Data: 2003-07-23 06:47:00
Temat: Re: Spóźniony pierścionek...
Od: "Ewa Ressel" <r...@p...fm>
Pokaż wszystkie nagłówki
Użytkownik "Nixe" <n...@i...pl> napisał w wiadomości
news:bfking$aep$1@news.onet.pl...
>
> A czy Ty, mając zarobki np. 1500 zł, na głowie normalne życie, urządzanie
> mieszkania czy spłatę kredytu w wysokości 400 zł, odkładałabyś po 350 zł
> miesięcznie przez 10 miesięcy na pierścionek za 3500 zł?
Trudno mi się z Tobą zgodzić. Oczywiście, każdy z nas ma na głowie mnóstwo
spraw i zawsze jest na co wydawać pieniądze. Ale są w życiu momenty
wyjątkowe - zaręczyny IMO do takich należą. Nie zgadzam się wprawdzie w
MOLNARką, że pierścionek MUSI być ze złota i z diamentem, ale niech będzie
JAKIŚ. Twoje wyliczenia przypominają mi rozważania Dostojewskiego w
"Biesach" (a może była to "Zbrodnia i kara"?) - co ważniejsze: "Madonna
Sykstyńska" czy buty? Wiadomo, że Madonna do życia człowiekowi nie jest
absolutnie konieczna (podobnie jak zaręczynowy pierścionek), ale... no
właśnie. To jak budowanie katedry - bez PRAKTYCZNEGO celu, a jedynie "na
większą chwałę Boga". Chyba warto dbać o takie szczególne momenty, bo one
nadają smaczku naszemu życiu.
ER (na palcu własnoręcznie wybrany przez męża, ani nie piękny, ani nie
drogi, ale bezcenny pierścionek z cyrkonią - też nie było go stać na nic
innego)
|