Data: 2011-09-07 01:49:08
Temat: Re: Kary cielesne
Od: "Iwon\(K\)a" <i...@p...onet.pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
<b...@o...pl> wrote in message
news:d18149bb-fc7a-49b7-b40b-f513d35e3a26@k29g2000yq
f.googlegroups.com...
> On 6 Wrz, 16:56, zażółcony <r...@x...pl> wrote:
>> Użytkownik "Hanka" <c...@g...com> napisał w
>> wiadomościnews:8f1d4ef3-28bf-4354-81c6-eca4364bda1d@
l2g2000vbn.googlegroups.com...
>>
>> > Gdzieś mi mryga czerwona lampka, ale nie widzę
>> > jeszcze, gdzie.
>>
>> Ta sobie poczytałem ...
>> Nie ma dzieci - no to niby OK.
>> Ale czerwona lampka dalej się świeci.
>>
>> Nie wiemy, co żona na to. Tzn. w jakim stopniu akceptuje obecną sytuację
>> i
>> środek zaradczy
>> w postaci klapsów.
>
> Jak już mówiłem żona mówi w takich sytuacjach że zasłużyła i że dobrze
> zrobiłem.
>
>> Powiedzmy jednak, że teoretycznie wyobrażam sobie taką
>> sytuację,
>> że małżeństwo osiągnęło stan równowagi - ona czasami wpada w furię, on ją
>> leczy klapsem.
>> I jest spoko. Ona nie czuje się nieszczęśliwa, nie wpada w depresję - a
>> wręcz odwrotnie
>> - dalej odnosi sukcesy zawodowe.
>
> Odnosi.
>
>> Więc załóżmy, że jest to po prostu takie małżeńskie dziwactwo i dziwaczna
>> odpowiedź na nie.
>> Mimo, że autor twierdzi, że żadne tam sado-macho, to jednak powyższa
>> teoretyczna
>> sytuacja najlepiej opisuje właśnie taki sposób funkcjonowania, w którym
>> silne, instynktowne,
>> emocjonalne popędy są rozładowywane 'klapsem'. Wyobrażam sobie, że to
>> może
>> funkcjonować,
>> tylko nie jest jawnie wiazane z zachowaniami seksualnymi. Nadmieniłbym
>> tylko, że jednemu
>> do drugiego imho niedaleko. Ale to na marginesie.
>
> No tak, ale żona nie lubi żadnych erotycznych zabaw typu sado-maso.
>
>> Więc patrzymy na lampkę - jednak nie zgasła - dalej pali się na czerwono
>> i
>> pulsuje.
>> Coś tu dalej jest nie tak.
>>
>> 1. Dlaczego autor pisze na grupę ? Jaki jest więc problem ?
>
> Właściwie to problem podałem przy okazji, natomiast o co spytałem w
> poście, to co myślicie o karach cielesnych i uzasadniłem, że z mojej
> perspektywy łatwiej mi zrozumieć klapsy dane przez mamę dziecku czy
> przez
> męża żonę w podbramkowej sytuacji.
>
> Natomiast co mnie skłoniło do napisania posta. Cóż, przypomniałem
> sobie następującą
> historię. Piętro nad nami mieszka pewne małżeństwo, gdy dopiero, co
> się wprowadziliśmy
> do naszego mieszkania byli jeszcze narzeczeństwem. Pewnego dnia
> narzeczona z owego
> narzeczeństwa wróciła do domu równo wstawiona. Nazajutrz słyszeliśmy z
> żoną, jak jej
> narzeczony zwyczajnie ją sprał.
> Powiem szczerze, że w pierwszym odruchu chciałem klientowi dać w zęby,
> ale żona
> ostro się sprzeciwiła i odpuściłem.
> Nieco później, na chłodno i po rozmowie z żoną, doszedłem do wniosku,
> że jakby go
> nie oceniać, to tak naprawdę to moje zachowanie było faktycznie
> żenujące.
> Po pierwsze, jakby nie patrzeć, jego narzeczona nie była bez winy.
> Po drugie, chciałem mu dać w zęby, co mogło skończyć się faktycznym
> uszczerbkiem
> na zdrowiu, podczas gdy on jedynie sprał swoją żonę po tyłku, od czego
> przecież
> nie stała się jej jakakolwiek trwała krzywda.
oboje jestescie nienormalni.
Powiem tak- klaps dziecka to bezsilnosc rodzica. Tak jak i bezsilnosc
u doroslego, z wlasna agresja. I akurat w waszym przyadku i zona i ty
jestescie
stuknieci.
i.
|