: XL <i...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

XL <i...@g...pl> wrote:
> Producenci ŻARCIA reklamują je tym, że w ogóle zawiera ono JEDZENIE. Do
> tego już się stoczyli, że zawartość JEDZENIA w tym, co oferują klientowi,
> stała się do tego stopnia nieoczywista, że można użyć faktu jego obecności
> w produkcie do reklamy!
>
> Tv-reklama płatków Nestle:"Czy wiesz, że... używamy PRAWDZIWEGO cynamonu?"
>
> Dobrodzieje, cholera.

Jeszcze trochę i pojawią się reklamy wędlin - ,,Używamy mięsa!", chleba i
makaronu - ,,Używamy mąki!", sera żółtego... a nie, nie, te już są: Anna
Guzik w reklamie sera ma orgazm, bo ,,Z czego są zrobione nasze sery? - Z
SERA!!!"

?

--
XL

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


3. Data: 2018-02-25 14:01:55

Temat: Re: ,,MY używamy PRAWDZIWEGO!"
Od: Trybun <c...@j...ru> szukaj wiadomości tego autora

W dniu 2018-02-21 o 13:17, XL pisze:
> Producenci ŻARCIA reklamują je tym, że w ogóle zawiera ono JEDZENIE. Do
> tego już się stoczyli, że zawartość JEDZENIA w tym, co oferują klientowi,
> stała się do tego stopnia nieoczywista, że można użyć faktu jego obecności
> w produkcie do reklamy!
>
> Tv-reklama płatków Nestle:"Czy wiesz, że... używamy PRAWDZIWEGO cynamonu?"
>
> Dobrodzieje, cholera.


Aby to JEDZENIE miało smak, to jeszcze trzeba je odpowiednio przyprawić.
Pamiętam w latach 80ych niemieckie kiełbasy, po przekrojeniu aż ślinka
ciekła na apetyczny widok, prawie samo mięso dobrej jakości, przyjemny
zapach po dobrym uwędzeniu a w smaku zupełne barachło, nawet nie ma co
pisać o smaku bo te wytwory byly jego zwyczajnie pozbawione.. i widać że
powoli, bo powoli ale zaczynamy ich naśladować. W sumie już nie pamiętam
kiedy próbowałem białej czy śląskiej w PRLowskim smaku. Albo zwyczajna,
taka gruba, w papierowej otoczce.

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


4. Data: 2018-02-25 14:58:14

Temat: Re: ,,MY używamy PRAWDZIWEGO!"
Od: XL <i...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

Trybun <c...@j...ru> wrote:
> W dniu 2018-02-21 o 13:17, XL pisze:
>> Producenci ŻARCIA reklamują je tym, że w ogóle zawiera ono JEDZENIE. Do
>> tego już się stoczyli, że zawartość JEDZENIA w tym, co oferują klientowi,
>> stała się do tego stopnia nieoczywista, że można użyć faktu jego obecności
>> w produkcie do reklamy!
>>
>> Tv-reklama płatków Nestle:"Czy wiesz, że... używamy PRAWDZIWEGO cynamonu?"
>>
>> Dobrodzieje, cholera.
>
>
> Aby to JEDZENIE miało smak, to jeszcze trzeba je odpowiednio przyprawić.
> Pamiętam w latach 80ych niemieckie kiełbasy, po przekrojeniu aż ślinka
> ciekła na apetyczny widok, prawie samo mięso dobrej jakości, przyjemny
> zapach po dobrym uwędzeniu a w smaku zupełne barachło, nawet nie ma co
> pisać o smaku bo te wytwory byly jego zwyczajnie pozbawione.. i widać że
> powoli, bo powoli ale zaczynamy ich naśladować. W sumie już nie pamiętam
> kiedy próbowałem białej czy śląskiej w PRLowskim smaku.

Robię sama. Lepsze. Nie mam wyjścia. Moja lodówka już nie widuje kupnych.
Jeśli akurat okresowo nie wędzimy, to w lodowce stale mamy własne słoikowe
,,wędliny", suche kiełbasy własne, sery żółte twarde (Manchego, Gouda) i ser
biały - też własny.
I jajka od Pani Baby.
Więc jest co jeść i nie z produkcji masowej.
Mamy luksus omijania z daleka stoisk wędliniarskich, a nabiałowe traktujemy
bardzo wybiórczo - tylko masło, śmietana i mleko, bo Pani Baba
zastrajkowała i już krów nie ma.
Aktualnie robię też z tego sklepowego mleka kefir i zsiadłe. A, i czasem
jogurt.

> Albo zwyczajna,
> taka gruba, w papierowej otoczce.
>
>

Zwyczajna była zawsze w jelicie - przynajmniej u nas. Raczej cienka, ale z
tych cienkich grubszych :-)
W ,,papierowej" (osłonka białkowa) była krakowska, żywiecka itp. Jeśli było
cokolwiek w ogóle, oczywiście.
--
XL

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


5. Data: 2018-02-28 09:28:57

Temat: Re: ,,MY używamy PRAWDZIWEGO!"
Od: Trybun <c...@j...ru> szukaj wiadomości tego autora

W dniu 2018-02-25 o 14:58, XL pisze:
>
>>
>> Aby to JEDZENIE miało smak, to jeszcze trzeba je odpowiednio przyprawić.
>> Pamiętam w latach 80ych niemieckie kiełbasy, po przekrojeniu aż ślinka
>> ciekła na apetyczny widok, prawie samo mięso dobrej jakości, przyjemny
>> zapach po dobrym uwędzeniu a w smaku zupełne barachło, nawet nie ma co
>> pisać o smaku bo te wytwory byly jego zwyczajnie pozbawione.. i widać że
>> powoli, bo powoli ale zaczynamy ich naśladować. W sumie już nie pamiętam
>> kiedy próbowałem białej czy śląskiej w PRLowskim smaku.
> Robię sama. Lepsze. Nie mam wyjścia. Moja lodówka już nie widuje kupnych.
> Jeśli akurat okresowo nie wędzimy, to w lodowce stale mamy własne słoikowe
> ,,wędliny", suche kiełbasy własne, sery żółte twarde (Manchego, Gouda) i ser
> biały - też własny.
> I jajka od Pani Baby.
> Więc jest co jeść i nie z produkcji masowej.
> Mamy luksus omijania z daleka stoisk wędliniarskich, a nabiałowe traktujemy
> bardzo wybiórczo - tylko masło, śmietana i mleko, bo Pani Baba
> zastrajkowała i już krów nie ma.
> Aktualnie robię też z tego sklepowego mleka kefir i zsiadłe. A, i czasem
> jogurt.

Ale na tym też trzeba się dobrze znać. Gdy trafiłem na wieś to pierwszą
rzeczą jaką zrobiłem było postawienie wędzarni. O ile ryby (jesiotr,
karp czy węgorz) z niej to autentycznie palce lizać, to wędzonki i
wędliny ze sklepu lepiej mi smakują.

Nawet nie zdawałem sobie sprawy że coś można zrobić z tego sklepowego
mleka..

>> Albo zwyczajna,
>> taka gruba, w papierowej otoczce.
>>
>>
> Zwyczajna była zawsze w jelicie - przynajmniej u nas. Raczej cienka, ale z
> tych cienkich grubszych :-)
> W ,,papierowej" (osłonka białkowa) była krakowska, żywiecka itp. Jeśli było
> cokolwiek w ogóle, oczywiście.


Ja pamiętam tą "zwyczajną" z Poznania,. Była ona w papierowej otoczce w
rozmiarze dzisiejszej np. żywieckiej, zresztą poza smakiem ta dzisiejsza
żywiecka jest prawie kopią tamtej zwyczajnej.

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


6. Data: 2018-02-28 12:30:39

Temat: Re: ,,MY używamy PRAWDZIWEGO!"
Od: XL <i...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

Trybun <c...@j...ru> wrote:
> W dniu 2018-02-25 o 14:58, XL pisze:
>>
>>>
>>> Aby to JEDZENIE miało smak, to jeszcze trzeba je odpowiednio przyprawić.
>>> Pamiętam w latach 80ych niemieckie kiełbasy, po przekrojeniu aż ślinka
>>> ciekła na apetyczny widok, prawie samo mięso dobrej jakości, przyjemny
>>> zapach po dobrym uwędzeniu a w smaku zupełne barachło, nawet nie ma co
>>> pisać o smaku bo te wytwory byly jego zwyczajnie pozbawione.. i widać że
>>> powoli, bo powoli ale zaczynamy ich naśladować. W sumie już nie pamiętam
>>> kiedy próbowałem białej czy śląskiej w PRLowskim smaku.
>> Robię sama. Lepsze. Nie mam wyjścia. Moja lodówka już nie widuje kupnych.
>> Jeśli akurat okresowo nie wędzimy, to w lodowce stale mamy własne słoikowe
>> ,,wędliny", suche kiełbasy własne, sery żółte twarde (Manchego, Gouda) i ser
>> biały - też własny.
>> I jajka od Pani Baby.
>> Więc jest co jeść i nie z produkcji masowej.
>> Mamy luksus omijania z daleka stoisk wędliniarskich, a nabiałowe traktujemy
>> bardzo wybiórczo - tylko masło, śmietana i mleko, bo Pani Baba
>> zastrajkowała i już krów nie ma.
>> Aktualnie robię też z tego sklepowego mleka kefir i zsiadłe. A, i czasem
>> jogurt.
>
> Ale na tym też trzeba się dobrze znać. Gdy trafiłem na wieś to pierwszą
> rzeczą jaką zrobiłem było postawienie wędzarni. O ile ryby (jesiotr,
> karp czy węgorz) z niej to autentycznie palce lizać, to wędzonki i
> wędliny ze sklepu lepiej mi smakują.

Ja po domowych już nie mogę nawet patrzeć na sklepowe. Stoiska z wędlinami
naprawdę! omijam z daleka. Przecież to się nie nadaje do jedzenia - dwa dni
i do wyrzucenia, bo zielone i obślizłe. Brrrr!

>
> Nawet nie zdawałem sobie sprawy że coś można zrobić z tego sklepowego
> mleka..

Można, można, choć parę lat się przed tym broniłam. Poki to sklepowe mleko
jeszcze jest mlekiem, to można. Przynajmniej odpada mi samodzielna
pasteryzacja, która w przypadku gara z 16 litrami mleka nie przebiega w
domowych warunkach książkowo (długi czas ogrzewania do odp. temperatury
oraz trudność z szybkkm schłodzeniem).
Jednak boję się, że za jakiś czas sklepowe mleko stanie się ,,mlekiem"...
:-(((


>
>>> Albo zwyczajna,
>>> taka gruba, w papierowej otoczce.
>>>
>>>
>> Zwyczajna była zawsze w jelicie - przynajmniej u nas. Raczej cienka, ale z
>> tych cienkich grubszych :-)
>> W ,,papierowej" (osłonka białkowa) była krakowska, żywiecka itp. Jeśli było
>> cokolwiek w ogóle, oczywiście.
>
>
> Ja pamiętam tą "zwyczajną" z Poznania,. Była ona w papierowej otoczce w
> rozmiarze dzisiejszej np. żywieckiej, zresztą poza smakiem ta dzisiejsza
> żywiecka jest prawie kopią tamtej zwyczajnej.
>
>

Nasza kielecka zwyczajna pachniała pięknie i smakowała wyśmienicie (teraz
to wiem, przez porownanie do dzisiejszych ,,wędlin"), a kiedyś miałam ją w
głębokiej pogardzie.
Dziś ślinka mi leci na wspomnienie...

--
XL

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


7. Data: 2018-02-28 18:46:16

Temat: Re: ,,MY używamy PRAWDZIWEGO!"
Od: Trybun <c...@j...ru> szukaj wiadomości tego autora

W dniu 2018-02-28 o 12:30, XL pisze:
>
>> Ale na tym też trzeba się dobrze znać. Gdy trafiłem na wieś to pierwszą
>> rzeczą jaką zrobiłem było postawienie wędzarni. O ile ryby (jesiotr,
>> karp czy węgorz) z niej to autentycznie palce lizać, to wędzonki i
>> wędliny ze sklepu lepiej mi smakują.
> Ja po domowych już nie mogę nawet patrzeć na sklepowe. Stoiska z wędlinami
> naprawdę! omijam z daleka. Przecież to się nie nadaje do jedzenia - dwa dni
> i do wyrzucenia, bo zielone i obślizłe. Brrrr!

Można to wytłumaczyć tym że masz już wypracowane metody. Wędzenie wbrew
pozorom to nie taka prosta sprawa. Łatwiej pewnie wygrać w totoloto niż
nowicjuszowi uwędzić zjadliwie, dajmy na to szynkę.
Oczywiście masz rację - nie dość że jakieś te wędliny marketowe
sztuczne, to wcale nie ma pewności że to towar świeży. Za to w
niewielkich sklepikach masarsko-rzeźnickich, zwłaszcza takich z
tradycjami  idzie dostać wędliny dość dobrej jakości.

>
>> Nawet nie zdawałem sobie sprawy że coś można zrobić z tego sklepowego
>> mleka..
> Można, można, choć parę lat się przed tym broniłam. Poki to sklepowe mleko
> jeszcze jest mlekiem, to można. Przynajmniej odpada mi samodzielna
> pasteryzacja, która w przypadku gara z 16 litrami mleka nie przebiega w
> domowych warunkach książkowo (długi czas ogrzewania do odp. temperatury
> oraz trudność z szybkkm schłodzeniem).
> Jednak boję się, że za jakiś czas sklepowe mleko stanie się ,,mlekiem"...
> :-(((

A jest to prawie pewne - "postęp".  Tylko dlaczego tego postępu nie
widać w innych dziedzinach niż produkcja żywności.. Komu aż tak
przeszkadza smak w jedzeniu?

>
>
>>>> Albo zwyczajna,
>>>> taka gruba, w papierowej otoczce.
>>>>
>>>>
>>> Zwyczajna była zawsze w jelicie - przynajmniej u nas. Raczej cienka, ale z
>>> tych cienkich grubszych :-)
>>> W ,,papierowej" (osłonka białkowa) była krakowska, żywiecka itp. Jeśli było
>>> cokolwiek w ogóle, oczywiście.
>>
>> Ja pamiętam tą "zwyczajną" z Poznania,. Była ona w papierowej otoczce w
>> rozmiarze dzisiejszej np. żywieckiej, zresztą poza smakiem ta dzisiejsza
>> żywiecka jest prawie kopią tamtej zwyczajnej.
>>
>>
> Nasza kielecka zwyczajna pachniała pięknie i smakowała wyśmienicie (teraz
> to wiem, przez porownanie do dzisiejszych ,,wędlin"), a kiedyś miałam ją w
> głębokiej pogardzie.
> Dziś ślinka mi leci na wspomnienie...
>

Ja kiedyś lubiłem zwyczajną. Aczkolwiek od czasu do czasu zdarzał jej
się taki dziwny posmak.. Ludzie mówili że to był to efekt eksperymentów
Gierka z krylem., tak że podobno eksperymentalnie dodawali go m.in do
niektórych partii zwyczajnej.

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


8. Data: 2018-02-28 19:47:04

Temat: Re: ,,MY używamy PRAWDZIWEGO!"
Od: XL <i...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

Trybun <c...@j...ru> wrote:
> W dniu 2018-02-28 o 12:30, XL pisze:
>>
>>> Ale na tym też trzeba się dobrze znać. Gdy trafiłem na wieś to pierwszą
>>> rzeczą jaką zrobiłem było postawienie wędzarni. O ile ryby (jesiotr,
>>> karp czy węgorz) z niej to autentycznie palce lizać, to wędzonki i
>>> wędliny ze sklepu lepiej mi smakują.
>> Ja po domowych już nie mogę nawet patrzeć na sklepowe. Stoiska z wędlinami
>> naprawdę! omijam z daleka. Przecież to się nie nadaje do jedzenia - dwa dni
>> i do wyrzucenia, bo zielone i obślizłe. Brrrr!
>
> Można to wytłumaczyć tym że masz już wypracowane metody. Wędzenie wbrew
> pozorom to nie taka prosta sprawa. Łatwiej pewnie wygrać w totoloto niż
> nowicjuszowi uwędzić zjadliwie, dajmy na to szynkę.
> Oczywiście masz rację - nie dość że jakieś te wędliny marketowe
> sztuczne, to wcale nie ma pewności że to towar świeży. Za to w
> niewielkich sklepikach masarsko-rzeźnickich, zwłaszcza takich z
> tradycjami  idzie dostać wędliny dość dobrej jakości.
>
>>
>>> Nawet nie zdawałem sobie sprawy że coś można zrobić z tego sklepowego
>>> mleka..
>> Można, można, choć parę lat się przed tym broniłam. Poki to sklepowe mleko
>> jeszcze jest mlekiem, to można. Przynajmniej odpada mi samodzielna
>> pasteryzacja, która w przypadku gara z 16 litrami mleka nie przebiega w
>> domowych warunkach książkowo (długi czas ogrzewania do odp. temperatury
>> oraz trudność z szybkkm schłodzeniem).
>> Jednak boję się, że za jakiś czas sklepowe mleko stanie się ,,mlekiem"...
>> :-(((
>
> A jest to prawie pewne - "postęp".  Tylko dlaczego tego postępu nie
> widać w innych dziedzinach niż produkcja żywności.. Komu aż tak
> przeszkadza smak w jedzeniu?
>
>>
>>
>>>>> Albo zwyczajna,
>>>>> taka gruba, w papierowej otoczce.
>>>>>
>>>>>
>>>> Zwyczajna była zawsze w jelicie - przynajmniej u nas. Raczej cienka, ale z
>>>> tych cienkich grubszych :-)
>>>> W ,,papierowej" (osłonka białkowa) była krakowska, żywiecka itp. Jeśli było
>>>> cokolwiek w ogóle, oczywiście.
>>>
>>> Ja pamiętam tą "zwyczajną" z Poznania,. Była ona w papierowej otoczce w
>>> rozmiarze dzisiejszej np. żywieckiej, zresztą poza smakiem ta dzisiejsza
>>> żywiecka jest prawie kopią tamtej zwyczajnej.
>>>
>>>
>> Nasza kielecka zwyczajna pachniała pięknie i smakowała wyśmienicie (teraz
>> to wiem, przez porownanie do dzisiejszych ,,wędlin"), a kiedyś miałam ją w
>> głębokiej pogardzie.
>> Dziś ślinka mi leci na wspomnienie...
>>
>
> Ja kiedyś lubiłem zwyczajną. Aczkolwiek od czasu do czasu zdarzał jej
> się taki dziwny posmak.. Ludzie mówili że to był to efekt eksperymentów
> Gierka z krylem., tak że podobno eksperymentalnie dodawali go m.in do
> niektórych partii zwyczajnej.
>
>

A tak, było coś z tym krylem, mowiło się o nim wtedy dużo.

--
XL

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


9. Data: 2018-03-02 18:39:23

Temat: Re: ,,MY używamy PRAWDZIWEGO!"
Od: Trybun <c...@j...ru> szukaj wiadomości tego autora

W dniu 2018-02-28 o 19:47, XL pisze:
>
>> Ja kiedyś lubiłem zwyczajną. Aczkolwiek od czasu do czasu zdarzał jej
>> się taki dziwny posmak.. Ludzie mówili że to był to efekt eksperymentów
>> Gierka z krylem., tak że podobno eksperymentalnie dodawali go m.in do
>> niektórych partii zwyczajnej.
>>
>>
> A tak, było coś z tym krylem, mowiło się o nim wtedy dużo.
>

Ano było... Takie debilne pojmowanie ekonomii - wydawało im się że
taniej jest wysyłać kutry pod Antarktydę po kryla niż postawić na
zwiększenie produkcji zwierzęcej w kraju.

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


10. Data: 2018-03-02 19:05:59

Temat: Re: ,,MY używamy PRAWDZIWEGO!"
Od: XL <i...@g...pl> szukaj wiadomości tego autora

Trybun <c...@j...ru> wrote:
> W dniu 2018-02-28 o 19:47, XL pisze:
>>
>>> Ja kiedyś lubiłem zwyczajną. Aczkolwiek od czasu do czasu zdarzał jej
>>> się taki dziwny posmak.. Ludzie mówili że to był to efekt eksperymentów
>>> Gierka z krylem., tak że podobno eksperymentalnie dodawali go m.in do
>>> niektórych partii zwyczajnej.
>>>
>>>
>> A tak, było coś z tym krylem, mowiło się o nim wtedy dużo.
>>
>
> Ano było... Takie debilne pojmowanie ekonomii - wydawało im się że
> taniej jest wysyłać kutry pod Antarktydę po kryla niż postawić na
> zwiększenie produkcji zwierzęcej w kraju.
>
>

Noooo, pamiętam też, gdy UE chciała, aby Polacy hodowali i jedli... owady.

--
XL

› Pokaż wiadomość z nagłówkami


 

strony : [ 1 ] . 2


« poprzedni wątek następny wątek »


Wyszukiwanie zaawansowane »

Starsze wątki

La vera Italia!
Karczochy - czy korzenie łopianu będa lepsze ??
Syrop na kaszel i nie tylko..
Pieczona Alaska ?
Żydowsk(a mentaln)ość.

zobacz wszyskie »

Najnowsze wątki

To.
Gruszkami zasypanam!
Arszenik w ryzu
jabłka
Moje kuchenne ,,teorie" ?

zobacz wszyskie »



  X   Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.   X