Data: 2003-01-22 15:57:57
Temat: Re: Dzieciaczek sasiada...
Od: "Ewa Ressel" <r...@g...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Użytkownik "Jakub Słocki" <j...@s...net.nospam> napisał w wiadomości
news:MPG.1898d415507866dc989894@news.onet.pl...
> In article <b0m9ja$fsm$1@news.gazeta.pl>, r...@g...pl says...
> > Całkiem niedawno pojawił się na
> > grupie temat szczerości w związku - jak zwolennicy szczerości totalnej
> > wyobrażają sobie ją w tym przypadku?
>
> 1. Sprawe znaja max 4 osoby - nieplodny on, plodna ona, plodny on
> (sasiad), i jakas ona ( - partnerka sasiada, jesli jest)
>
> 2. Wszystkie 4 osoby godza sie na to co sie stanie
>
> 3. Wszystkie rozwazaja swoje watpliwosci w gronach dwojkowych lub
> czworkowych.
>
A najbardziej zainteresowany/a - dziecko?
Jak wytłumaczyć dziecku co się stało?
Wyjścia są dwa:
1. dziecko nic nie wie. Byt rodziny zasadza się na kłamstwie. Powstaje
Wielka, Mroczna Tajemnica. Pojawiają się kłopotliwe pytania w najmniej
odpowiednich momentach ("dlaczego mama ma grupę krwi A, tata O, a ja B?")
2. dziecko wie. Ale jak i co mu przekazać? W przypadku adopcji i in vitro
sprawa jest w miarę prosta. W największym uproszczeniu: "Wiesz, niektórzy
ludzie nie mogą mieć dzieci, a więc biorą sobie z domu dziecka/idą do
takiego banku nasionek." Sprawę można traktować NATURALNIE od samego
początku. A tutaj: "Wiesz, niektórzy ludzie nie mogą mieć dzieci, to idą do
sąsiada"??? Jak dziecko ma sobie z tym poradzić? Z własną tożsamością, z
relacjami z oboma - jak by nie było - ojcami?
Dla mnie cała ta sytuacja świadczy, niestety, o szczytowym egoizmie
rodziców, bo pal licho dorosłych, to ich decyzja, ale to nie oni będą
najbardziej cierpieć.
ER
--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
|