Data: 2007-01-22 11:42:55
Temat: Re: Zmobilizować dzieci do pomocy w pracach domowych ?
Od: "Basia Z." <bjz_@_(prosze_usun_podkreslenia)_poczta.onet.pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Użytkownik "siwa" :
>
> Miętki jest :/ Ja mam twardziela, który idzie do sklepu po bułkę,
> przeszczęśliwy wcina suchą i chodzi w brudnych gaciach. Skuteczna jest
> wymiana świadczeń, na których mu zależy, akurat żywność i odzież może
> istnieć śladowo...
>
O, to to.
Mój z kolei żywi się właściwie wyłącznie mlekiem z płatkami owsianymi i
innymi podobnymi (przyrządzanie tej potrawy nie zajmuje praktycznie czasu).
Nawet kanapki sobie nie zrobi, bo ma ważniejsze zajęcia - np. czytanie
ksiązki (po raz 17 "Władca Pierścieni").
Kupuję to mleko i płatki, bo jestem zadowolona, że w ogóle coś je.
Ostatnio zależy mu na glanach.
> Żeby uznał, że jestem szalona to muszę dać naprawdę czadu. Odpalenie
> petardy poziomo -- to było to.
>
To mam również, ale mnie to nie rusza.
Niech sobie myśli co chce.
Tak sobie myślę, ze być moze obie (to jest Siwa i ja) wpadłyśmy w taką
pułapkę, że jesteśmy kumplami swoich dzieci.
A z kumplem można pogadać, ale sama czuję, że nie mam u młodego zbyt
wielkiego autorytetu.
Szantaż "nie kupię ci butów jak nie zrobisz tego co chcę" - to nie jest IMHO
metoda wychowawcza.
Ale czasem kompletnie nie wiem jak trafić do 15-latka, który ma kompletnie
wszystko w nosie, ze szczególnym uwzględnieniem szkoły (lub przynajmniej
pozuje na to, że tak ma).
Pozdrowienia.
Basia
|