Data: 2015-02-05 08:58:43
Temat: Re: Ulubiony piątkowy obiad.
Od: Trefniś <t...@m...com>
Pokaż wszystkie nagłówki
W dniu .02.2015 o 14:10 Stefan <s...@o...pl> pisze:
> co prawda to nie czasy przedwojnia i na dodatek nie lwowskie a lata
> 60-te i to na dodatek krakowskie:
> W owych czasach wszystko było unormowane - receptury na chleb nawet w
> nielicznych prywatnych piekarniach były jednakowe i teoretycznie chleb
> powinien być taki sam. Ale jak pamiętam chleb zakopiański od Magiery
> miał zupełnie inny smak od zakopiańskiego od Zasady, tak samo było z
> łęczyckim, nałęczowskim. Rogale pszenne najlepsze były u Górnisiewicza
> itp. A receptura była taka sama :)))
Jeśli dobrze pamiętam, za "radosnej" komuny mieliśmy Polskie Normy (PN),
Branżowe Normy (BN) i Zakładowe Normy (ZN). W tych ostatnich były jakieś
możliwości manewru (w ramach dwóch poprzednich).
Poza tym wtedy trochę inaczej podchodzono do pracy. Na przykład kradzieże
były na prządku dziennym - rodzaj "obywatelskiego nieposłuszeństwa" wobec
władzy. Za kradzież mięsa orzeczono i wykonano nawet karę śmierci (ojciec
znanego współcześnie aktora).
Do dziś pamiętam kiełbasę zwyczajną (najtańsza i najmniej smaczna) w
wersji "robiliśmy dla siebie".
To była bajka - chyba nawet na dzisiejsze standardy.
--
Trefniś
|