Data: 2005-06-01 05:19:15
Temat: Re: doktorat
Od: "Ruda" <t...@N...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Użytkownik "locke" <l...@a...pl> napisał w wiadomości
news:d7fit4$c9d$1@news.onet.pl...
> Tak więc doktorant MA OBOWIĄZEK prowadzenia zajęć - oczywiście w mniejsym
> zakresie niż asystent, którego pensum wynosi jeśli dobrze pamiętam 210
> godzin rocznie.
----------------------
Kilka lat temu - jeszcze przed ta ustawa - zajecia prowadzili nieliczni
doktoranci ze studium doktoranckiego. Obecnie kolega, ktory robi doktorat
na tej samej uczelni, rowniez jest zwolniony z tego obowiazku - po prostu
maja pelne oblozenie wykladowcow. Wiec to chyba jest tak, ze doktorant MUSI,
jak uczelnia tego od niego zazada.
A tak nawiasem- studia dzienne doktoranckie to chyba najlepsza droga. Za
czasow moich zmagan - bronilam sie w 2002 - mozna bylo miec stypendium, nie
wnosilam zadnych oplat, zajecia byly co dwa tygodnie prze dwa dni. Trzeba
sie bylo zmiescic w czterech latach trwania studium, przedluzenie mozliwe
bylo tylko o rok z waznych przyczyn.
Robienie doktoratu "z wolnej stopy" juz wtedy bylo bardzo kosztowne-
przeliczony koszt na 2001 rok wynosil ok. 20 000.
Powodzenia,
Ruda
|