Data: 2005-04-29 11:54:10
Temat: Re: pomysł jak u zaklinaczki dzieci - dlugie
Od: "Basia Z." <bjz_@_(prosze_usun_podkreslenia)_poczta.onet.pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Użytkownik "JaBa" :
> > Czy na prawdę uważasz że 9-letnie dziecko przeszkadzajac na lekcji, lub
> > będąc zbyt ruchliwe na przerwach popełnia grzech ciężki ?
> > No na prawdę nie przesadzajmy.
>
> nie - to jego pani moze tak myslec wpisujac uwagi do zeszytu...
>
To dlaczego Ty go straszysz ?
Mam dwóch na prawdę ruchliwych synów (też bystrzaków) i tez przechodziłam to
samo co Ty.
Ale do głowy mi nie wpadlo aby ich straszyć potępieniem za to ze
przeszkadzają na lekcji.
W rozmowie wysuwałam racjonalne argumenty - takie jak poniżej, że mogą komuś
niechcący zrobić krzywdę, ze przeszkadzają itd.
Ale nie że za to grozi piekło !!!
> nie - powiniem byc grzeczny sam z siebie i rozumiec ze pewne sytuacje
> wymagaja takiego
> zachowania - biorac przyklad z nas, starszych.
Na czym wg Ciebie polega "grzeczność" u 8-9 latka ?
Bo wg mnie na tym aby celowo nie robił nikomu krzywdy.
> idac Twoim tokiem rozumowania - dlaczego dorosli musza sie odpowiednio
> zachowywac?
> (a masz akurat zly dzien i najchetniej siedzialabys w domu i zeby nikt Ci
> nie zawracal gitary,
> a niestety jestes w pracy i masz kontakt z ludzmi...)
Jeśli nie poszłabym do pracy nie uważałabym tego za grzech a co najwyżej mój
szef mógłby mieć uzasadnione pretensje o bumelkę.
> kurcze - nie wymagam od mojego dziecka zeby jak w wojsku wszystko
> wykonywal,
> dygal do kazdego i mial buzie w ciup! Wymagam zeby staral sie najpierw
> pomyslec o
> konsekwencjach niektorych swoich czynow, bo potem slysze od niego: 'nie
> pomyslalem...'
> (a np.kolega ma nabitego guza)
>
Do tego trzeba dojrzeć.
Nie pomożesz mu strasząc potępieniem.
> > To co opisujesz (grzeczne siedzenie w ławce) to jest rzecz zupełnie nie
> > naturalna u zdrowego 8 - 9 latka.
> > Poważny błąd popełnia wychowawczyni, czy nauczycielka, która wymaga
> > "grzeczności" a nie potrafi dzieci zainteresować lekcją.
>
> nie bede sie z nia klocic wiec przynajmniej chcialam zlagodzic te kare
> poduwajac mu inne zajecie na czas owego siedzenia.
> Pani lekcja potrafi zainteresowac ale Rafal wybiega szybkoscia pojmowania
> poza wiekszosc klasowa, robi zadania blyskawicznie i potem sie nudzi...
> pani tlumaczy sie tym ,ze nei moze pracowac tylko z tymi bystrzakami,
> bo sa inne dzieci w klasie (razem 22) - poprosilam aby w czasie gdy Rafal
> zakonczy prace a inne dzieci jeszcze cos robia i sie synowi nudzi
> zadawala dodatkwoe zadania np. z Kangurka.
>
Mam porównanie dwóch nauczycielek w klasie u starszego syna i u młodszego
syna, obaj mają podobny charakter.
Otóż u starszego była wychowaczyni starej daty, która wymagała spokoju.
Michał notorycznie się nudził, miał ciągle uwagi w dzienniczku, nie cierpiał
szkoły.
Jakoś to przetrwał, w IV klasie trafił na lepszą nauczycielkę, potem w
gimnazjum i liceum też miał szczeście do nauczycieli, teraz już daje maturę.
Przy okazji się pochwalę - został krajowym finalistą olimpiady ekologicznej
:-))))
A mimo że jest "ścisłowcem" ustny polski zaliczył 20 na 20 a angielski 18 na
20.
Młodszy Maciek miał w klasach I-III zupełnie inną panią.
Preferowała pracę w grupach - zespołach 4-5 osobowych, za opracowanie
przygotowane przez zespół oceny otrzymywali wszyscy
No więc wszyscy się starali i nikt się nie nudził.
Może napisze coś jakaś mama, która jest nauczycielką nauczania początkowego,
ale są przecież sprawdzone i wypracowane metody aby do pracy w klasie
wciągnąć wszystkich i tych lepszych i tych słabszych.
> JaBa sama strasznie ruchliwa w dziecinstwie i 'pokarana' bardzo
> ruchliwymi: synem i corka
No widzisz - i co masz pretensje ?
;-)
Pozdrowienia.
Basia
|