Data: 2002-05-23 15:08:11
Temat: Re: żal-a co dalej
Od: "żona" <b...@p...onet.pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Nie wiem czy rozkwitam, wiem tylko tyle, że aby nie zwariować zajęłam sie
mocno sobą- zapisałam sie na callanetics, byłam u fryzjera, u kosmetyczki,
kupiłam sobie fajne ciuchy,rowerek stacjonarny, zgodnie zresztą z radami
niektórych miłych osób z tej listy. To wcale nie znaczy że kiedys wyglądałam
jak kocmołuch, zawsze dbałam o swój wygląd - żadnych papilotów czy tłustych
włosów, podomek czy cokolwiek w tym stylu.
Teraz nie wiem, jak wyglądam, mówia że lepiej, ładniej. Nie mówie że to mi
sie nie podoba, bo to w tym wszystkim dodaje mi otuchy.
Dodatkowo zajęłąm sie moja stroną duchową - czytam duzo, niestety nie
harlekinów, lecz duzo psychologii, socjologii. Właśnie przerabiam ujecie
psychologii kobiety przez Freuda w porównaniu z Karen Horney. Urządzam dom,
wysprzątałam już prawie wszystko, wyrzuciłam całe tuziny niepotrzebnych
rzeczy. Dzięki temu nie musze ciągle myśleć.
Próbuję znaleźć sobie swoje życie u boku ukochanego mężczyzny.
Staram się także zmieniać, ciągle zmieniać, swoje uczucia, które nie będa
warunkowane, a będą po prostu miłością.
Kocham tego mojego mążczyznę i będę dla niego, po prostu będę.
Niektórzy z Was dali mi wiarę.
dziękuję tym którzy mnie wspierali.
Czuje się zdecydowanie silniejsza niz parę dni temu.
|