Data: 2005-09-13 15:37:54
Temat: Re: co Wy na to...
Od: Jarek Spirydowicz <j...@w...kurier.szczecin.pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
In article <1q2zocjs8o2zx.kdhmtdo1m22k$.dlg@40tude.net>,
"Roman G." <r...@g...pl> wrote:
> Dnia Mon, 12 Sep 2005 14:28:53 +0200, Jarek Spirydowicz napisał(a) w
> wiadomości: news:jareks-4B367D.14285312092005@gigaeth-gw.news.tp
i.pl
>
> >> Religia niewątpliwie (imo) należy do sfery wychowawczej a jednak wolno mi
> >> określić i ograniczyć np. swobodę wypowiedzi
> > Nie. Nie wolno. Masz pełne prawo zabronić uczniowi odśpiewania psalmu na
> > lekcji matematyki czy nie zgodzić się na umieszczenie w szkolnej gazetce
> > satyry na dyrektora - jednak nie dlatego, że masz ustawowe pozwolenie na
> > ograniczanie wolności uczniów
>
> Ja pisałem nie o ograniczaniu wolności uczniów, lecz o nakładaniu nań
> ograniczeń co do sposobów korzystania z tej wolności podczas zajęć
> szkolnych.
>
<1hf21ltg4vnqn$.kzdff18qxb9l.dlg@40tude.net>
<1rvukeo5qw0fq$.1431ys8fmw90z$.dlg@40tude.net>
Pisałeś i tak, i tak. To zresztą bez znaczenia, bo "nakładanie
ograniczeń co do sposobów korzystania z praw" też jest ograniczaniem
praw. I tego nauczycielom też nie wolno.
> > Co innego, gdybyś spróbowała w ogóle zakazać temu uczniowi rozmawiania z
> > kolegami o swojej religii czy też wyższości Leppera nad Giertychem albo
> > opublikowania wspomnianej satyry w lokalnym tygodniku.
>
> Mając na względzie powyższe sprostowanie,
>
Khem. Powyższe co???
> uważam, że mówisz to samo, co ja
> - tyle że innymi słowami.
>
Sprzeciw. Żadnymi słowami nie mówię, że za nieprzestrzegani statutu
szkoły grozi grzywna, ani że jedzenie bułki na lekcji wbrew poleceniom
nauczyciela jest łamaniem prawa.
> > Jak wyżej. Polecenie "siadaj!" jest takim samym ograniczeniem swobody
> > poruszania się jak zakaz wjazdu pod prąd w jednokierunkową. Znaczy
> > żadnym.
>
> Dziwna jest dla mnie ta teza, że nie są to ograniczenia swobody poruszania
> się, ale cóż...
>
Bo to trzeba oddzielić "swobodę poruszania się" w sensie prawa
obywatelskiego od "sps" w sensie możliwości ruchu w dowolnym momencie i
kierunku.
"Sps" w sensie po nie było np. w Rumunii za czasów Słoneczka Karpat.
Żeby pojechać z miasta do miasta, trzeba było mieć przepustkę. Bez tego
nawet biletu na pociąg nie dalo się kupić - chyba że się było
obcokrajowcem.
> > Masz nadane ustawą prawo do wychowania, więc możesz (w ograniczonym
> > zakresie) wychowywać cudze dzieci.
>
> Ograniczonym czym? Jak to rozumiesz?
> (od razu powiem, że co do zasady się z tym zgadzam)
>
O rany, mnóstwem rzeczy. Wiekiem dziecka, systemem oświatowym,
kodeksami, prawami innych (tak, również prawami rodziców/opiekunów)...
> > Jednak nie możesz im zabierać czy ograniczać ich praw.
>
> Ty uparcie swoje.
> Była mowa o ograniczeniach w _korzystaniu_ z praw.
>
Masz wyżej.
> > Tyle że trzeba wiedzieć, na czym owa ochrona prywatności polega i czym się
> > różni
> > od prawa do ukrywania piwa w tornistrze.
>
> Więc na czym polega i czym się różni?
>
Na ochronie prywatności. Wiem, durne, ale w polskim nie ma na to
jednoznacznych słów. Chroni się prywatność, czyli to, co osobiste,
intymne. Szukanie piwa w tornistrze jest raczej likwidowaniem skutków
złamania prawa.
--
Jarek
Kamil 27.11.98, Police
To tylko moje prywatne opinie.
|