Data: 2005-06-15 10:19:18
Temat: Re: Odpowiedzialność rodziców za szkody
Od: "Vax" <v...@t...pl.bez.tego.tu>
Pokaż wszystkie nagłówki
Użytkownik "Asiunia" <a...@w...pl> napisała:
>> Jakie to proste.
>> No bo jesli byloby inaczej, to nasz rodzicielski "system bezpieczenstwa"
>> jest do bani.
>
> To jest bardzo proste. Jesli dziecko pozostawalo pod opieka rodzica, ten
> moze miec jedynie do siebie pretensje.
"Ojesu, ojesu, potknal sie na krawezniku i nabil sobie guza.
Auauauauaua, olaboga, ale ja zla matka jestem.
A przeciez gdyby mial kask i ochraniacze....
A moze, gdybym go przeniosla przez ten kraweznik?
Po co ja w ogole zabralam go ze soba na te zakupy.
Moj system bezpieczenstwa jest do bani.
Straszne, naprawde straszne mam wobec siebie pretensje."
>> ...wybieram bramke nr 1.
>
> Ja tez wybralam, ale raczej ze wzgledu na dziecko i jego dalsze
> przebywanie
> w danej szkole i na brak czasu, aby ciagac sie po sadach.
A ja z racji tego, ze siedzenie caly dzien na dywanie w otoczeniu tylko
pluszakow,
jedzenie papek plastikowymi lyzeczkami (sztucce bywaja grozne, zas kawalkiem
jablka mozna sie zadlawic), odbieranie dzieciom sznurowek, szelek (niektore
maja metalowe koncowki) klockow i innych potencjalnie groznych przedmiotow,
to nie jest przedszkole czy szkolna swietlica, ale zaklad dla oblakanych.
Obarczanie wina wychowawcy, za to, ze jedno dziecko znienacka pacnelo
drugiemu
szpinakiem w oko (lub na droga bluzeczke) i wyciaganie calego aparatu
prawnego z tym calym belkotem towarzyszacym temu watkowi, nasuwa wnioski,
ze tak wlasnie byloby dla wychowawcy najlepiej.
> Jako ciekawostke
> dodam, ze w 3 tygodnie po powrocie ze szpitala noga mojego dziecka zostala
> zakuta na 4 tyg. w gips z powodu urazu spowodowanego znow przez jakiegos
> niewyzytego chlopaka, znow podczas przerwy.
No i do jakich wnioskow dochodzisz?
Ze w szkole jest zbyt wiele nadpobudliwych lobozow?
Ze uwzieto sie na Twoje dziecko?
Ze w szkole nauczycielom wszystko wisi?
W tym ostatnim wypadku, opisywane przez Ciebie sytuacje powinny
sie zatem zdarzac nagminnie. Z takimi statystykami urazow,
razaco odbiegajacymi od normy w innych placowkach, to juz sie mozna
udac do kuratorium i dymic. O ile sa odbiegajace. Bo moze sie okazac,
ze po prostu Twe dziecko mialo pecha.
> Myslisz, ze cierpliwosc rodzica
> nie zna granic...
Mysle, ze sam gotow jestem stracic ja bardzo szybko.
Niemniej w calym swym subiektywizmie, staram sie spojrzec na sprawe
z mozliwie szerokiej perspektywy. Nie zaczynam od "szukania winnych",
raczej od znalezienia przyczyny. A to nie zawsze to samo.
pozdrawiam - v.
|