Data: 2008-08-16 23:56:59
Temat: Re: ważka
Od: "Hanka " <c...@N...gazeta.pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
tren R <t...@p...pl> napisał:
> Hanka pisze:
>
> > Załóżmy, że to ja byłam tą ważką.
> > Powiem Ci, dlaczego uciekłam :)
>
> ważki nie gadają :)
Gadają, gadają, tylko trzeba się dobrze wsłuchać :)
> > Jako ważka - przestraszyłam się niezrozumiałej zmiany, więc uciekłam.
>
> najciekawsze jest to, że gdyby to ważka przyleciała bliżej, ta zmiana
> nie byłaby niezrozumiała. nie byłoby żadnej zmiany, a efekt by nastąpił
> - przyjrzałbym się jej.
> rozumiesz co chcę powiedzieć?
Tak tak.
Jednak ja odnoszę się do tej zmiany, którą sygnalizujesz w pierwszym poście,
słowami:
>> zmiana.
>> ja byłem zmianą w jej świecie. zapewne niepokojącą zmianą.
>> ale gdyby usiadła bliżej, nie byłbym zmianą.
I dalej, już tutaj, mówisz:
> że gdy to czubek nosa wieloryba do nas się zbliża, uciekamy.
> zaś, gdy to my zbliżymy się tego czubka, to albo okaże się, że nie taki
> czubek straszny, albo jesteśmy czubkami :)
Wiem wiem.
:)
Mnie jednak, uprzednio, przyciągnął temat zmiany w otoczeniu ważki, jako
przyczyny jej ucieczki.
W przypadku ważki - będzie to rejterada instynktowna.
W przypadku człowieka - już nie, choć w zasadzie na pograniczu: reakcji
mającej swe źródło w działaniu instynktu samozachowawczego - i świadomej
decyzji.
I jeszcze raz:
> najciekawsze jest to, że gdyby to ważka przyleciała bliżej, ta zmiana
> nie byłaby niezrozumiała. nie byłoby żadnej zmiany, a efekt by nastąpił
> - przyjrzałbym się jej.
> rozumiesz co chcę powiedzieć?
> że gdy to czubek nosa wieloryba do nas się zbliża, uciekamy.
> zaś, gdy to my zbliżymy się tego czubka, to albo okaże się, że nie taki
> czubek straszny, albo jesteśmy czubkami :)
Wybór.
Adekwatna do wyboru postawa, będąca skutkiem podjętych decyzji.
No i - z kolei - adekwatna doń reakcja.
Zero lęku w przypadku świadomej i celowej eksploracji widoku wielorybiego
nosa, i panika w przypadku niezamierzonego - a niespodziewanego - z nim
zetknięcia.
> jeszcze inaczej.
> gdybym wolniutko, niezauważalnie dla ważki, przybliżył się do niej, też
> bym się na nią pogapił.
>
> zatem - czas.
>
> ruch i czas.
Hehe, nie tak od razu :)
Pierwsze są - w tym układzie - zastane warunki zdarzenia.
Tak zwane okoliczności.
Dopiero one kształtują dalsze ciągi, ścieżki dla wszystkich uczestników
zdarzenia, a także parametry niezbędne do jego określenia.
> no i oczywiście, kokony, antropoklatryzmy, stożki ścięte i powierzchnie
> ekwiczasowe. a jak!
Noo, proszę proszę, poczytane, a nawet zapamiętane:)
> > Natomiast jako Hanka - coraz częściej, w takich sytuacjach, przyglądam
się
> > zmianom, starając się je zrozumieć i jak najlepiej wykorzystać do -
dającego
> > mnóstwo satysfakcji - aktywnego życia.
>
> ale przecież nic się nie zmienia, zasadniczo :)
Ja jestem niezmiennie za obiegiem zamkniętym, więc - tak, jak najbardziej:)
Nic się - zasadniczo - nie zmienia.
Jednak: relatywnie do - jak mówisz - ruchu w czasie, a konkretnie: dopływu
informacji o tym, do mojego mózgu, via źrenice - zmienia się notatka na
zadany temat. W moim mózgu.
Więc to - w sumie - ja się zmieniam, a konkretnie: modyfikuje się, bądź też
uaktualnia, mój subiektywny zapis, dotyczący konkretnego tematu, chociażby
tego Twojego "ruchu w czasie".
No proszę.
Kto by pomyślał :)
> > Łątka Dzieweczka
>
> a gdzie siódma kosmiczna?
Po uaktualnieniu kolejnego zapisu z życia gwiazdy - śmignęła szukać wśród
nebuli...
.. eee, mniejsza o szczegóły:)
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
|