Data: 2000-02-07 20:03:40
Temat: Re: Ranking...
Od: "Krzysztof Ciesielski" <k...@f...onet.pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Paul napisał(a) w wiadomości:
<01bf71a2$90b3b400$1f174b9e@ZPS.ped.uni.torun.pl>...
>Dostrzegasz przy tym, że i ten wskaźnik nie jest do końca obiektywny. Chyba
>że go "zważymy", tj. w ustalaniu "procentu absolwentów" będziemy brać pod
>uwagę konkurencyjność egzaminu wstępnego na studia (tj. np. liczbę
>kandydatów na miejsce).
Jest tu pewien problem. Wszak na prawo czy medycynę są solidne egzaminy i po
kilku (-nastu) chętnych na miejsce, zaś na fizykę egzaminów (ani chętnych)
nie ma już od lat. Jak więc prównać osobę, która idzie na fizykę z przyszłym
lekarzem? Który lepszy, a który gorszy?
>A i to może mówić "tylko" o wysokiej efektywności kształcenia na poziomie
>średnim np. w danym przedmiocie.
W zasadzie nieuchronni dochodzimy do pytania: po co rankingi? Dziś jest to
wyłącznie forma rozrywki i pewna informacja dla rodziców, gdzie najlepiej
posłac (lub gdzie nie posyłać - jak kto woli) dziecko. Ale - w przypadku
szkół państwowych - mogłaby to być też pewna forma sprawdzianu, od którego
uzależnione mogłyby być finanse dla szkoły. Albo forma oceny dyrektorów:
szkoła dobra - znaczy, że dyrektor dobry; szkoła zła - wymienić dyrektora (i
część nauczycieli)...
Pozdrawiam
K. Ciesielski
|