Data: 2002-09-28 20:02:27
Temat: Re: zdrada
Od: "Dorota B." <d...@w...pl>
Pokaż wszystkie nagłówki
Użytkownik "EvaTM" <e...@i...pl> napisał w wiadomości
> Doroto..
> Zdrada jest piękna, gdy sami się jej dopuszczamy.
> Znacznie mniej, gdy wreszcie dowie się o niej małżonek/ka..
> Więc jesli już ktoś musi, niech to robi z głową lub za porozumieniem
> stron. Gdy to ma miejsce po kryjomu lub bez głowy,gdy po prostu
> Oszukujemy, nie bierzemy pod uwagę tego "człowieka na życie",
> który też być może chciałby Sobie życie ułożyć...
> Mówisz o "idealnej zdradzie"? Powiedz mi ile takich jest?
> E.
>
>
No cos Ty! Idealnej zdrady nie ma ! Zdrada to zdrada! Chodzi o
cos zupelnie innego, o jej wielowymiarowosc. Ona nigdy nie jest ani czarna
ani biala i zawsze skads sie bierze. To bardzo zlozone zjawisko, ktorego nie
mozna osadzac i oceniac tylko pod jednym katem. Tymczasem tu jest cos
takiego- POTEPIENIE! NA SZAFOT ZE ZDRADZAJACYMI! A ja Ci powiem, ze problem
ma zdradzony, ale kto wie czy nie wiekszy zdradzajacy...
Nie uwazam, ze zdrada jest dobra, ale darujcie nie stac mnie na to, zebym w
czambul ja potepila. Powiem Ci jeszcze, ze gdybym dowiedziala sie o zdradzie
to pierwsza mysl jak przyszlaby mi do glowy to byloby pytanie- dlaczego? Co
ma ona czego nie mam ja? Czym ona go urzekla, a ja zrazilam? Poprostu patrze
na to jak na kazdy inny problem malzenski- one wszystkie maja jakies
podloze, nie sa wynikiem dzialania zlych urokow.
Pzdr. Dorota
>
>
|